Co to jest nominalizm — problematyka na przykładach 1 komentarz

Napisano dnia 22 maja 2011, w Filozofia, Historia filozofii, kategorie filozoficzne, nauka, Ogólne

Nominalizm jest jednym z przekonań leżących u podstaw współczesnego pojęcia naukowości. Zakłada on, że wszelkie uogólnienia (uniwersalia) są jedynie elementem językowym i mentalnym (umysłowym), ułatwiającym myślenie i komunikowanie się, nie istnieją one jednak „obiektywnie”. Istnieją tylko byty konkretnie, nieogólne, z istnienia których nie wolno wysnuwać wniosku o istnieniu ogólników. Osobno opisałem związek nominalizmu z etyką na przykładzie etyki niezależnej Tadeusza Kotarbińskiego. Poniżej przedstawiam opis trzech postaci nominalizmu i kilka przykładów, które obrazują, że wciąż chętnie wpadamy w nienaukowe ramiona ogólników.

Ontologicznie i logicznie, stwierdzająco i nakazująco (łyk teorii)
Nominalizm podzielić można na trzy grupy. Przede wszystkim mamy do czynienia z nominalizmem ontologicznym, który zakłada, że nie istnieją żadne ogólniki. Przykładowo — istnieję ja i Ty, ale nie istnieje nic takiego jak „społeczeństwo”. Społeczeństwo po prostu nie jest odrębnym bytem, tak jak ołówek jest odrębny od nas a pióro jest odrębne od ołówka. Nominalizm logiczny, lingwistyczny, pojęciowy bądź językowy głosi tezę podobną, lecz osadzoną na poziomie językowym. W wersji skrajnej, stwierdzającej, zakłada, że każdy ogólnik da się rozłożyć na składowe i wypowiedzieć w oparciu o nazwy przedmiotów konkretnych. Na przykład słowo „społeczeństwo” jest wygodniejszym zamiennikiem wymienienia „ja, Ty, pani Krysia spod szóstki...”, które zajęłoby trochę czasu. Trzecią postacią jest nominalizm językowy w łagodniejszej formie — dyrektywy, nakazu. Głosi on, że nie wszystkie ogólniki dają się sprowadzić do wyrażeń konkretnych, ale powinniśmy tak używać języka, by możliwie unikać niepotrzebnych ogólników. Stopniowanie to wzięło się między innymi z problemów z nominalistycznym wytłumaczeniem teorii zbiorów, których nie dało się ugryźć ani w oparciu o nominalizm ontologiczny, ani o późniejszy skrajny nominalizm językowy, stąd pojawienie się łagodnego nominalizmu językowego.

Zamysł ewolucyjny? Instynkt przetrwania?
Bardzo często naukowcy mówiąc o teorii ewolucji używają określeń „zamysł ewolucyjny”, „siła ewolucji” i innych zwrotów mających sugerować, że istnieje jakaś półmagiczna „moc” ewolucji. Otóż — w myśl nominalizmu — nic takiego nie istnieje. Długie szyje żyraf wzięły się nie stąd, że jakaś „siła ewolucji” chciała, by żyrafy miały długie szyje. Po prostu żyrafy o dłuższych szyjach miały większe szanse na zdobycie pokarmu, a więc przeżycie, a więc przekazanie genów do kolejnego pokolenia. W efekcie w kolejnym pokoleniu była większa pula genów determinujących długie szyje. Jak wcześniej rozmnożyli się głównie ci, którzy mieli tych kilka centymetrów w karku więcej. To z kolei znów zwiększa pulę genów z długa szyją. W perspektywie kilkudziesięciu bądź kilkuset pokoleń sprawiło to, że żyrafy mają naprawdę długie szyje. Na efekt ten złożyła się jednak olbrzymia liczba konkretnych rozmnożeń żyraf o dłuższej niż inne szyi, nie żadna ogólna „moc ewolucyjna”. Z konkretów — X rozmnożeń żyraf — nie wynika ogólnik — „moc ewolucyjna”.

* Nieśmiertelność — idea w praktyce. Będziemy żyć wiecznie? [KLIK!]

Drugim dobrym przykładem jest wyrażenie „instynkt przetrwania”, które przedyskutowaliśmy z dr Romanem Godlewskim w trakcie niedawnej konferencji na US. Zauważył on, że „instynkt przetrwania” jest po prostu nazwą zbiorczą dla szeregu bardziej elementarnych zachowań. Jesteśmy głodni — idziemy jeść. Chce nam się spać — idziemy spać. Boimy się tygrysa wychodzącego z szafy — uciekamy. Summa summarum sprawia to, że udaje nam się przetrwać. Wyrażenie „instynkt przetrwania” jest jednak tylko zbiorczym ujęciem tych zachowań, pozostaje zabiegiem czysto językowym. Poza językiem nie istnieje nic takiego jak „instynkt przetrwania”. Znowu — konkrety (zaspokajanie głodu) nie mogą prowadzić do ogólników („instynkt przetrwania”).

Problem z okręgami
No dobrze, nie istnieją byty idealne, ogólne. W takim razie co począć z matematyką i, na przykład, geometrią? Zakładamy, że dla okręgu o promieniu R obwód wynosi 2πR. Dla okręgu idealnego, dodajmy. Tymczasem nie istnieje nic takiego jak „okrąg idealny”. Każdy okrąg przy olbrzymim powiększeniu okaże się być choćby minimalnie nierówny bądź wyszczerbiony, a wówczas jego obwód nie będzie równy dokładnie 2πR. Choćby różnica wynosiła milionowe liczby po przecinku — pozostanie różnicą. Teza nominalizmu jest taka, że licząc obwód albo pole koła idealnego liczymy coś, co obiektywnie nie istnieje. Jest wygodnym dla umysłu uogólnieniem, ale niczym więcej. Na matematyce uczono Ciebie czegoś, czego nie ma!

A gdzie wartości?
Wspominana przeze mnie na wstępie etyka niezależna Kotarbińskiego jest formą odpowiedzi na inny duży problem związany z nominalizmem — problem wartości. Jeżeli to, co konkretne, nie może być podstawą dla tego, co ogólne, to co się „stało” z prawdą, dobrem, miłością, przyjaźnią? Dla nominalizmu one oczywiście nie istnieją. Świetne stosunki między dwoma osobami, przejawiające się w liczbie X określonych zachowań, nie oznaczają wcale, że istnieje coś takiego jak „przyjaźń” w ogóle. To nic więcej jak X określonych zachowań, X różnych konkretów, których nie wynika żaden ogólnik-przyjaźń. To, że dwie osoby chcą z sobą spędzić z sobą resztę życia, nie prowadzi do istnienia jakiejś ogólnej „miłości”. Zawsze możemy mówić tylko o istnieniu konkretnego i niepowtarzalnego przypadku, nigdy o istnieniu ogólników.

Nominalizm jest antyhumanizmem
Nie trudno zauważyć, że uczynienie zadość dyrektywie nominalistycznej oznacza wyrzeczenie się przez człowieka cząstki najbardziej ludzkich zachowań. Umiejętność abstrahowania, poruszania się wśród abstraktów i formułowania wyrażeń ogólnych to jedne z największych osiągnięć ludzkości. I co, mamy się tego tak po prostu wyrzec? Dla nominalisty taki problem oczywiście nie istnieje. Z tego, że określona liczba X osobników przejawia zachowania Y (np. abstrahowanie) nie wynika wcale, że istnieje jakaś ogólna skłonność ludzkości do zachowań Y. Nie można się więc wyrzec czegoś, czego nie ma. Wszak ogólniki nie istnieją.


Zobacz też:

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



1 komentarz do wpisu pt. “Co to jest nominalizm — problematyka na przykładach”

Drax, 22 maja 2011 o godzinie 15:06:57:

  • Ogólniki są wygodnym narzędziem ułatwiającym myślenie i komunikację. Nie są złe, dopóki zdajemy sobie z tego sprawę, dopóki nie przesłaniają nam konkretów. Ale trzeba zawsze pamiętać, że to tylko narzędzie. Nie wolno mylić palca wskazującego na Księżyc z samym Księżycem.

    Problem z nimi jest tego rodzaju, że równie dobrze jak do upraszczania, ogólniki nadają się też do zaciemniania obrazu, rozmywania przekazu znanego potocznie pod nazwą "lania wody". Zjawisko to wynika chyba właśnie z nieumiejętności posługiwania się ogólnikami i może stąd się biorą postulaty nominalistów (mnie osobiście bardzo bliskie).


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Umiarkowanie czerwony liberał. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie, w którego żyłach płynie czerwona krew. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest — Enya — Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


ZOBACZ TAKŻE:

Linki