Pomaganie jest fajne! Dodaj komentarz

Napisano dnia 04 czerwca 2010, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne

* Żyć to działać, to rozsiewać po świecie talent, energię, uczucie, pomagać w czasie teraźniejszym pokoleniom przyszłym.
Wł. Reymont

Zwracających się do nas o pomoc można podzielić na cztery główne grupy. Pierwszą z nich jest szeroko pojęte „szefostwo”, czyli wszyscy ludzie, których prośba jest dla nas tożsama z poleceniem. Dalej mamy przyjaciół, którym zobowiązani jesteśmy służyć swoją osobą o każdej porze dnia i nocy. Możemy w ramach tej służby lawirować— odmawiać prośbom, które uznamy za głupie lub niegodziwe— ale zobowiązani jesteśmy wspólnie nieść ciężary swojego życia, póki sił starczy. Grupa trzecia to ludzie, z którymi nie wiąże nas ani relacja zwierzchnictwa-podległości, ani przyjaźń, ani żadna inna więź. Prócz jednej —człowieczeństwa. Są sytuacje, w których coś mówi nam, że powinniśmy pomóc. Jeżeli nie pomożemy, to nie wylecimy z roboty, nie obniżą nam zachowania, nie zerwiemy przyjaźni, ale... no właśnie. Coś będzie gryzło nas w serce.

W końcu grupa czwarta to koszmar każdego informatyka i studenta dzielnie prowadzącego notatki. Wampiry, które budzą się dzień przed deadlinem i wysysają przespany przez siebie czas z wszelkich żywych (i wywiązujących się z obowiązków) istot kroczących po tej planecie (najlepiej chodzących do tej samej klasy lub pracujących w tym samym zawodzie). Demony te nie mają Google za swojego przyjaciela. Ale im też warto pomagać.

Komu, jak, kiedy?
Nie trzeba mieć nazbyt bujnej wyobraźni, by przewidzieć, ze bieganie z transparentem „Na gwałt pomogę!” może gwałtownie pozbawić nas czasu wolnego. Jest to równie trafiony pomysł, co zamieszczenie swojego numeru gg w odpowiedzi na posta z pytaniem o zakładanie radia internetowego. Wujek Google nie omieszka umieścić danych kontaktowych na samym szczycie listy wyszukiwania. Po tygodniu częstotliwość otrzymywania zapytań zacznie konkurować z sprawnością zegara Roadrunnera. Po co na siłę robić z siebie męczennika?

Grupę docelową należy wybrać sobie dość starannie. W dobie internetu każdy znajdzie coś dla siebie. Wybierz to, co lubisz i na czym się znasz (tam jest „i”, nie „lub”!). Zrobisz z siebie durnia, jeżeli będziesz się udzielał na forum warzywniczym nie potrafiąc odróżnić grochu od fasoli. Zrobisz sobie krzywdę, jeżeli po dwunastu godzinach zawodowego użerania się z klientami zaczniesz dodatkowo doradzać im na forach tematycznych.

Więc komu? Najlepiej komuś z Twojego środowiska. Twojego zespołu, lub innego zespołu pracującego w Twojej firmie. Twojej klasie, lub innej klasie z Twojej szkoły. Ułatwi to Tobie pracę—masz szerszą wiedzę o tym, czego ci ludzie mogą oczekiwać, łatwiej im tej pomocy udzielić, dopytać się o szczegóły na korytarzu. Bliżej Ciebie będzie też jeden z ewentualnych produktów każdej pomocy— wdzięczność.

Znalezienie kogoś, komu można udzielić niefizycznej pomocy jest dziś w zasadzie bezproblemowe. Wystarczy przejrzeć fora tematyczne lub grupy na facebooku czy naszej-klasie. Ważne jest wybranie odpowiedniej pory. Ja na przykład zazwyczaj się za to zabieram między 21:30 a 23:30. Ma to co najmniej trzy zalety. Jest to czas przed kąpielą lub przed snem, co stanowi świetną wymówkę, gdyby ktoś próbował zrobić ze mnie jelenia i wymusić (lub wyprosić) odwalenie całej roboty za niego. Argument „Piec od pół godziny nie grzeje już wody!” lub „Jestem zmęczony” powinien wystarczyć. Ponadto przed prysznicem czy snem mam dużo mniejszą szansę na produktywne wykorzystanie swojego czasu, co oznacza, że jego utrata mniej mnie będzie kosztowała. Po trzecie w końcu, o tej porze pomocy szukają osoby na tyle już zdeterminowane, by można było z grubsza założyć, że większość 100% wampirów już dawno śpi. Dzięki temu pomagamy osobom, którym zależy bardziej i których uśmiech lub miłe słowo będzie dla nas potem przyjemniejsze. Wybieraj taką porę, byś mógł bez blamażu się wycofać i byś nie marnował najproduktywniejszych godzin swojego życia.

