Trzydziestolecie Heavy Metalu Dodaj komentarz

Napisano dnia 31 grudnia 2010, w Ogólne

Ubiegający rok był rokiem licznych jubileuszy. Jeden dostarczył mi szczególnie miłych wrażeń. Było nim trzydziestolecie wydania pierwszej heavymetalowej płyty świata i związana z nim wielka trasa koncertowa przypominająca, co to znaczy być ciężkim jak Brytyjska Stal.

Czterdzieści lat temu czterech muzyków rozpoczynało swoje kariery muzyczne w trzech różnych zespołach. W 1974 roku założyli kapelę pod dwuznaczną nazwą Judas Priest. Bestia (Priest! — Feast! — The Beast!) się narodziła. Pierwsze płyty tkwiły w stylistyce lat siedemdziesiątych — miały lekko psychodeliczny smaczek. Styl jednak zmieniał się. Wkrótce Judasze doczekali się określenia mianem „cięższych niż Black Sabbath, szybszych niż Led Zeppelin”. Na trzeciej płycie — Sin after Sin (1977) — melodyjne i niepozorne Here come the Tears przeradza się w szybki, ciężki i krzykliwy kawałek Dissident Aggressor. Była to zapowiedź nowego stylu, Nowej Fali.

* Mafia II. Czy podołała legendzie jedynki? [KLIK!]

Nowy wizerunek
Dwa lata później, przy okazji krążka Killing Machine (1978), wokalista zespołu — Rob „The MetalGod” Halford — postanowił zacząć wyraźniej podkreślać na scenie swoje homoseksualne skłonności. Wraz z gitarzystą K.K Downingiem udał się do sex shopu, wybrał wdzianka dedykowane miłośnikom zabaw sadomasochistycznych i zaczął występować w nich na scenie. Z czasem przybywało ćwieków, gwoździ, łańcuchów... Tak narodził się wizerunek heavymetalowca, przejęty później przez wypływające na fali Judas Priest zespoły. Nie, nie podkreśla on w swym zamyśle męskości, lecz homoseksualizm. Nowe stroje, połączone z przeraźliwym falsetem Halforda sprawiały, że koncerty Judaszy były jednym wielkim wulkanem energii i perwersji. Bestia wciąż jednak była zbyt leniwa.

Brytyjska Żyleta
Ryknęła kolejne dwa lata później. W 1980 roku światło dzienne ujrzał krążek British Steel, „prawdopodobnie najbardziej energetyczna płyta w historii” (nieprawda). Otwiera ją surowy riff Rapid Fire. Konkretna melodia, oszczędna sekcja rytmiczna, charakterystyczne dla Priest dialogi solówkowe i pozostający w średnim zakresie swoich częstotliwości Halford. Płyta pełna jest heavymetalowych hymnów: Breaking the Law, United, Living after Midnight czy — jedno z moich ulubionych — You Don't Have to Be Old to Be Wise!. Nie brakuje również nutki dawnej psychodelii, jak choćby na przykładzie The Rage. British Steel nie jest najlepszą płytą w historii, nie jest najcięższa, najszybsza, najlepiej zrealizowana, nie jest nawet najlepszą płytą Judas Priest. Późniejsze Screaming for Vengeance (1982, z niesamowitymi Electric Eye, Riding on the Wind czy Devil's Child) zjada Brytyjską Stal w całości i połyka bez przegryzania. British Steel ma jednak jedną przewagę nad innymi płytami z tego gatunku. Było pierwsze.

Trzydzieści lat po ukazaniu się tego krążka zespół ruszył w trasę jubileuszową. Jej zapis znajduje się na wydanym w tym roku British Steel — 30th Anniversary Edition (youtubowy zapis zamieściłem poniżej). Koncert zawiera w sobie wszystkie utwory z British Steel i siedem innych Judaszowych klasyków. Po czterdziestu latach falsetowania Halford ma o wiele mniejsze możliwości wokalne, mimo to zachwyca siłą głosu. W niektórych momentach (choćby końcówka Metal Gods) stara się sięgnąć do dawniej uzyskiwanych częstotliwości. Jest również wstawka niemal absurdalna: Freewheel Burning z Defenders of Faith (1984), które w wykonaniu studyjnym zaśpiewane zostało naprawdę wysoko, a na jubileuszowej koncertówce zaśpiewane jest... sami zobaczcie.

By zakończyć ładną klamerką. W roku 2010 Judas Priest nagrodzony został statuetką Grammy za trzydziestolecie Dissident Aggressor, który w ultraciężkim wykonaniu pojawił się na wcześniejszej koncertówce Priestów (Touch of Evil Live, 2009). A bestia wciąż nie myśli o emeryturze i szykuje nową wielką trasę koncertową...


Zobacz też:

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



Dodaj komentarz do wpisu pt. “Trzydziestolecie Heavy Metalu”


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, skrajny antynacjonalista i umiarkowanie czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


ZOBACZ TAKŻE:

STRONĘ WSPIERAJĄ: