Nieśmiertelność — idea w praktyce 15 komentarzy

Napisano dnia 22 kwietnia 2011, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Poprzedni duży wpis poświęciłem teoriom tłumaczącym procesy starzenia się. Chęć przezwyciężenia następującej po starości śmierci stworzyła jedną z najpotężniejszych idei w historii ludzkości — nieśmiertelność. Dawniej funkcjonowała ona w ramach religii głoszących życie po życiu. Postęp naukowy sprawia, że na życie wieczne możemy spróbować spojrzeć z mniej metaforycznego punktu widzenia. Jeżeli jest ono możliwe, to... jak?

Czytaj dalej...



Dlaczego się starzejemy? 8 komentarzy

Napisano dnia 11 marca 2011, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Cytowany przy każdej możliwej okazji Benjamin Franklin stwierdził, że dwie tylko rzeczy pewne są w życiu: śmierć i podatki. Podatki zostawmy na inną okazję, zdecydowanie łatwiej uciec przed nimi niż przed starością. Perspektywa dłuższego (nieskończonego?) życia leży u podstaw wielu karier, zarówno naukowych jak i teologicznych. Jacy są podstawowi kandydaci na przyczyny starzenia się?

Czytaj dalej...



Etyka niezależna Tadeusza Kotarbińskiego Dodaj komentarz

Napisano dnia 06 stycznia 2011, w Historia filozofii, Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Etyce czyniony był i jest często zarzut, że nie stanowi ona wyrazu obiektywnego i szczerego patrzenia na świat, że broni interesów doktryn religijnych. Stąd wziął się postulat stworzenia etyki niezależnej — etyki, która funkcjonowałaby bez kontekstu religijnego. Jedną z nich — etykę spolegliwego opiekuna — stworzył Polak, Tadeusz Kotarbiński.

Czytaj dalej...



Filozofia społeczna Immanuela Kanta 1 komentarz

Napisano dnia 30 grudnia 2010, w Historia filozofii, Ogólne, Polityka, Przemyślenia filozoficzne

Tekst ten zamyka serię trzech opracowań myśli niemieckiego filozofa. Filozofia społeczna Kanta jest logiczną konsekwencją jego epistemologii i etyki. Zawiera w sobie również głęboki rys historiozoficzny.

* Człowiek wolny — człowiek dobry? Czy wolny człowiek na pewno nie wystąpi przeciw drugiemu człowiekowi? [KLIK!]

Czytaj dalej...



Etyka powinności Immanuela Kanta 2 komentarze

Napisano dnia 29 grudnia 2010, w Historia filozofii, Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Kant jest ojcem XIX- i XX-wiecznej filozofii człowieka. Opisuje go jako istotę wolną i posiadającą wolę oraz racjonalną. Wola wg Kanta to zdolność do postępowania zgodnie z subiektywnymi prawami. Zwierzę woli nie posiada, tj. podporządkowane jest jedynie obiektywnym, ogólnym prawom przyrody, przejawiającym się np. w instynkcie samozachowawczym. Człowiek posiada wolę, może więc formułować własne zasady postępowania (a więc prawa subiektywne, indywidualne).

Czytaj dalej...



Epistemologia Immanuela Kanta 11 komentarzy

Napisano dnia 27 grudnia 2010, w Historia filozofii, Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Wśród najwybitniejszych umysłów nazwisko Kant zapisane jest złotymi zgłoskami. Nie ma wątpliwości, że był on najbardziej wpływowym filozofem przynajmniej od czasu Kartezjusza, a może nawet Arystotelesa. Zrewolucjonizował trzy wielkie podpory, na którym zbudowany jest gmach filozofii: epistemologię, ontologię i etykę-antropologię-filozofię społeczną. W tym tekście postaram się przybliżyć podstawy jego epistemologii, jako konieczne do zrozumienia kantowskiej etyki i filozofii społecznej.

Czytaj dalej...