Nie zapominaj, że nie jest Twoim celem odwalenie całej roboty za kogoś, kto przez dwa tygodnie miał ją głęboko w d...e i —gdybyś Ty o pomoc poprosił— umieściłby w niej i Ciebie. Wskaż, na czym polega problem, zobrazuj go, pokaż, jakie są możliwe punkty widzenia, wskaż jego naturę, źródła, następstwa, problemy z nim się wiążące etc. Kurtuazyjnie zapytaj o termin oddania projektu, nawet, gdy wiesz, że mija on za osiem godzin. Zaproponuj dostarczenie dodatkowych materiałów (jeżeli takowe masz, lub znalazłeś je szybko w sieci), z terminem na za jeden-dwa dni. W dziewięciu na dziesięć przypadków nie będziesz musiał niczego dostarczać, bo wcześniej upłynie termin, więc dodasz jeszcze jeden powód do ewentualnej wdzięczności, bez żadnych kosztów własnych. Ponadto zawsze warto założyć istnienie tych dziesięciu procent ambitniejszych ludzi, którym zależy. Na takich też trafiałem.

Odpowiedź musisz oczywiście dopasować do poziomu pytania. Jeżeli ktoś pyta się Ciebie o deklarowanie zmiennych w PHP, to nie będziesz mu opisywał budowy komputera i innych następstw tego problemu (jeżeli w ogóle od razu nie skorzystasz z wspomnianego odpieprznika). Staraj się wskazywać ścieżki, a nie podawać gotowce (acz nie stroń od przykładów). Najważniejsze— nie odwalaj całej roboty za wampira. Jeżeli będzie nalegał, skorzystaj z wymówki związanej z porą lub najzwyczajniej w świecie odmów.

Pomagaj 30 minut dziennie. Codziennie!*
*...oczywiście, jeżeli masz na to czas. To TY pomagasz, więc pod SIEBIE dopasuj zasady pomocy. Trzydzieści minut to czas wystarczający, by nakreślić rozwiązanie co najmniej jednego sporego problemu. Poświęcając taką kwotę czasu szybko zyskasz cały szereg zobowiązanych wobec Ciebie osób. Pomagaj tak, by przy okazji osiągnąć swoje cele. Chcesz się polansować— pomagaj całym grupom. Chcesz powtórzyć materiał z poprzednich lat— pomagaj młodszym klasom. Chcesz wypromować bloga— odpowiadaj na problemy, które opisywałeś na swojej stronie i kończ odpowiedzi linkiem do niej, jako szerszego opracowania. Pamiętaj o czterech rzeczach. 1) To Ty pomagasz, więc nie Tobie będą dyktować warunki (co nie oznacza, że masz być władczy i apodyktyczny). 2) Nie pozwól, by uwzględnienie celu nadało Twojej pomocy cynicznego charakteru. Czerp z tego radość, pomagaj z uśmiechem i nie rób z siebie cierpiętnika. 3) Nie spodziewaj się zbyt wiele. Nie bez podstaw pisałem „ewentualną wdzięczność”. Ja, przez ten rok szkolny, za opisaną wyżej pomoc „dziękuję” usłyszałem dwa razy. Nie przypominam też sobie, bym korzystał z wdzięczności osób, którym pomagałem (wyjątkiem jest moja klasa, ale wobec niej nigdy nie stosowałem w/w zasad, pomagałem bezwarunkowo i kiedy tylko mogłem). Miewam nawet wrażenie, że społecznie więcej straciłem, niż zyskałem. Mimo wszystko uważam, że warto. 4) Nie pomagaj za wszelką cenę i wiedz, kiedy się wycofać. O tym szerzej napiszę następnym razem.

Zobacz też:

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



Dodaj komentarz do wpisu pt. “Pomaganie jest fajne!”


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META