Przekaż 1 procent swojego czasu 29 komentarzy

Napisano dnia 23 kwietnia 2011, w Ogólne, Polityka

Jak zawsze w okresie rozliczania PIT-ów media, przystanki i ogółem przestrzeń publiczna zalana jest wezwaniami do przekazania 1% podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Jeden procent jest jedną z ciekawszych metod wspierania tzw. trzeciego sektora i odciążania państwa w wypełnianiu licznych społecznych funkcji. Nie pieniądze są tu jednak najważniejsze.

Ktoś mocno zaangażowany społecznie powiedział mi kiedyś, że nie ma sensu przekazywać pieniędzy na najgłośniej krzyczące o wsparcie organizacje, gdyż te i tak mają silnych i szczodrych sponsorów, gdy prawdziwie zaangażowane, bazujące na ciężkiej pracy wielu ludzi organizacje nie mają za co się reklamować. Opinia ta jest zapewne krzywdząca, wskazuje jednak na ważny aspekt działań trzeciego sektora — zaangażowanie.

Inny aktywista społeczny, Kuba Wygnański, powiedział — Czasem wydaje mi się, że przydałaby się kampania, w ramach której ktoś napisze: „Mam w dupie Twoje pieniądze, tak naprawdę potrzebuję choć 1% Twojego czasu”. Oddać jeden procent czasu innym — niewiele, nie? To jakieś piętnaście minut dziennie, niecałe dwie godziny tygodniowo. Większość z nas nie poczuła by tego uszczuplenia w najmniejszym stopniu. A ilu Polaków udziela się w wolontariacie?

Statystyki Stowarzyszenia Klon/Jawor mówią, że 4/5 Polaków nie angażuje się w żadne działania wolontariackie. Dziwne statystyki, z moich doświadczeń wynika, że ułamek ten powinien być jeszcze większy. Wśród moich rówieśników pokutuje przekonanie, że wystarczy dodać do znajomych na portalach społecznościowych ładnie wyglądające profile organizacji społecznych, ew. poprzeć internetowy protest przeciwko wycince lasów deszczowych. W średnim i starszym pokoleniu wciąż tkwią urazy do chwalących klasę robotniczą czynów społecznych, więc jak ktoś działa w wolontariacie to albo komuch, albo ogółem lewak (to o organizacjach proekologicznych bądź pomagających bezdomnym), albo — w drugą stronę — przyszły ksiądz i zakonnica (to zwłaszcza o wolontariuszach hospicjów). Poza tym, jeżeli mamy grupowy problem, to kto go powinien rozwiązać? My? Skąd! Oczywiście, że państwo!

Pomaganie innym kojarzy się z staniem przy łóżkach umierających ludzi lub innymi skrajnie trudnymi doświadczeniami. Tymczasem może być inaczej! Np. szczeciński TOZ oferuje program Spacerowicz, w ramach którego można wziąć psiaka na spacer w pięknych, zielonych obszarach dzielnicy Szczecin-Głębokie. Wielu spacerowiczów wraca z takiej wycieczki z własnym zwierzakiem! Czasem wystarczy zapytać się o wolontariat w sekretariacie swojej uczelni. Wiele organizacji oferuje staże na przeróżnych stanowiskach (mi znane są np. projekty dla studentów prawa, weterynarii). Na frazę wolontariat w Szczecinie Google zwraca ponad milion odpowiedzi. Wolontariat w Warszawie to już prawie dwa i pół miliona.

Trudno nie odnieść wrażenia, że żyjemy w delikatnie absurdalnych czasach. Warte wiele milionów złotych kampanie służą tylko temu, by przekonać Ciebie, że warto wpisać dziesięć cyfr numeru KRS do deklaracji podatkowej (jak?). Organizacje Pożytku Publicznego muszą lansować same siebie, bo większość z nas nigdy się z nimi świadomie nie spotyka i nie zna żadnej z nich (komu mogę dać ten 1%?). Tym bardziej nie powinien dziwić brak aktywności społecznej, skoro samo przekazanie podatku to zbyt duży wysiłek dla większości z podatników.


Zobacz też:

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



29 komentarzy do wpisu pt. “Przekaż 1 procent swojego czasu”

quest, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:17:05:

  • >Np. szczeciński TOZ oferuje program Spacerowicz, w ramach którego można wziąć psiaka na spacer w pięknych, zielonych obszarach dzielnicy Szczecin-Głębokie. Wielu spacerowiczów wraca z takiej wycieczki z własnym zwierzakiem!