Odnaleźć ethos Dodaj komentarz

Napisano dnia 12 października 2010, w Ogólne, Osobiste, Przemyślenia filozoficzne

Uważam, że język stanowi świetną drogę do bogatego poznania kultury, w ramach której się go używa. Można go wykorzystać na wiele różnych sposobów, ale efekt jest z grubsza ten sam: ujawnienie wielości znaczeń. Przykład? Niemieckie „przepraszać”, „entschuldigen”, składa się z negatywnego przedrostka „ent-” (odpowiednik „de-”, jak w „demobilizacji”), przymiotnika „schuldig” i końcówki czasownika. „Schuldig” (od „die Schuld”— wina, dług) oznacza „winny”, zarówno w sensie finansowym jak i odpowiedzialności za czyny. Przepraszając kogoś zdejmujemy więc z siebie, chociaż częściowo, winę za czyn i dług, jaki nim ”zaciągnęliśmy”. Zresztą, polskie „przepraszam” też jest dość ciekawe. „Prosić” kogoś o wybaczenie tak długo, aż się go „przeprosi”.

Czytaj dalej...



Zaufanie 3 komentarze

Napisano dnia 10 września 2010, w Ogólne, Osobiste, Przemyślenia filozoficzne

Powiedzieć, że dobra przyjaźń opiera się na zaufaniu, to tak, jakby stwierdzić, że za dnia bywa jaśniej niż w nocy. „Móc komuś zaufać” jest często sprowadzane do „móc komuś wierzyć” lub „móc liczyć na dyskrecję”, a przecież to tylko przejawy zaufania, nie chodzi o samą wiarę. Owszem — wiara w drugiego człowieka jest podstawą społeczeństwa w ogóle. Nie będę się stosował do sprzecznych z moim interesem zasad życia społecznego (prawa, moralności etc), bez wiary, że i wobec mnie reszta społeczeństwa będzie się do tych zasad stosowała. Jednak czy zostawienie otwartego samochodu w centrum miasta jest przejawem zaufania? Nie, to raczej wiara w ludzką uczciwość. Czym więc jest zaufanie?

Czytaj dalej...



Łatwość niszczenia 1 komentarz

Napisano dnia 21 sierpnia 2010, w Ogólne, Osobiste, Przemyślenia filozoficzne

Miałem sen! Niestety, nie był to sen na miarę snów Martina Luthra Kinga, ani chociaż naszego polskiego Aleksandra Kwaśniewskiego. Był to raczej półsen, w którym dziesiątki różnych myśli zderzały się z sobą na tyle intensywnie, że zdołały wyciągnąć mnie z cieplutkiej pościeli i posadzić przed komputerem.

Dwa tygodnie temu w „Wproście” przeczytałem wywiad z... Tomaszem Jacykowem. Co więcej- był to bardzo dobry wywiad! Nie wiem, czy to zasługa dobrej korekty, ale mamy w nim do czynienia z zupełnie innym człowiekiem, niż z znanym z telewizji celebrytą. Powiedział on, między innymi, te zdania:

Czytaj dalej...



W stronę wolności 4 komentarze

Napisano dnia 18 sierpnia 2010, w Ogólne, Osobiste, Przemyślenia filozoficzne

Wakacje powoli dobiegają końca, a ja dopiero teraz zaczynam zbliżać się do stanu, od którego chciałem je rozpocząć: spokoju. Błędem było to, że nie rozpocząłem ich od tygodnia wyciszenia. Trzeba było zostawić wszystko co elektroniczne w domu i zaszyć się na wsi. Niestety, doświadczenia z przeszłości (kiedy to dobrowolne tygodnie wyciszenia zmieniały się w przymusowe miesiące zesłania) sprawiły, że początek wakacji wcale nie był spokojny. Wręcz przeciwnie, on i jego następstwa zatruły następne dwa miesiące, a niektórzy ludzie- jak to się mówi- pokazali swoją twarz, tudzież zdjęli maski.

Czytaj dalej...



Świat ocieka zajebistością 2 komentarze

Napisano dnia 06 lipca 2010, w Ogólne, Osobiste, Przemyślenia filozoficzne, Przemyślenia globalne

Są takie chwile, w których nie potrzeba nic więcej, jak tylko patrzeć. Lub słuchać. Lub po prostu być. Momenty, w których doświadczamy piękna świata. Nie takiego powierzchownego piękna — kwiatek jest ładny, więc świat jest ładny — lecz piękna znacznie głębszego, piękna metafizycznego. Zwracam na to uwagę, bowiem doświadczenie to wraca ostatnio do mnie z dość dużą częstotliwością.

Czytaj dalej...



Pomaganie jest fajne! Dodaj komentarz

Napisano dnia 04 czerwca 2010, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

* Filozofia społeczna Immanuela Kanta [KLIK!]

Zwracających się do nas o pomoc można podzielić na cztery główne grupy. Pierwszą z nich jest szeroko pojęte „szefostwo”, czyli wszyscy ludzie, których prośba jest dla nas tożsama z poleceniem. Dalej mamy przyjaciół, którym zobowiązani jesteśmy służyć swoją osobą o każdej porze dnia i nocy. Możemy w ramach tej służby lawirować— odmawiać prośbom, które uznamy za głupie lub niegodziwe— ale zobowiązani jesteśmy wspólnie nieść ciężary swojego życia, póki sił starczy. Grupa trzecia to ludzie, z którymi nie wiąże nas ani relacja zwierzchnictwa-podległości, ani przyjaźń, ani żadna inna więź. Prócz jednej —człowieczeństwa. Są sytuacje, w których coś mówi nam, że powinniśmy pomóc. Jeżeli nie pomożemy, to nie wylecimy z roboty, nie obniżą nam zachowania, nie zerwiemy przyjaźni, ale... no właśnie. Coś będzie gryzło nas w serce.

W końcu grupa czwarta to koszmar każdego informatyka i studenta dzielnie prowadzącego notatki. Wampiry, które budzą się dzień przed deadlinem i wysysają przespany przez siebie czas z wszelkich żywych (i wywiązujących się z obowiązków) istot kroczących po tej planecie (najlepiej chodzących do tej samej klasy lub pracujących w tym samym zawodzie). Demony te nie mają Google za swojego przyjaciela. Ale im też warto pomagać.

Czytaj dalej...



Utopia czasu wolnego 4 komentarze

Napisano dnia 02 kwietnia 2010, w Historia filozofii, Ogólne, Polityka, Przemyślenia filozoficzne

Przez całą drugą połowę XIX stulecia i pierwszą połowę stulecia XX bardzo popularna była lansowana przez socjalistów idea, którą nazwać by można „ideą zbawiennych skutków czasu wolnego”. Powstała ona w określonych warunkach, gdy zdecydowana większość mas, by przetrwać musiała pracować po kilkanaście godzin dziennie, angażując w pracę również swoje dzieci. Socjaliści wierzyli, że postęp techniczny i społeczny w oczywisty sposób ograniczy zapotrzebowanie na pracę. Skoro bowiem ludzie produkując to, co im potrzebne musieli pracować wówczas 12 godzin dziennie, a dzięki postępowi technicznemu maszyny miały wykonywać, powiedzmy, cztery razy więcej pracy, to skrócenie czasu pracy do trzech godzin dziennie zdawało się wynikać z praw matematyki. Pisał Russell w „Pochwale lenistwa”:

Czytaj dalej...



Pytania? 2 komentarze

Napisano dnia 11 marca 2010, w Ogólne, Osobiste, Przemyślenia filozoficzne

Raz na jakiś czas przychodzi czas szerszej refleksji. Nie tylko tej powierzchownej, codziennej- „Kurde, powinienem był wstać dziś rano...”- ale i tej szerszej „Dokąd idę?”. Oczywiście nie w sensie orientacji przestrzennej, lecz życiowej.

Oznacza to, że coś zaczyna domagać się odpowiedzi. Powoli, najpierw po cichu, ale z czasem coraz częściej i dobitniej. Aż czuje się, że to Pytanie stoi obok nas. Lub raczej- za nami. Tak, że gdy piszę te słowa, rzuca wątły cień na kartkę. Raz na jakiś czas kładzie mi rękę na ramieniu, mówiąc przy tym jakby „Pamiętaj- wciąż tu jestem. Wciąż mi nie odpowiedziałeś”.

Czytaj dalej...



Agnostyk o źródłach sensu 6 komentarzy

Napisano dnia 29 grudnia 2009, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Jednym z głównych argumentów teistów za istnieniem Boga jest kwestia sensu. Bez Boga- twierdzą- życie byłoby sensu pozbawione. Bo po co dobrze żyć, skoro nie ma istoty najwyższej, która byłaby gwarantem odpowiedniej gratyfikacji za niesienie swego krzyża? Innymi słowy, po co kupować od przydrożnego sklepikarza losu na loterię, której nie ma? Moim zdaniem, problem ten jest jeszcze jednym argumentem za przyjęciem stanowiska życzliwego i ateistom, i świadomym wierzącym agnostycyzmu. A oto kilka zdań na poparcie tej tezy.

Czytaj dalej...



Dziecięca nienawiść 23 komentarze

Napisano dnia 29 grudnia 2009, w Ogólne, Polityka, Przemyślenia filozoficzne

Przed paroma dniami gen. Wojciech Jaruzelski podzielił się w programie „Tomasz Lis na żywo” taką oto refleksją: dlaczego w Polsce, kraju najlżejszego spośród europejskich, komunizmu, wciąż z taką zawiścią i nienawiścią próbuje się rozgrywać kwestie, które od dawna powinny leżeć w kompetencji wyłącznie historyków? Nie da się ukryć, że wiele jest tu na rzeczy. Władza bezkrwawo przeszła w ręce opozycji, a to, co ona z nią zrobiła, to już zupełnie inna kwestia. Minęło dwadzieścia lat. Czy to nie dość, by emocje opadły?

Czytaj dalej...



Jakim prawem? 15 komentarzy

Napisano dnia 29 grudnia 2009, w Ogólne, Polityka, Przemyślenia filozoficzne

Przy okazji 70. rocznicy agresji ZSRR na Kresy Wschodnie II RP na demotywatorach i w innych sieciowych miejscach publicznych pojawiło się mnóstwo materiałów albo nawołujących do zemsty na „ruskich”, albo po prostu traktujących o tej napaści i jej następstwach. Śledziłem również... opisy na gg pewnego młodego nacjonalisty, mieszkającego gdzieśtam. Zarówno je, jak i demoty, przeglądalem z pewnym rozbawieniem. Treść ich bowiem wyglądała zazwyczaj „Walczyliśmy do końca!!!”, „KATYŃ- Przebaczamy, ale nie zapomnimy!!!” itp. Co mnie w tym śmieszy, a czasem bulwersuje? Owo „-my”. Dlaczego? Ano dlatego, że demoty te są najczęściej mocno dziecięcego pochodzenia, z całym zestawem błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych. Jakim prawem, synku, piszesz „walczyliśmy!!!”? Walczyłeś?

Czytaj dalej...



Potęga symbolu 4 komentarze

Napisano dnia 09 listopada 2009, w Ogólne, Polityka, Przemyślenia filozoficzne

Będąc w pierwszej albo drugiej klasie gimnazjum naszyłem na swoim plecaku inicjały. Lewy dolny róg dumnie zdobiło „JP”. Dlaczego? Sam nie wiem/nie pamiętam. Po prostu wszystkie sztucznie postarzane kostki miały wówczas jakieś imiona i nazwiska czy inicjały rzekomych żołnierzy frontowych, więc i moja, niepostarzana, musiała mieć. Oprócz dumnych inicjałów znajdowały się na nim jeszcze naszywki AC/DC, odwrócony krzyż z inicjałami B.S (od Black Sabbath, jakoś nikt tego nie kojarzy), dwoma naszywkami Judas Priest, jakąś Mettalicą, Rammsteinem i czymśtam jeszcze. W przeciągu tych lat dochodziły tam różne dopiski, w zależności od przypływu szczeniackiej inwencji. Pod koniec drugiej klasy gimnazjum jeszcze flaga Niemiec, co by mnie podczas pobytu w Niemczech przed imigrancką młodzieżą bronić. Któregoś wieczora przysiadłem i nieco przeczyściłem wierzchnią warstwę. Wyleciały trzy szóstki i jeden Judasz, Metallica i coś jeszcze. W zamian pojawił się wyszywany własnoręcznie „Judas Priest”, przedzielony judaszowym krzyżem, flaga Polski, co by mnie podczas pobytu w Polsce przed polską młodzieżą bronić i metalowa przypinka „Uśmiechnij się”. „JP” zostało. Wówczas znaczyło jedynie „Jakub Pakulski”. Niektórzy nawet szkolni znawcy mojej osoby tłumaczyli to na „Jan Paweł” (jako wyraz mojej rzekomej bezgranicznej uległości wobec kleru) bądź „jestem ******lnięty” (czego tłumaczyć ani negować chyba nie muszę).

Czytaj dalej...



Galerianki 6 komentarzy

Napisano dnia 24 października 2009, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne, Przemyślenia globalne

W końcu, po kilku tygodniach marudzenia, zobaczyłem przy okazji szerszego wyjścia ten obraz. Pod kinem znaleźliśmy inną licealną grupkę i kupiliśmy bilet grupowy :-) (nam brakowało jednej osoby). To był jeden z zasadniczo dwóch problemów, na które napotkaliśmy. Drugim była grupka gówniarzerii siedzącej przed nami i w debilny i infantylny sposób komentującej kolejne sceny. Trudno jest wejść w postać (a na tym mi najbardziej zależało!!!), gdy towarzyszy jej potok idiotyzmu. A tak poza tym, to większych problemów nie było ;)

Film arcydziełem nie jest. Od strony warsztatu ma sporo braków. Aktorki w części dialogów zacinają się, niektóre sceny i całe wątki są naciągnięte (jak choćby ta z samobójstwem- nie ruszyła mnie w ogóle, a szkoda) i jakieś takie niedorobione. Wielkie brawa natomiast należą się za temat i treść. Sam fakt poruszenia tematu młodocianej prostytucji i całej warstwy syfu narosłego wokół instytucji pt „gimnazjum” zasługuje na wielkie brawa, takich filmów mi w polskiej sztuce brakuje. Drugą wielką zaletą obrazu był sposób ujęcia młodzieży- bez infantylnych i absolutnie nic nie mających z rzeczywistością dialogów rodem z polskich telenowel, za to z autentyczniej brzmiącymi wypowiedziami, okraszonymi mięskiem i slangiem. Katarzynie Rosołaniec udało się głęboko wejść w opisywane zjawisko i doskonale je zrozumieć. Wcześniej czytałem w „Polityce” wywiad z nią i była to pierwsza tak kompetentna wypowiedź osoby dorosłej o kurwiącej się młodzieży, jaką czytałem.

Czytaj dalej...



RENT Dodaj komentarz

Napisano dnia 17 października 2009, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Uwaga! Zawiera elementy fabuły!

Tydzień temu miałem przyjemność zobaczyć w szczecińskiej Operze na Zamku musical „Rent”. Sam nie wiem, czemu nadać rangę przyjemności większej- samemu dziełu, czy może towarzystwu, w jakim miałem chwilową przyjemność się obracać- obydwa bowiem elementy tego wieczoru były co najmniej bardzo satysfakcjonujące :). Jedyne, co można zarzucić temu musicalowi, to długość i zbyt ostre podzielenie odcinków akcji. Po prostu przed w 2/3 przedstawienia myślałem już „ile jeszcze?”, bowiem kolejne sceny były odgrywane, a nierzadko nie mogłem znaleźć w nich kontynuacji scen poprzednich. Kilka fragmentów zresztą bym wyrzucił, jak choćby scenę z „krową”. Ani nie grzała, ani nie śmieszyła. Oczywiście od razu nastąpiło porównanie do „HAIR”, choć nie są to sztuki równoległe (musical na scenie a musical w formie filmu). I chyba tylko sceniczność wykonania ochroniła aktorów przed wskazaniem na film. Co nie zmienia faktu, że był to bardzo przyjemny wieczór, a kreacje na scenie były w 90% bezbłędnie świetne. Szczególnie udany był absurdalny humor zawarty w prawie każdej wypowiedzi. Tyle o wykonaniu, teraz do przesłania.

Przesłanie
Akcja zaczyna się na poddaszu, na którym znajduje się dwóch przyjaciół-artystów: kamerzysta i gitarzysta. Ten pierwszy marzy o nakręceniu filmu stulecia, drugi zaś pracuje nad pieśnią wszech czasów. Jest bożonarodzeniowa noc. Wkrótce gaśnie światło- bohaterowie nie opłacili czynszu. Czekają na przyjaciela. Zjawia się trzecia postać, przedstawiciel jakiegoś konsorcjum (zapomniałem większości imion, nazwijmy go biznesmenem), właściciela kamienicy. Żąda zapłaty za czynsz. Z czasem okazuje się, że to ich dawny przyjaciel. Kolejno do akcji wchodzą kolejne osoby. Ongiś stanowili oni jedną wielką rodzinę, teraz tworzą kilka skłóconych ze sobą (głównie z powodu pieniędzy bądź rywalizacji uczuciowej) grupek. W pewnym momencie z kolejnym dawnym przyjacielem (tym, który miał przyjść jako pierwszy) zjawia się transwestyta Angel, wokół którego osobowości (i pieniędzy rozwiązujących problemy) odbudowuje się dawna grupa, do której dołączają jeszcze dwie lesbijki. Wszyscy żyją w „szczęściu absolutnym”, bez kłótni i problemów. Do czasu.

Dalej akcja toczy się tak, jak w życiu, nawet jakby znajomo. Grupę zaczyna rozsadzać zazdrość oparta głównie na sprzecznych uczuciach. Biznesmen wypycha z grupy Gitarzystę, bowiem startują do tej samej dziewczyny. Muzyk zresztą z wielką chęcią się wycofuje, okazując wszem i wobec swe cierpienie. Wkrótce sprzeda instrument i wyjedzie z miasta. Do tego dochodzi kłótnia między przyjaciółkami o to, która którą krócej trzyma. W końcu zrywają one ze sobą. Tylko Angel i jego przyjaciel żyją ze sobą w szczęściu i próbują zatrzymać upadek całości. Wkrótce cała reszta jest ze sobą skłócona. Tylko filmowiec stoi jakby z boku, zaangażowany, ale nie walczący, dokumentując kolejne etapy rozpadu przyjaźni. Ale (w opinii reszty) to oczywiście on się „alienuje”, oddaje pracy, lekceważy przyjaciół i nie chce „poddać się grupie”. I w ten sposób z człowieka, który nie chce się angażować w upadek swych przyjaźni robi się głównego winowajcę.

W końcu, gdy wydaje się, że już wszystko stracone, Angel umiera na AIDS. Wokół jej łóżka gromadzi się dawna grupa. Dawne waśnie zostają zawieszone. Szybko jednak wracają. Tylko w towarzystwie przyjaciela Angel jest spokój. Gdy on znika, konflikty wracają. Do miasta wraca muzyk, zbliżają się święta („Dzwonią dzwonią dzwonki, dzwonią dzwonią dzwonki, dzwonią dzwonią dzwonki, w MTV”). Znów filmowiec i muzyk są sami. Na tym samym poddaszu. Znów wyłączają prąd. I znów ktoś do nich przychodzi- przyjaciel Angel. Wkrótce przynoszą ukochaną muzyka i biznesmena w stanie agonalnym. Umiera, ale wkrótce ożywa, jak twierdzi- za sprawą Angel. Wokół tego cudu dawna grupa znów się jednoczy. Fabuła zatacza krąg.

I pewnie będzie zataczała dalej.

Aż wszyscy nie wymrą.


Czytaj dalej...




« Wcześniejsze wpisy

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z sześcioletnim stażem. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


ZOBACZ TAKŻE:

<!-- <h3>Linki --!>