Nieśmiertelność — idea w praktyce 16 komentarzy

Napisano dnia 22 kwietnia 2011, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Poprzedni duży wpis poświęciłem teoriom tłumaczącym procesy starzenia się. Chęć przezwyciężenia następującej po starości śmierci stworzyła jedną z najpotężniejszych idei w historii ludzkości — nieśmiertelność. Dawniej funkcjonowała ona w ramach religii głoszących życie po życiu. Postęp naukowy sprawia, że na życie wieczne możemy spróbować spojrzeć z mniej metaforycznego punktu widzenia. Jeżeli jest ono możliwe, to... jak?

Człowiek-robot
Popularne niegdyś teorie głosiły, że już wkrótce będziemy w stanie produkować sztuczne narządy i zastępować nimi nasze naturalne, zniszczone organy. Tak jak w Gwiezdnych Wojnach, tyle że na szerszą skalę. Wizja ta ma zasadniczo dwie wady. Po pierwsze — wciąż nie jesteśmy w stanie produkować wszystkich sztucznych narządów i prawdopodobnie nigdy nie będziemy. O ile wyobrażenie sobie i wyprodukowanie sztucznego serca (niczego więcej jak superwytrzymałej pompy) czy sztucznych żył nie jest szczególnie trudne, o tyle sztuczna wątroba czy sztuczne nerki to już większe wyzwanie (dlatego naukowcy eksperymentują z narządami świń). Po drugie — metoda taka leczyłaby objawy starzenia się, nie zapobiegałaby starzeniu się w ogóle. Analogicznie wymiana pompy paliwowej nie sprawi, że dwudziestoletni samochód będzie jak nowy.

Odmłódź sobie DNA!
Dziś większe nadzieje wiąże się z odwrotnym podejściem do problemu. Być może z starością trzeba walczyć od dołu, tj. na poziomie komórkowym? Przykładem takiego rozwiązania byłyby leki regenerujące telomery, cofające zmiany genetyczne i odmładzające materiał genetyczny. Problem polega na tym, że nie mamy zielonego pojęcia w którym kierunku pójść. Skala komórkowa jest tak mała, a starzenie tak rozciągnięte w czasie, że zespoły badawcze nie mogą ogarnąć bogactwa danych doświadczalnych (bo same w tym czasie by wymarły). Wiemy już, że trzeba wykorzystać procesy naturalne, gdyż sztuczne modyfikowanie materiału komórkowego każdej komórki z osobna jest po prostu niewykonalne. Być może starzenie się komórek zależy od jakiejś niepozornej substancji, którą niczego nieświadomi spożywamy na co dzień (lub której nie spożywamy!). Trzeba ją jednak jakoś wykryć. Względnie nie tak dawno temu nie w ogóle wiedzieliśmy wszak co jemy. Kto wie, może za kilka pokoleń tabletki z Antywiekiem SuperForte++ będziemy jeść tak samo, jak dziś jemy preparaty magnezowe i inne suplementy diety!

* Nieśmiertelność oznacza dużo czasu wolnego. Jakie nadzieje kiedyś z nim wiązano?[KLIK!]

Cyberświadomość
Zupełnie inną, futurystyczną wizję roztacza przed nami idea cyberświadomości. Postęp badań nad biologicznym wymiarem świadomości i rozwój naszych możliwości technologicznych pozwala wierzyć, że być może kiedyś uda się przenieść nasze Ja na nośnik elektroniczny. Innymi słowy — nieśmiertelna dusza wyzwoliłaby się z śmiertelnego ciała i zamieszkałaby w laptopie. Komunikacja z nią mogłaby wyglądać podobnie jak wygląda rozmowa na Skypie. Takie rozwiązanie niesie z sobą całą masę ciekawych możliwości, np. informatyczną obróbkę cyberświadomości. Pozwalałaby ona np. zaprogramować komuś znajomość całej Biblioteki Jagiellońskiej, zdolności muzyczne itp. Matrix pełną gębą! Korzystając z terminologii bliższej religiom — moglibyśmy zaprogramować sobie raj. Można również pokusić się o lekko Lemowską perspektywę — być może powstałaby forma überświadomości, świadomości powszechnej, której poszczególne cyberświadomości byłyby jedynie częścią?

Pojawia się jednak szereg wątpliwości. Czy w tym wypadku w ogóle można mówić o nieśmiertelności? Z człowieczeństwa nie umarłaby wszak tylko niecielesna świadomość, ciało musiałoby umrzeć. Czy dysk twardy z zapisem świadomości byłby człowiekiem? A gdyby znajdował się na nim milion takich zapisów, czy sformatowanie go byłoby ludobójstwem? Czy sztucznie wygenerowana, skopiowana lub skompilowana świadomość miałaby taką samą rangę jak świadomość należąca do niegdyś materialnego człowieka? Pytanie dla wierzących — czy przeniesienie świadomości-duszy na dysk cyfrowy i uśmiercenie ciała sprawi, że dusza pójdzie do raju, ale mimo wszystko będzie żyła w formie cyberświadomości? To cała kopalnia problemów etycznych, prawdziwe eldorado pokoleń filozofów (lub jednego, acz nieśmiertelnego, filozofa)!

Z trzech przedstawionych opcji najbardziej obiecująca wydaje się być ostatnia wizja. Jako brakuje nam w zasadzie jedynie kabla USB-Mózg i oprogramowania umożliwiającego świadome funkcjonowanie cyberświadomości (no i może paru innych szczegółów). W porównaniu z perspektywą wieloletniego babrania się w komórkach, wydaje się to być najbardziej wiarygodna opcja. Co ważne, jako jedyna jest już w dość dalekim stadium zaawansowania (projekt Blue Brain dra Markrama) i nie wyklucza się z perspektywą teologiczną. Po co ryzykować niepewną hipotezę życia wiecznego po śmierci, skoro można bezpiecznie żyć wiecznie na laptopie?


Zobacz też:

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



16 komentarzy do wpisu pt. “Nieśmiertelność — idea w praktyce”

wykop, 22 kwietnia 2011 o godzinie 07:38:04:

  • A co jeśli laptop się zepsuke?

pecet, 22 kwietnia 2011 o godzinie 09:41:22:

  • >Człowiek-robot

    Głupota, dobrze że w najbliższych latach do tego nie dojdzie, cyborgi to obrzydlistwo i deptanie ideałów człowieczeństwa w jednym jak dla mnie, pojedyncze organy jeszcze zrozumiem, ale na większą skalę mówię NIE.


    >Odmłódź sobie DNA!

    Wątpię.


    >Cyberświadomość
    >Czy dysk twardy z zapisem świadomości byłby człowiekiem?

    Oczywiście, że nie. Zapis jest zapisem, taśma wideo z nagraną moją osobą tez nie jest człowiekiem, inna sprawa, że gdybym był świadomością uwiezioną w komputerze, to raczej nie chciałbym żyć.

cieslo, 22 kwietnia 2011 o godzinie 11:35:47:

  • Fizycznie już jesteśmy nieśmiertelni, bo około 7 lat trwa cykl wymiany 80-100 bilionów komórek człowieka. Pytanie tylko dlaczego ten proces się zatrzymuje. Osobiście nie szukałbym w fizyce, ale w procesach emocjonalnych, które wpływają na biochemię ciała. Dzieci rozwijają się dynamicznie bo żyją w ochronnej strefie własnych rodziców, nie "martwią" się - dosłownie. Pewien Stolarz tak powiedział - "... jeżeli nie staniecie się jak dzieci.." (Mt 18, 3) być może w tzw. świętych księgach jest więcej prawdy niż jeśteśmy w stanie dostrzec.

Drax, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:06:23:

  • Co do cyfrowej świadomości - polecam *Perfekcyjną niedoskonałość* J. Dukaja, która porusza m. in. ten problem. Ostrzegam jednak, że nawet jak na Dukaja książka jest wyjątkowo zagmatwana i trudna w lekturze. Mimo tego, jak najbardziej warta co najmniej dwukrotnego przeczytania (bo z pierwszego niewiele się wynosi poza ogólnym obrazem świata...). :p

    A czy zastanowiłeś się kiedy, DLACZEGO właściwie się starzejemy? Czy jest to defekt, z którym ewolucja od milionów lat nie umie sobie poradzić, czy jeszcze jeden z mechanizmów przez nią właśnie stworzonych? Pewien mój znajomy biotechnolog twierdzi nie bez słuszności, że to jest jeden z najgenialniejszych wynalazków ewolucji. Tylko dzięki niemu na Ziemi wciąż jest dość miejsca dla nowych organizmów i gatunków. Gdyby organizmy nie umierały w sposób naturalny, szybko zajęłyby całą plantę i przestały się rozmnażać z braku miejca. Ewolucja stanęłaby w miejscu i człowiek nigdy by się na Ziemi nie pojawił. My też musimy umierać, by zrobić miejsce dla przyszłych pokoleń. Ziemia i tak jest już bliska przeludnienia.

    Jeśli chodzi o wtyczkę umożliwiającą połączenie ukłądu nerwowego z elektronicznym - jestem w stanie uwierzyć, że niedługo taka powstanie. Ale to daleko za mało. Do wymiany danych między tymi układami potrzebne jest odpowiednie oprogramowanie. I tu napotykamy barierę w postaci odmiennego sposobu zapisu informacji, sposobu którego sami jeszcze zupełnie nie rozumiemy i nie umiemy czytać. Jak zatem chcemy nauczyć tego komputer? A Jesli nawet pewnego dnia uda nam się zrozumieć, to pozostaje jeszcze problem translacji tych danych. Już przekłady z jednego języka naturalnego na inny stwarza nieraz olbrzymie trudności, nawet dla osób biegle władających oboma tymi językami. A przecież języki naturalne, nawet nie mające z sobą pozornie nic wspólnego, są dość podobne. Składają się z tego samego tworzywa - dźwięku - wytwarzanego za pomocą takich samych u wszystkich ludzi narządów mowy. Rządzą się zwykle podobną logiką i regułami składni. Natomiast tutaj mamy doczynienia z zapisem różnym w każdym możliwym szczególe, co sprawia, że ewentualny przekład musi być jeszcze trudniejszy. Jeśli dołożyć do tego precyzji, jakiej wymaga maszyna dla sprawnego funkcjonowania - łatwo może się to okazać niewykonalne.

    A nawet jeśli uda się przełożyć zapis informacji w układzie nerwowym na bitowy, to nadal nie mamy jeszcze oprogramowania umożliwiającego funkcjonowanie ludzkiej świadomości w komputerze. Piszeszo skopiowaniu czegoś, czego działania zupełnie nie rozumiemy i biorąc pod uwagę choćby Prawo Goedla - prawdopodobnie nigdy do końca nie zrozumiemy. A jeśli nawet ktoś zrozumie, to nie zdoła tej wiedzy przekazać, ponieważ zabraknie języka nadającego się do opisu. Nie wspominając już o tym, że potrzebowałbyś do tego symulatora całego ludzkiego ciała, na czele z układem hormonalnym w znacznej części odpowiedzialnym za ludzką emocjonalność. Jesteśmy tak ściśle związani z naszymi ciałami, że funkcjonowanie poza nimi nie wydaje mi się możliwe. Jeśli nawet uda się ludzką świadomość zapisać i skłonić do działania na komputerze, powstanie coś zupełnie nowego, co z całą pewnością nie będzie człowiekiem.

Drax, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:06:29:

  • Co do cyfrowej świadomości - polecam *Perfekcyjną niedoskonałość* J. Dukaja, która porusza m. in. ten problem. Ostrzegam jednak, że nawet jak na Dukaja książka jest wyjątkowo zagmatwana i trudna w lekturze. Mimo tego, jak najbardziej warta co najmniej dwukrotnego przeczytania (bo z pierwszego niewiele się wynosi poza ogólnym obrazem świata...). :p

    A czy zastanowiłeś się kiedy, DLACZEGO właściwie się starzejemy? Czy jest to defekt, z którym ewolucja od milionów lat nie umie sobie poradzić, czy jeszcze jeden z mechanizmów przez nią właśnie stworzonych? Pewien mój znajomy biotechnolog twierdzi nie bez słuszności, że to jest jeden z najgenialniejszych wynalazków ewolucji. Tylko dzięki niemu na Ziemi wciąż jest dość miejsca dla nowych organizmów i gatunków. Gdyby organizmy nie umierały w sposób naturalny, szybko zajęłyby całą plantę i przestały się rozmnażać z braku miejca. Ewolucja stanęłaby w miejscu i człowiek nigdy by się na Ziemi nie pojawił. My też musimy umierać, by zrobić miejsce dla przyszłych pokoleń. Ziemia i tak jest już bliska przeludnienia.

    Jeśli chodzi o wtyczkę umożliwiającą połączenie ukłądu nerwowego z elektronicznym - jestem w stanie uwierzyć, że niedługo taka powstanie. Ale to daleko za mało. Do wymiany danych między tymi układami potrzebne jest odpowiednie oprogramowanie. I tu napotykamy barierę w postaci odmiennego sposobu zapisu informacji, sposobu którego sami jeszcze zupełnie nie rozumiemy i nie umiemy czytać. Jak zatem chcemy nauczyć tego komputer? A Jesli nawet pewnego dnia uda nam się zrozumieć, to pozostaje jeszcze problem translacji tych danych. Już przekłady z jednego języka naturalnego na inny stwarza nieraz olbrzymie trudności, nawet dla osób biegle władających oboma tymi językami. A przecież języki naturalne, nawet nie mające z sobą pozornie nic wspólnego, są dość podobne. Składają się z tego samego tworzywa - dźwięku - wytwarzanego za pomocą takich samych u wszystkich ludzi narządów mowy. Rządzą się zwykle podobną logiką i regułami składni. Natomiast tutaj mamy doczynienia z zapisem różnym w każdym możliwym szczególe, co sprawia, że ewentualny przekład musi być jeszcze trudniejszy. Jeśli dołożyć do tego precyzji, jakiej wymaga maszyna dla sprawnego funkcjonowania - łatwo może się to okazać niewykonalne.

    A nawet jeśli uda się przełożyć zapis informacji w układzie nerwowym na bitowy, to nadal nie mamy jeszcze oprogramowania umożliwiającego funkcjonowanie ludzkiej świadomości w komputerze. Piszeszo skopiowaniu czegoś, czego działania zupełnie nie rozumiemy i biorąc pod uwagę choćby Prawo Goedla - prawdopodobnie nigdy do końca nie zrozumiemy. A jeśli nawet ktoś zrozumie, to nie zdoła tej wiedzy przekazać, ponieważ zabraknie języka nadającego się do opisu. Nie wspominając już o tym, że potrzebowałbyś do tego symulatora całego ludzkiego ciała, na czele z układem hormonalnym w znacznej części odpowiedzialnym za ludzką emocjonalność. Jesteśmy tak ściśle związani z naszymi ciałami, że funkcjonowanie poza nimi nie wydaje mi się możliwe. Jeśli nawet uda się ludzką świadomość zapisać i skłonić do działania na komputerze, powstanie coś zupełnie nowego, co z całą pewnością nie będzie człowiekiem.

Minio, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:12:52:

  • > czy przeniesienie świadomości-duszy na dysk cyfrowy i uśmiercenie ciała sprawi, że dusza pójdzie do raju, ale mimo wszystko będzie żyła w formie cyberświadomości?

    To pytanie zakłada że dusza równa jest świadomości, co jest założeniem błędnym.

    1. Niektóre zwierzęta (zwłaszcza naczelne) są najwyraźniej samoświadome, a mimo to religie konsekwentnie twierdzą, że dusza jest atrybutem czysto ludzkim. Oczywiście religie zakładające reinkarnację mogą być skłonne przyznać zwierzętom duszę, ale w religiach tych nie jest obecna koncepcja raju, o której mówisz, więc tych religii raczej nie masz na myśli. Generalnie utożsamiasz najwyraźniej religie z odłamami judaizmu, co jest pewnym błędem, ale trudnym do ominięcia w naszej kulturze (zresztą dużym problemem jest takie zdefiniowanie religii, która będzie adekwatna do wszystkich religii, a jednocześnie tylko do religii, więc uproszczenie którego dokonałeś jest nawet pożyteczne).

    2. Co z ludźmi którzy nie są świadomi? Śpiączka, osoby chore psychicznie? Zrównanie duszy i świadomości oznaczałoby, że osoba w śpiączce jest duszy pozbawiona, co otwiera drogę do eutanazji (nie zabija się wszak człowieka, a jedynie pozbywa pustego kontenera dla duszy), której właśnie środowiska religijne najsilniej się sprzeciwiają. Poza tym co z osobami, które były w śpiączce wiele lat, ale zostały z niej wybudzone? Czy to znaczy, że dusza je opuściła żeby pozwiedzać świat, ale jej się znudziło i wróciła?

    3. Dzieci zyskują świadomość gdzieś w 2-3 roku życia (może wcześniej, w każdym nie mają jej już od urodzenia), a wg chrześcijan dusza jest nadawana człowiekowi w chwili poczęcia. Nawiasem mówiąc, poważnym problemem tutaj są bliźnięta jednojajowe, gdyż dopiero w drugim tygodniu ciąży rozstrzyga się, czy wykształcą się dwa czy jeden płód.

    A odnosząc się bardziej do meritum, pozwolę sobie zacytować Freuda, który mówi wszystko co i ja mam do powiedzenia w tym temacie:
    „I wreszcie co nam po długim życiu, skoro jest one trudne, ubogie w radości, pełne cierpienia, tak że śmierć możemy powitać już tylko jako wybawicielkę?”

mt3o, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:26:01:

  • @Drax: trochę przesadziłeś z tymi problemami... Słyszałeś może o logice rozmytej albo o sieciach neuronowych? Te dwa wynalazki, wraz z dostosowywaniem się ludzkiego mózgu, są w stanie obejść problemy które wymieniłeś.
    Poza tym impulsy nerwowe są o tyle łatwiejsze do obsługi przez maszynę od języka naturalne, że są hmm zunifikowane. Tak samo fale mózgowe. Twoje i moje są prawie takie same. Nie można tego powiedzieć o języku który obaj używamy. Stosujemy różne konstrukcje gramatyczne, różne słownictwo, różny zestaw pojęć abstrakcyjnych...
    Prace nad programami i robotami sterowanymi myślami są już dość zaawansowane. Jeden jajogłowy z bodaj UK miał wszczepiony sensor wykrywający coś. Nie chce mi się teraz szukać dokładnego źródła, ale nawet gazeta.pl o tym pisała. Wirtualna rzeczywistość odbierana zmysłami to tylko kwestia czasu. Tylko przeniesienie świadomości do postaci cyfrowej jest problematyczne. Komputer sterowany interfejsem rodem z Matrixa jest bardzo prawdopodobny. Neo nie jest.

Drax, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:34:17:

  • > Oczywiście religie zakładające reinkarnację mogą być skłonne przyznać zwierzętom duszę, ale w religiach tych nie jest obecna koncepcja raju

    To nie jest do końca prawdą, ponieważ religie zakładające reinkarnację najczęściej przewidują możliwość przerwania łańcucha kolejnych wcieleń i połączenia się z Absolutem/Stwórcą, co można uznać za odpowiednik judaistycznego raju.

    @mt30: Coś tam słyszałem, ale bez szczegółów. Tylko że to, o czym napisałeś, nie ma wiele wspólnego z zapisem świadomości na dysku. Świadomość nadal pozostaje w człowieku. Przekazanie komputerowi sygnału za pomocą myśli to zupełnie co innego niż "zrzucenie" zapamiętanego obrazu na dysk komputera. A algorytmy naszego postępowania? Setki intuicyjnych uproszczeń, które na co dzień stosujemy, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Myślenie również opiera się na pewnych algorytmach, które nieraz bardzo ciężko ująć w słowa. Przeniesienie tego wszystkiego na komputer i jeszcze spowodowanie, by komputer był w stanie symulować pracę tej skomplikowanej struktury to coś zupełnie innego.

Minio, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:54:24:

  • > To nie jest do końca prawdą, ponieważ religie zakładające reinkarnację najczęściej przewidują możliwość przerwania łańcucha kolejnych wcieleń i połączenia się z Absolutem/Stwórcą, co można uznać za odpowiednik judaistycznego raju.

    Na tej samej zasadzie samochód można porównać do takiej furmanki, która nie ma konia. Niby to samo, ale po drodze gubisz istotę odmienności.

Drax, 22 kwietnia 2011 o godzinie 12:58:42:

  • Bo i mnie nie chodziło wcale o podkreślanie odmienności, ale właśnie pokazanie, że różnica jest w zasadzie niewielka. Podobno również niektóre herezje chrześcijańskie uznawały reinkarnację.

KP, 22 kwietnia 2011 o godzinie 15:35:24:

  • @wykop

    To już pytanie natury technicznej, nie etycznej :-)

    @pecet

    >Głupota, dobrze że w najbliższych latach do tego nie dojdzie...

    Prawdopodobnie w ogóle do tego nie dojdzie. Tudzież — w chwili, w której moglibyśmy tworzyć sztuczne, mechaniczne narządy, będziemy wystarczająco zaawansowani w wykorzystywaniu narządów zwierzęcych lub odnawianiu ludzkich. Polecam film "Człowiek Przyszłości", bazujący na podobnym motywie.

    >Oczywiście, że nie. Zapis jest zapisem, taśma wideo z nagraną moją osobą tez nie jest człowiekiem, inna sprawa, że gdybym był świadomością uwiezioną w komputerze, to raczej nie chciałbym żyć.

    Trochę inaczej. Zakładając, że przesyłasz swoją świadomość na komputer i od tego czasu myślisz z strony komputera (tj. procesy mentalnościowe są zachowane, inny jest ośrodek — komputer zamiast ciała), czy hardware-ośrodek+ Twoja świadomość byłaby człowiekiem?

    Kartezjuszowej koncepcji człowieka czyniłby on zadość. "Myślę, więc jestem". "Myślę", nie "mam ciało". Inna sprawa, że Kartezjusz to mały przeżytek dziś :-)

    Przy okazji, wiara filozofów oświecenia (zwłaszcza francuskiego) w nieśmiertelność była dużo silniejsza niż dziś. Co więcej, byli oni przekonani, że "już niemal w całości" odkryto tajemnice ludzkiego ciała i że mechaniczne lalki są "prawie jak ludzie". Wspołczesna nauka, czego by o niej nie mówić, jest nieco bardziej wstrzemięźliwa.

    @cieslo ciekawa interpretacja Biblii. Pierwotnie chodziło chyba o to, że wierni powinni wierzyć tak jak dzieci — bezwarunkowo.

    Przyznam szczerze, że nie doceniłem w tym wpisie roli emocji. Na pewno wpływają one na jakość życia i jego długość. Ale czy są decydujące? Wątpię. Przykład — ktoś pogrążony w śpiączce. Prawdopodobnie nie czuje, nie odczuwa emocji, a mimo wszystko prędzej czy później umrze.

    @Drax

    Za Dukaja dzięki, jak uporam się z aktualną listą lektur spróbuję go upolować :-)

    Nad starzeniem się zastanawiałem. Link znajduje się na początku wpisu :-)

    > I tu napotykamy barierę w postaci odmiennego sposobu zapisu informacji...

    Polecam poszukanie czegoś o projekcie Blue Brain (był artykuł min. w Przekroju, "Mózg rozbrojony", 47/2010). Markram buduje cyfrową kopię mózgu, tj. tworzy cyfrowe neurony i łączy je w sieci (rok temu miał system składający się z 200 tysięcy neuronów). Twierdzi, że po pewnym czasie sieci tworzą się samoczynnie. Jego zdaniem kwestią zwiększenia mocy obliczeniowej jest otrzymanie samorzutnie powstających procesów mentalnych.

    Od pół roku siedzi mi głowie dojście do tego, jak on to przebadał!

    >Piszeszo skopiowaniu czegoś, czego działania zupełnie nie rozumiemy i biorąc pod uwagę choćby Prawo Goedla - prawdopodobnie nigdy do końca nie zrozumiemy.

    Zaznaczyłem, że musimy jeszcze poznać naturę naszych procesów mentalnościowych. Co do Goedla — pudło. To nie jest żaden system aksjomatów, by Goedel miał tu coś do powiedzenia.

    >co z całą pewnością nie będzie człowiekiem.

    Dlaczego?

    @Minio

    Ad. 1. W pierwotnej wersji tekstu zawarłem sformułowanie "religie głoszące życie po życiu". Po czym zastanowiłem się przez chwilę, przywołałem kilka największych religii współczesnych, porównałem to do mitologii greckiej, indiańskiej i słowiańskiej i stwierdziłem, że samo "religie" wystarczy :)

    Ad. 2, 3. Okej, przekonałeś mnie, że uproszczenie religijnej koncepcji duszy do naukowej koncepcji świadomości jest błędem.

    Co do przerwania reinkarnacji (również @Drax), to nie jest ona do końca tożsama z życiem wiecznym. Religie reinkarnacyjen głoszą, że łańcuch zostaje przerwany wówczas, gdy dusza jest już prawie tożsama z Absolutem. Np. gdy drogą medytacji człowiek oczyści swą duszę z "ludzkości", sprawi, że stanie się "ona czystą duszą". Podobnie, w kontekście oczyszczania podmiotu, funkcjonuje koncepcja redukcji transcendentalnej u Husserla.

    Co do herezji chrześcijańskich — część odłamów chrześcijaństwa traktowała Jezusa jako ponowne wcielenie Orfeusza. Naleciałości orfizmu w chrześcijaństwie są zresztą dość spore.

n3m0, 23 kwietnia 2011 o godzinie 02:13:28:

  • AFAIK bezpośrednie przyczyny procesów starzenia związane są wyłącznie z DNA, więc nieśmiertelność IMHO będzie uzyskana w ten właśnie sposób.
    Że będzie, co do tego nie mam wątpliwości (o ile oczywiście nie wykończymy się jako gatunek nawzajem zanim zdążymy dociągnąć do tego poziomu rozwoju cywilizacyjnego), nawet jeśli nie będzie to stricte nieśmiertelność a przykładowo długowieczność rzędu tysięcy lat.
    Ponoć były już jakieś eksperymenty, które pozwalały regenerować uszkodzony rdzeń kręgowy czy też tkankę łączną u myszy poprzez celowe uszkodzenie któregoś tam genu. Dlatego też uważam, że tędy właśnie pójdzie realizacja ludzkiego łaknienia wiecznej młodości :)

Drax, 23 kwietnia 2011 o godzinie 09:58:47:

  • @KP: Nasza wiedza, nauka nie jest teorią aksjomatyczną? O ile pamiętam, jedną z implikacji Twierdzenia Goedla jest, że pewne zdania prawdziwe w niesprzecznej teorii o skończonej liczbie aksjomatów są niewyrażalne językiem tej teorii. Jeżeli nauka jest teorią aksjomatyczną w rozumieniu Goedla, to znaczy, że nie jesteśmy w stanie wyjaśnić wszystkich zjawisk, jakie zachodzą w świecie bez wyjścia niejako poza tenże świat. O jakie zjawiska tu chodzi, tego oczywiście nie wiadomo, ale któreż pasują do tego opisu lepiej niż funkcjonowanie naszej własnej świadomości? Próbować ją zrozumieć to tak jak próbować zobaczyć własne oczy: nie da się tego zrobić bez pomocy lustra.

    @n3m0: Oby jednak do tego nie doszło. Starzenie się jest naprawdę pożyteczne. Jeśli go zabraknie - to właśnie może być początek końca ludzkości...

KP, 23 kwietnia 2011 o godzinie 16:28:16:

  • @n3m0 o takowych słyszałem, w naszej szkole był chłopak, który złamał kręgosłup i nasza biolożka trochę mówiła o przyszłości leczenia uszkodzeń rdzenia kręgowego, min. o tym, co piszesz ;)

    Co do nieśmiertelności — być może będzie to życie "póki się chce". Masz możliwość niemal nieskończonego życia i sam decydujesz kiedy z niego zrezygnujesz. Ciekawa wizja.

    @Drax Nauka nie jest tak aksjomatyczną jak sama logika. W badaniach naukowych często nie ma "albo-albo", częściej jest "albo-albo-bądź-być może-kto wie?". Język opisu świata jako całości nigdy nie uzyskał takiej ścisłości, by móc powoływac się na Goedla w kontekście np. psychologii. Stosunkowo najbliżej jest fizyka, ze względu na zmatematyzowanie języka opisu przyrody. Ale psychologia? Teorie świadomości? Leżą lata świetlne od języka aksjomatów ;)

    Goedel działa w językach zmatematyzowanych.

Drax, 23 kwietnia 2011 o godzinie 17:32:57:

  • Ale fizyka, jak słusznie zauważyłeś jest już bardzo blisko dostatecznego zmatematyzowania. Inne nauki też się będą zbliżać, przynajmniej powinny. W przeciwnym razie nie wyobrażam sobie, żeby wizja cyfrowej świadomości mogła się spełnić.

Teksasiński, 21 maja 2011 o godzinie 20:39:23:

  • Myślę, że niepotrzebnie zbagatelizowałeś cyborgizację i odrzuciłeś praktycznie jej celowość.
    Sama w sobie nie musi wcale służyć tylko i wyłącznie osiągnięciu nieśmiertelności: któż nie chciałby mieć dajmy na to- żołnierzy silniejszych, szybszych, wytrzymalszych, lepiej widzących. Albo bezpośredniego, rdzeniowego połączenia z internetem. To raz, dwa: z czasem "nieśmiertelność" mechatroniczna może okazać się... tańsza od wieloletniej genowej terapii. Trzy: owszem, wątroba, czy nerki są skomplikowane. A co jeśli "odrzucić" je? Pozostawić mózg żywiony infuzyjnie, zawieszony w syntetycznym płynie rdzeniowym cybernetycznego ciała?

    @pecet

    Nie widzę nic perwersyjnego w cyborgach, to zapewne kwestia uprzedzeń.


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, skrajny antynacjonalista i umiarkowanie czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


ZOBACZ TAKŻE:

STRONĘ WSPIERAJĄ: