Mam dość upadku PiS-u 2 komentarze

Napisano dnia 20 grudnia 2010, w Byty felietonopodobne, Ogólne, Polityka...

Porządkując stosy papierów natknąłem się na kilka wydań różnych gazet z różnych momentów ostatnich dwóch lat. Wspólny mianownik? Artykuły o problemach PiS-u, które niechybnie muszą doprowadzić do jego upadku. Przepowiednie niespełnione.

Mnie i pisowców dzielą lata świetlne. Mimo wszystko mam odczucie pewnego deja vu. PiS miał upaść po przegranych wyborach parlamentarnych. Nie upadł. Miał go wykończyć Kaczmarek. Nie wykończył. Po Smoleńsku miał się rozlecieć. Nie rozleciał się. PJN miał wyprowadzić zeń 1/3 posłów. Nie wyprowadził. Ja rozumiem, że naród żyje nadzieją ostatecznego pożegnania się z PiS-em. Nadzieja ta jest jednak złudna i nieładnie ją jeszcze podbudowywać.

PiS nie upadnie jeszcze przez długie lata. Wielu polityków PiS-u poza PiS-em byłoby nikim. Co zrobiłby z sobą mistrz chłopskiej filozofii Richard Andrew Czarnecki, gdyby zaczął swe pseudointeligenckie treści głosić jako nie-pisowiec? Co poczęliby z sobą politycy pokroju Brudzińskiego czy Ziobry poza PiS-em? Nie istnieliby już. Nikt poza wyborcą PiS-u na nich nie zagłosuje, a jako zdrajcy nie mogliby liczyć na głosy dawnego elektoratu.

Sam elektorat też nie miałby z sobą co począć. Twarda baza jest tak przywiązana do PiS-u, że poza PiS-em nie odnalazłaby żadnej identyfikacji politycznej. To właśnie stanowi o sile tej partii, jej elektorat najczęściej nie ma innego wyboru. Jeżeli eseldowcy mogą od biedy zagłosować na PSL lub PO (i vice versa), to wierni pisowcy na PO nie zagłosują.

W narodzie przetrwa również specyficzna pisowskość. Specyficzny, nienawistny sposób patrzenia na Polskę i Świat, węszenie agenturalnych spisków i inne temu podobne cechy statystycznego pisowca nie są przypadłościami, których łatwo się wyzbyć. (Z ludzkiej uczciwości dodam, że portret statystycznego peowca wcale nie jest lepszy).

Nawet jeżeli za rok lub dwa zniknie partia pod nazwą Prawo i Sprawiedliwość, to PiS nie zniknie i nie upadnie. Będzie żył pod postacią innej partii opowiadającej na dziurę na scenie politycznej powstałą po zniknięciu partii Kaczyńskiego, będzie żył w nastawieniu elektoratu i tzw. kulturze politycznej. Nie łudźmy prostych ludzi, że mogą liczyć na pisowski upadek.


Zobacz też:

<<Poprzedni>> <<trackback>>



2 komentarze do wpisu pt. “Mam dość upadku PiS-u”

torero, 20 grudnia 2010 o godzinie 22:25:46:

  • > Ja rozumiem, że naród żyje nadzieją ostatecznego pożegnania się z PiS-em.

    A te 30% [or sth, nie śledzę sondaży] to co, nie naród? Czym w tym momencie różnisz się od piórek, w które stroi się JarKacza w jego [ponoć sfałszowanej] kwestii nt. ZOMO?

    > W narodzie przetrwa również specyficzna pisowskość. Specyficzny, nienawistny sposób patrzenia na Polskę i Świat, węszenie agenturalnych spisków i inne temu podobne cechy statystycznego pisowca nie są przypadłościami, których łatwo się wyzbyć. (Z ludzkiej uczciwości dodam, że portret statystycznego peowca wcale nie jest lepszy).

    Sorry, bełkot. Jeśli, jak twierdzisz, cechy tej nie jest pozbawiony również elektorat PO [i zapewne - w domyśle - żaden inny], to czym jest nazywanie generycznej zawiści - specyficzną pisowskością?

    Co do "węszenia spisków" - może przynajmniej Ty odpowiesz merytorycznie na moją ostatnią notkę, e?

    A tak w ogóle, dlaczego przywiązanie do partii oceniasz negatywnie? Dlatego, że trzeba pojechać po Ziobrze? Uważasz, że lepsza jest pod tym względem postawa Niesioła?... Wierność jednej partii to akurat rzadkość - ale rzadkość pozytywna, bo dająca jako-takie pojęcie jeśli nawet nie o słuszności, to przynajmniej o stabilizacji poglądów.

KP, 20 grudnia 2010 o godzinie 22:59:51:

  • >A te 30% [or sth, nie śledzę sondaży] to co, nie naród?

    Ależ wręcz przeciwnie, nie wyczułeś ironii albo coś mi dopowiedziałeś :-). Media nie oferują wiele więcej, jak spektakl atypisowskości. W związku z tym naród średnio może żyć czymś innym, skoro czegoś innego nie za bardzo doświadcza.

    Dalej: nie, twierdzę inaczej. Twierdzę, że elektorat PO wcale nie jest lepszy, co nie oznacza, że posiada te same cechy. Generyczna zawiść- specyficzna pisowskość, "nie interesuje mnie polytyka"- specyficzna peowskość, moje moje moje moje moje i mojej rodziny- specyficzna peeselowskość; żal, żal za komuną- specyficzna eseldowskość starego pokolenia wyborców SLD itp.

    >A tak w ogóle, dlaczego przywiązanie do partii oceniasz negatywnie?

    Nie oceniłem przywiązania elektoratu PiS-u do partii negatywnie. Napisałem jedynie, że stanowi ono o sile tej partii. W tym wypadku jednak nie mogę się zgodzić z dalszą częścią komentarza- wyborcy PiS-u są raczej przywiązani do osoby szefa partii i do pisowskiej metody uprawiania polityki i prowadzenia debaty publicznej, niż do idei przez tą partię głoszonych. Gdyby Jarosław ogłosił dziś potrzebę uznania zwierzchnictwa Rosji, delegalizacji katolicyzmu i czegoś tam jeszcze, to i tak miałby swoją nastoprocentową bazę.

    Do notki spróbuję się odnieść, jeżeli uda mi się ją zrozumieć (czytam drugi raz i powoli uzupełniam układankę).


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META