    LOL. Lepiej by było te niechciane psy uśpić, a mięso wyeksportować do Wietnamu.

    Zaoszczędzone pieniądze można by było przeznaczyć na ratowanie _chcianych_ ludzi.

KP, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:35:50:

  • @quest Przyznam szczerze, że wgniotłeś mnie w fotel i nie mam zielonego pojęcia jak na to odpowiedzieć.

quest, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:39:28:

  • KP, chyba domyślasz się, że karma kosztuje a schronisko nie może funkcjonować na zasadzie tylko dotacji. Obecnie tylko przedłuża się agonię tych zwierząt. A przedłużanie agonii kosztuje.

    Poza tym, wyprowadzanie psa na spacer nie brzmi **naprawdę** jak pomaganie. Może jak **poprawa humoru**?

    Ps. Nadal czekam na cytaty z książki Jaruzelskiego o przyczynach wybicia stoczniowców. :)

KP, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:40:47:

  • To nie są psy w schronisku, to są psy pod opieką TOZ-u. TOZ nie siedzi w schronisku.

    PS. Jak już pisałem, te publikacje, które mam, nie poruszają tematu Wybrzeża ;) Jak na coś trafię — trafi tutaj.

quest, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:42:21:

  • Oj tam, inna nazwa a cele te same. Karmią i opiekują się psami? Tak. A co robią, gdy zabraknie pieniążków na psią karmę?

KP, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:43:43:

  • Organizują zbiórki, koncerty. Co to ma do uczestniczenia w OPP?

quest, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:43:54:

  • Cytat ze strony. Pierwszy jaki rzucił mi się w oczy.

    >Mogę przyjść, kiedy chcę, o której chcę i na ile chcę, i zabrać jakiegoś czworonoga z kojca na spacer Jestem uratowana! To jest to, czego szukałam! Mam ruch, świeże powietrze i przy okazji robię coś dobrego.

    Tak jak mówiłem. Chodzi o własną wygodę, a dobro innej istoty jest na szarym końcu.

KP, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:45:30:

  • to jest tekst reklamowy... Nie napiszą przecież "Przyjdź odstawiać cierpiętnika". Poza tym — własna przyjemność nie wyklucza się z pomaganiem innym i robieniem czegoś dobrego.

quest, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:51:32:

  • Przecież nie twierdzę, że to zbrodnia. Po prostu warto porzucić slogany reklamowe i powiedzieć jak wygląda rzeczywistość. W w/w "pomaganiu" chodzi wyłącznie o własne dobre, własny humor i własne poczucie komfortu psychicznego. Nie trzeba być cierpiętnikiem, ale gdy ktoś namawia do pomocy, a pomysł ten afirmuje się N własnymi korzyściami i jedną korzyścią dla potrzebującego to coś nie teges...

    Ciekawi mnie jak jest z wolontariuszami w zimie, kiedy ludzie grzeją tyłki w kanapach, w domu i przy kaloryferach. Czy psy spędzają wtedy całe miesiące w ciasnych klatkach? To może jednak warto okazać trochę litości, przestać udawać, że "pomagamy" i naprawdę je ubić a potem sprzedać mięso? :)

KP, 23 kwietnia 2011 o godzinie 23:55:09:

  • W zimię liczba chętnych zdecydowanie spada, przychodzą głównie stali wolontariusze TOZ-u. Zwierzęta zresztą też nie chcą wychodzić, zwłaszcza jak jest śnieg. Klatki, a w zasadzie kojce, TOZ-u nie są ciasne. W porównaniu z tymi z schroniska są dość wygodne.

Zal, 24 kwietnia 2011 o godzinie 01:07:24:

  • @quest: Widzę, że mamy podobne podejście :D Tyle tylko, że w moim przypadku słowo pies zostało wymienione na człowiek ;]

Paweł Ciupak, 24 kwietnia 2011 o godzinie 01:47:31:

  • @Zal: Mówisz, że chcesz questa uśpić i wyeksportować do Wietnamu…?

n3m0, 24 kwietnia 2011 o godzinie 04:45:08:

  • Zaoszczędzone na quescie pieniądze można by było przeznaczyć na ratowanie _chcianych_ ludzi. Albo na cukierki, wsio ryba.

    Idąc tym tropem należało by wybić wszystkie sierocińce a mięso wyeksportować do Mozambiku czy gdzie tam ci ludożercy sobie żyją. Be ze du ra.

    Wbrew pozorom czas jest dość często najbardziej deficytowym zasobem. Póki miałem go wystarczająco i póki schronisko dla zwierząt było dość niedaleko udzielałem się tam. Ani to przyjemne, ani zabawne. Ale siedzieć i pisać na necie, że te psy można wybić, jak widać potrafi każdy. Ruszyć dupę i zrobić cokolwiek już niestety nie.

    Owe schronisko teraz regularnie rok w rok dostaje mój 1%. Trochę z sentymentu, trochę przez to, że wiem, że ten 1% nie zostanie zmarnowany na durne reklamy z prośbą o PITowską dotację, trochę przez to, że uważam, że wsparcie schroniska jest więcej warte samo w sobie niż wpłacenie na TVN nie jestes sam czy inną tego typu organizację. I otwarcie przyznaję, że częściowo robię to, aby czuć się dobrze. Bo to jest naturalne i właściwe każdemu normalnemu człowiekowi. A że przy okazji robię coś pożytecznego, tym lepiej. Proporcje są dla mnie, w odróżnieniu do questa, nieważne. Nawet jeśli zrobię coś z powodu 10 różnych 'korzyści' dla mnie, a jednej dla kogoś, to chyba warto? Inna rzecz, że rzeczywiście owijanie w bawełnę i nienazywanie rzeczy po imieniu śmierdzi marketingiem.

quest, 24 kwietnia 2011 o godzinie 08:41:42:

  • No panowie, nie spodziewałem się, że jesteście krypto psitułami i prawdziwymi, głębokimi ekologami, dla których człowiek = cel do wyniszczenia.

    Mam dla was przykrą wiadomość. Pies to **zwierzę**, istota głupsza od człowieka i podrzędna względem niego w każdej hierarchii. Był już taki jeden, co mocno kochał zwierzątka (Kaligula), ale on był chory psychicznie.

    @n3mo

    Taaaki słaby ten trolling. Dziecko w sierocińcu jest 100 razy bardziej chciane od niechcianego psa i 100 razy bardziej inteligentniejsze od niego. Już te dwa czynniki sprawiają, że dzieci nie ubijamy i nie eksportujemy do Amazonii. A zwierze ma służyć człowiekowi. Np. mięsem.

n3m0, 24 kwietnia 2011 o godzinie 08:46:06:

  • Trolling? Proszę, nie rozśmieszaj.

    Oh, czyli czynnikiem decydującym o tym, czy kogoś ubić czy nie, jest inteligencja i poziom 'chcienia'? LOL

    Głupoty piszesz okrutne. A mój tzw 'trolling' to nic innego, jak analogia na twoje bzdury. Mamy ubić psy w schronisku, bo są głupie i nikt ich nie chce? Właśnie takie podejście pokazuje, że w niektórych przypadkach lepiej było by jednak ubić człowieka. EOT, bo 'dyskusja' sie robi kuriozalna.

Zal, 24 kwietnia 2011 o godzinie 09:53:11:

  • @quest: Swoim nieco wulgarnym postem chciałem podkreślić, że dla mnie dziecko z sierocińca, czy też niepełnosprawny umysłowo człowiek jest takim samym zwierzęciem, jak pies, kot, świnia, czy też małpa. Ba! Każdy inny człowiek, który oczekuje mojej mamony (tj. zasobów) jest taki sam, jak te zwierzęta -- oczywiście, z wyjątkiem najbliższej rodziny oraz osób dla mnie istotnych. Do czego zmierzam? Niech się ludzie odpiórkują od mojej ciężko zarobionej kasy i niech li tylko ja podejmuję decyzję dot. tego, kto niechciany będzie z niej finansowany. Ja sam chcę określać, kogo będę wspierać danego dnia, miesiąca, czy też roku, ponieważ nie widzę uniwersalnej metody określania **"przydatności"**. Twoja mi się nie podoba, ponieważ z wielu powodów zwierzę jest przydatniejsze, niż chory dzieciak :P Zwierzę można zabić i zjeść, a chore dziecko nawet do tego się nie nadaje ;>

Zal, 24 kwietnia 2011 o godzinie 10:15:32:

  • PS. A jakby się czepiać dalej to należałoby również zapytać, w czym lepszy jest pies, czy też kot od świnki, że te pierwsze chcemy umieszczać w schroniskach, a tą drugą serwować na stołach :P

kubarek, 24 kwietnia 2011 o godzinie 11:13:13:

  • Myślę, że czas to pieniądz. Czy jest na odwrót? Pieniądze, które przekazuję zajęły mi x minut czasu pracy...

KP, 24 kwietnia 2011 o godzinie 11:58:53:

  • @N3m0 nie wiem, czy oni nie dostają tych reklam za (pół)darmo przypadkiem. W główce mi się nie mieści, że OPP mogłyby marnować tyle forsy na lansowanie się. Ciekawe, można by się zapytać paru... ]:->

    @quest

    "Pies to **zwierzę**, istota głupsza od człowieka i podrzędna względem niego w każdej hierarchii."

    Z dziewiętnastego wieku nam się urwałeś? Że "głupsza", to mogę zrozumieć, z inteligencją człowieka trudno jest konkurować. Z resztą — nie. Kryteriów mogłoby być wiele — np. przydatność (o której pisał Zal), sprawność zmysłów itp.

    @kubarek

    Owszem, czas to pieniądz. Ale czas przepracowany;) Jeżeli masz marnować czas na snucie się po domu, to lepiej spożytkować go w inny sposób. Oczywiście zakładając, że go masz.

Paweł Ciupak, 24 kwietnia 2011 o godzinie 15:51:10:

  • > No panowie, nie spodziewałem się, że jesteście krypto psitułami i prawdziwymi, głębokimi ekologami, dla których człowiek = cel do wyniszczenia.

    Widać, że ekologów widziałeś chyba jedynie w ameryk^Wpółnocnokoreańskich filmach…

    > Pies to **zwierzę**, istota głupsza od człowieka i podrzędna względem niego w każdej hierarchii.

    Tzn., jakich np. hierarchiach? Biblijnej? Nie rozśmiszaj mnie.

    > Był już taki jeden, co mocno kochał zwierzątka (Kaligula), ale on był chory psychicznie.

    Tak, był taki jeden co nosił wąsy (Stalin), ale on był chory psychicznie. Wniosek → nie nośmy wąsów.

KP, 24 kwietnia 2011 o godzinie 19:11:54:

  • >Tzn., jakich np. hierarchiach? Biblijnej? Nie rozśmiszaj mnie.

    Tak a propos. W czasach starej ortodoksji, gdy przypowieści Biblijne wciąż jeszcze brano na serio, funkcjonował teologiczny nakaz pomocy zwierzętom. Bóg stworzył świat i wszystko co stworzył Bóg było dobre. Zwięrzęta nie zabijały się i żyły w przyjaźni. Potem człowiek wszamał nie ten owoc, co powinien i ściągnął zło na świat, upodlając i zwierzęta. Stąd cierpienie zwierząt jest spowodowane winą człowieka, stąd człowiek powinien troszczyć się o zwierzęta.

    Potem, po policzeniu przybliżonej objętości Arki Noego koniecznej by pomieścić wszystkie gatunki, no i paru innych historiach przyjęto, że jednak nie ma sensu interpretować Biblii na serio. Zmieniono więc interpretację i powołano się na "Weź Ziemię w swoje panowanie". Już nie trzeba było troszczyć się o zwierzątka ]:->

quest, 25 kwietnia 2011 o godzinie 00:12:47:

  • n3m0, skoro wiesz, że nie potrafisz się zachować to nawet nie podejmuj "dyskusji".

    Zal, posty postami, analogie analogiami, a rzeczywistość rzeczywistością. O ile twoje idee anarchokapitalizmu i wolności jednostki są sensowne i warto by było je wdrożyć, o tyle twój egoizm względem kalek czy dzieci po wsze czasy zostanie potraktowany jako wynaturzenie i zaprzeczenie istoty humanitaryzmu.

    Pies to głupie stworzenie, którego przydatność ogranicza się do mechanicznych zachowań. Przyniesie gazetę, klapki i piwo, czasami ogrzeje dziecko, poszczeka na złodziejaszków, ale nic poza tym. Człowiek jaki by nie był, jest przydatny na wiele sposobów. Jest chociażby nośnikiem informacji i od np. starszych ludzi można nauczyć się historii. Od innych można uzyskać wiedzę z innego zakresu. Jeśli jesteście takimi ekstremistami i nie widzicie różnicy między ubiciem bezdomnych i niechcianych psów - których jest za dużo, a które i tak zostaną uśpione - tylko później - od ubicia zależnych ludzi, to proponuję agitować gdzieś na forum (na mieście) na rzecz eutanazji Stephena Hawkinga. Kaleka-kosmolog, a zbędny pies? Kto by widział różnicę, co?

    "PS. A jakby się czepiać dalej to należałoby również zapytać, w czym lepszy jest pies, czy też kot od świnki, że te pierwsze chcemy umieszczać w schroniskach, a tą drugą serwować na stołach :P"

    No, właśnie! W niczym! Psy, koty, świnki, rozgwiazdy, węże, żywe ryby, konie i osły są tak samo zjadane jak świnie. A to świń powinno być bardziej szkoda, bo są zdecydowanie inteligentniejsze od psów.

    @KP

    "Z dziewiętnastego wieku nam się urwałeś? Że "głupsza", to mogę zrozumieć, z inteligencją człowieka trudno jest konkurować. Z resztą — nie. Kryteriów mogłoby być wiele — np. przydatność (o której pisał Zal), sprawność zmysłów itp. "

    Nie, z joggera się urwałem. A ty?

    Reszta odpowiedzi odnośnie przydatności jest w powyższym wywodzie.

    @Paweł Ciupak

    >>> Pies to **zwierzę**, istota głupsza od człowieka i podrzędna względem niego w każdej hierarchii.
    >Tzn., jakich np. hierarchiach? Biblijnej? Nie rozśmiszaj mnie.

    Zgaduję, że twoja inteligencja dorównuje inteligencji jakiegoś psa ze schroniska. Wskazuje na to fakt, że sam stwarzasz problem (stawiasz pytanie) i go rozwiązujesz (sam sobie odpowiadasz). To chyba jak pies, który goni za swoim ogonem.

    Ze swojej strony dodam, że zwierzę jest istotną podrzędną względem człowieka w każdej hierarchii. Nie tylko biblijnej, ale w każdej - nawet prymitywnej - cywilizacji na ziemi. To człowiek rządzi psem, to człowiek go karmi i panuje nad nim w każdym aspekcie jego życia. Wykorzystuje go do pracy, do towarzystwa i do eksperymentów naukowych. A pies na pewno nie gra z człowiekiem w szachy, ani nie robi nic co by go stawiało na równi z człowiekiem.

    >Tak, był taki jeden co nosił wąsy (Stalin), ale on był chory psychicznie. Wniosek → nie nośmy wąsów.

    Aż mi poszło w pięty. Niestety analogia nietrafiona. Ludzie, którzy udają wielkich obrońców praw zwierzą, a którzy w rzeczywistości mają w dupie te wszystkie psy w schroniskach i TOZach mieszczą się z Kaligulą w przedziale nieszkodliwych wariatów. Chill out.

    @KP

    >Tak a propos. W czasach starej ortodoksji, gdy przypowieści Biblijne wciąż jeszcze brano na serio, funkcjonował teologiczny nakaz pomocy zwierzętom. Bóg stworzył świat i wszystko co stworzył Bóg było dobre. Zwierzęta nie zabijały się i żyły w przyjaźni. Potem człowiek wszamał nie ten owoc, co powinien i ściągnął zło na świat, upodlając i zwierzęta. Stąd cierpienie zwierząt jest spowodowane winą człowieka, stąd człowiek powinien troszczyć się o zwierzęta.

    Słusznie zauważyłeś. Tę ciekawostkę wyjaśnił Jędrek z Zamku Chojnik w/przy Zielonej Górze. :) Polecam odsłuchać, bo jest to cholernie ciekawe.
    http://vimeo.com/12154786

Paweł Ciupak, 25 kwietnia 2011 o godzinie 00:17:13:

  • > Ze swojej strony dodam, że zwierzę jest istotną podrzędną względem człowieka w każdej hierarchii.

    To podaj przykład jakiejkolwiek hierarchii, a nie odpowiadasz atakami personalnymi i ogólnikami.

quest, 25 kwietnia 2011 o godzinie 00:21:58:

  • Psy są traktowane jako urządzenia do śledzenia przez policjantów. Psy są traktowane jako zabawki przez ludzi na całym świecie. Obcina im się pazury, robi fryzury jak lalkom i ubiera w sweterki jak to robią małe dziewczynki z Kenem. Oprócz tego pies był obiektem eksperymentu Pawłowa, to pies został wystrzelony w kosmos - bo jego życie było nic nie warte w porównaniu z ludzkim - i to psu przeszczepiono głowę innego psa (tj. wszczepiono drugą), co spowodowało jego śmierć.

    A gdzie są wasze dowody na to, że psy na równe człowiekowi? Tylko dajcie dowód, a nie emocjonalne pieprzenie o przywiązaniu i lojalności sierściuchów. Bo w tych kwestiach przegrywają z byle świnią czy szympansem.

quest, 25 kwietnia 2011 o godzinie 00:34:08:

  • Ah, zapomniałbym o oczywistej oczywistości. Psy są konsumowane. Nie ma chyba bardziej klarownej sytuacji, która by tłumaczyła kto góruje nad kim w przypadku posiłku. :)

    http://lanooz.net/810

Zal, 25 kwietnia 2011 o godzinie 02:03:09:

  • @quest:

    > ...o tyle twój egoizm względem kalek czy dzieci po wsze czasy zostanie potraktowany jako wynaturzenie i zaprzeczenie istoty humanitaryzmu.

    Może i będzie (chociaż znam kilka rozwiązań, które skutecznie i tanio ograniczają cierpienie istot ludzkich), ale ja naprawdę nie lubię, gdy się mnie zmusza do działań charytatywnych. Jeżeli będę chciał to zacznę łożyć na biedne dzieciaki z ciężkim upośledzeniem umysłowym. A jak będę mieć taki kaprys to i nawet dorzucę się na bezdomne psy. Natomiast z mojego punktu widzenia dziecko, które do końca życia będzie wymagało opieki jest tak samo przydatne jak ten pies w schronisku -- ktoś może się nim zająć, ale dla społeczeństwa to tylko obciążenie. Nie optuję jednak za tym, aby jednych i drugich pozbawiać życia. Po prostu pokazuję, że każdy z nas stosuje różne miary oceny wartości zwierzęcia/człowieka i nie należy nikogo zmuszać do działań wbrew własnej woli.

    Zauważ jednak, że ja się nie wypowiadam na temat ludzi upośledzonych w zakresie innym, niż umysłowym. Umysł wartościuję niemalże tak samo, jak i Ty to czynisz ;]

    Swoją drogą, istnieją hipotezy stwierdzające, że po osiągnięciu pewnego stanu wiedzy kolejne kroki w nauce są logicznym następstwem tego stanu. Oznacza to, że jeżeliby np. zabić Nobla to i tak ktoś w przeciągu kilku lat odkryłby to samo, co on ;] Nie wiem natomiast, czy próbowano zweryfikować takie podejście w jakikolwiek sposób :D

    PS. Ja nadal optuję za tym, aby spróbować zdefiniować "przydatność". Z mojego punktu widzenia dobrze ułożony pies jest mi bardziej przydatny, niż obce mi upośledzone dziecko, które potrafi tylko i wyłącznie robić pod siebie. Chociaż przyznam szczerze, że pies też byłby mi pewnie potrzebny tylko jeden. Po uzyskaniu pierwszego psa przydatność reszty określiłbym jako zerową ;D

    PPS. A jak się postaramy to w końcu dojdziemy do definicji dobra i zła prezentowanych przez różne systemy etyczne ;>

Zal, 25 kwietnia 2011 o godzinie 02:05:30:

  • PPPS. Ja bym nie traktował psów ani kotów jakoś specjalnie. Tj. nie wiem, jak reszta, ale ja sam w praktyce ograniczam moje kontakty ze zwierzętami do minimum -- nawet w kwestii tego, co można znaleźć na moim talerzu ;D

n3m0, 25 kwietnia 2011 o godzinie 03:09:20:

  • >Zgaduję, że twoja inteligencja dorównuje inteligencji jakiegoś psa ze schroniska.

    Rzeczywiście, to ja sie nie potrafie zachować.

    EOT.

quest, 25 kwietnia 2011 o godzinie 10:50:25:

  • Taki stary a sarkazmu nie rozpoznaje. Gdyby nie zaczepka PC, nie byłoby takiej odpowiedzi.


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, skrajny antynacjonalista i umiarkowanie czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


ZOBACZ TAKŻE:

STRONĘ WSPIERAJĄ: