SZUKAJ
Kuba Pakulski:
Szczecinianin, mieszkający aktualnie w Warszawie, a myślący głównie o powrocie na lubuską wieś. Radykalnie umiarkowany czerwony liberał. Nieskrywany amator
pytania "Jak można to zrobić prościej, taniej i wydajniej?".
Blog poświęcony jest ideom maści wszelakiej - od nowych perspektyw rozwoju, komentarzy ekonomicznych, po niestygnące spory polityczno-filozoficzne.
Czasem coś policzę, czasem zajrzę do słownika, innym razem skrócę trzy stulecia sporu filozoficznego do trzech akapitów i aż sam się tym zdziwię.
Komentarze
kkk, 11 kwietnia 2010 o godzinie 19:15:50:
Czasem ten, co nie grzeszy polotem wzniesie się na wyżyny ale samolotem.
Nagle wszyscy żałują, mówią o nim ładnie, jak już upadnie.
Gdy żywi i u steru, zewsząd malkontenci a po śmierci? Święci!
AleAle, 11 kwietnia 2010 o godzinie 19:16:46:
KP, 11 kwietnia 2010 o godzinie 19:20:51:
Kontybal, 11 kwietnia 2010 o godzinie 19:58:57:
"Wspołtwórca" - to byłoby fachowe wyrażenie, ale nie czepiajmy się szczegółów w takim dniu! Co do tego, że prezydent rzekomo naciskał na pilotów, jak sugerujesz, to jest to możliwe, ale myślę, że najlepiej to wszystko podsumował dziś Adam Michnik w "Gazecie Wyborczej": "Historycy sporządzą bilans Jego dokonań. Dziś nie jest moment na żadne wyważone oceny. Dziś jest czas na żal i dobrą pamięć." Pokój wszystkim zmarłym, w szczególności Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, Posłowi Ziemi Zachodniopomorskiej Sebastianowi Karpiniukowi i Panu Wicemarszałkowi Sejmu RP Jerzemu Szmajdzińskiemu, który niegdyś odpisując na mój list, okazał mi szacunek i uznanie. Byłem wczoraj w Kołobrzegu na mszy św. żałobnej i katedra była wypełniona po brzegi, widać autentyczny żal i smutek Polaków zatroskanych o los naszej Ojczyzny i składających hołd wszystkim patriotom, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem...
Paweł Ciupak, 11 kwietnia 2010 o godzinie 20:48:45:
> o tyle „utworzenie niepodległego państwa polskiego” to już ZDROWA przesada.
Tym bardziej, że ś.p. pamięci Prezydent urodził się 4 lata po ostatnim odzyskaniu niepodległości przez Polskę.
> TYLKO MOJE SPEKULACJE
Wbrew pozorom, nie tylko twoje – ta idiotyczna teoria spiskowa już parę razy się pojawiała.
KP, 11 kwietnia 2010 o godzinie 20:56:15:
Ad niepodległość- dokładnie.
"> TYLKO MOJE SPEKULACJE
Wbrew pozorom, nie tylko twoje – ta idiotyczna teoria spiskowa już parę razy się pojawiała."
Źle się wyraziłem. Nie tylko moje, lecz moje tylko spekulacje. I nie tyle mają być inteligentne, czy idiotyczne, lecz raczej mają wskazywać na to, że za wcześnie na odlewanie brązu.
pecet, 11 kwietnia 2010 o godzinie 21:27:40:
>Wbrew pozorom, nie tylko twoje – ta idiotyczna teoria spiskowa już parę razy się pojawiała.
Akurat nie widzę w tym żadnego spisku, IMHO bardzo prawdopodobna hipoteza, ale i tak się nie dowiemy nigdy że prawdziwa, bo jeśli faktycznie tak było to nam tego nie powiedzą, jeśli tak nie było zresztą też.
KP, 11 kwietnia 2010 o godzinie 21:35:02:
lagom, 12 kwietnia 2010 o godzinie 01:31:45:
takieGadanie, 12 kwietnia 2010 o godzinie 12:26:58:
Jak widać mediom nie można wierzyć. Już wiadomo, że samolot nie podchodził 4 razy do lądowania, tylko rozbił się już przy pierwszym podejściu, ani że nie było żadnego zakazu lądowania na tym lotnisku oraz że były problemy w komunikacji między samolotem a wieżą kontrolną zanim samolot w ogóle zaczął podchodzić do lądowania. I to pewnie nie są jeszcze ostateczne "fakty".
Co do Tibilisi to akurat prezydent miał prawo wtedy żądać lądowania (inna sprawa, że te gromy na pilota, który odmówił lądowania były wysoce niesprawiedliwe)... bo w odróżnieniu od pseudopolitycznego teatru, który jest serwowany na co dzień w polskich mediach, to był element prawdziwej, realnej polityki.
KP, 12 kwietnia 2010 o godzinie 14:34:40:
@lagom
Wielu żałuje autentycznie, część żałuje, bo z tytułu zawodu wypada (osoby publiczne), a reszta idzie owczym pędem.
@takieGadanie
No nie można, nie można. Dlatego szukałem informacji z jak najszerszej liczby źródeł- polskich, niemieckich, angielskich. Te informacje, które się powtarzały, były w miarę wiarygodne. Pozostałe trafiały do szufladki "niezweryfikowane".
"Co do Tibilisi to akurat prezydent miał prawo wtedy żądać lądowania"
A kapitan miał prawo odmówić. Raz, że jest KAPITANEM, dwa, że Prezydent nie jest jego zwierzchnikiem.
"bo w odróżnieniu od pseudopolitycznego teatru, który jest serwowany na co dzień w polskich mediach, to był element prawdziwej, realnej polityki."
Hmm, to ciekawe, co by się działo, gdyby w ramach tej prawdziwej polityki niezidentyfikowany samolot z Prezydentem RP został zestrzelony nad teatrem działań zbrojnych.
KP, 12 kwietnia 2010 o godzinie 14:35:56:
Grzesiek, 12 kwietnia 2010 o godzinie 18:35:03:
@KP
"A kapitan miał prawo odmówić. Raz, że jest KAPITANEM, dwa, że Prezydent nie jest jego zwierzchnikiem."
Jest zwierzchnikiem całych sił zbrojnych. Kapitana też.
Nie myśleć! Ślepo wierzyć!, 12 kwietnia 2010 o godzinie 18:43:39:
Pilot wykonał zrzut nadmiaru paliwa co oznacza że zdecydował się siadać i zrezygnował z opcji odlotu na inne lotnisko. Po zrzucie paliwa odwrotu już nie miał. Tym samym TU-154M dwa dni wcześniej lądował tam Tusk tyle że prowadził inny pilot. Te informacje są w necie ale w mediach ich nie usłyszycie. Winny jest człowiek i kogoś za winnego uznać muszą. Wypada najłatwiej na kapitana za sterem. Jeżeli kazali mu siadać i nagrało się to w kabinie (na rejestratorze czyli czarnej a właściwie pomarańczowej skrzynce) to nagrania takie zostaną zniszczone (już zaczęły się opowieści jak to bardzo rejestratory są uszkodzone). Każdy z was wie zapewne choćby z licznych nagrań na YouTube jak wyglądają rozmowy między trepami. Tu mogło być coś w stylu "co wy tu zołnierzu k..... robicie w tym kokpicie, prezydent się niecierpliwi, sadzajcie k..... zaraz ten samolot bo inaczej nie będziecie tu już k..... więcej za tym sterem siadać". Na pokładzie był generał od lotnictwa, był szef sztabu, wogóle byli w komplecie wszyscy generałowie od każdego rodzaju wojsk. O zmarłych mówi się tylko dobrze albo wcale. Pytanie czego zażądają Rosjanie za dochowanie tajemnicy że to pilot na polecenie swojego generała albo samego prezydenta zdecydował się zagrać życiem setki ludzi i siadać we mgle. Ja typuję że zażądają oddania kontroli nad gazociągiem do Europy.
Faktem jest, że teraz praktycznie nikt nie zagrodzi już Komorowskiemu drogi do pałacu. Mógły to zrobić teoretycznie tylko Kwaśniewski, ale on na to nie pójdzie. Drugi Kaczyński też ma spore szanse i zakładam, że w tej sytuacji PiS go wystawi. Oj porobiło się i będzie z tego jeszcze coś niefajnego dla Polski.
Tak na koniec - Tusk był tam z Putinem dwa dni wcześniej bez zbędnej świty. Z prezydentem poleciało zbyt wiele osób jak na taką imprezę. Kierowali się wg mnie PR (pi arem), bo chyba nie wszyscy stracili tam ojca czy dziadka. Co tam robił szef banku centralnego. Co tam robił szef komitetu olimpijskiego. Wystarczyłby po jednym przedstawicielu parlamentu i wojska. Ale nie, trzeba było na pokaz wziąć wszystkich. Zagrać na emocjach i uczuciach patriotycznych narodu a przy okazji tradycyjnie przypier..... ruskiemu. Żal mi tych wszystkich ludzi którzy zginęli, żal mi ich rodzin. Pretensje mam tylko do tych, którzy zorganizowali tę kolejną pokazówkę i zaszafowali ludzkim życiem. Wiem, że nawet gdyby nie było tam tylu VIPów, to samolot dociążono by dziennikarzami albo kombatantami i byłoby tyle samo ofiar, ale mniej znanych.
link: http://dwagrosze.blogspot.com/2010/04/rip.html
KP, 12 kwietnia 2010 o godzinie 19:19:47:
@Grzesiek
Tu się mylisz. Pilot był wojskowym, ale wykonując lot dla cywila (a wykonywał go dla Prezydenta RP) niejako przyjmuje rolę pilota cywilnego, czyli nie podlega rozkazom wojskowym. Dlatego nie został pociągnięty do odpowiedzialności.
@Nie myśleć! Ślepo wierzyć!
Akapit pierwszy: mam takie same odczucia, ale żadnych dowodów. Po prostu pamiętam, jak potoczyła się akcja nad Gruzją i domyślam się, jak załodze zależało na tym, żeby na tych obchodach się znaleźć. Pilot albo nie miał wyboru, albo liczył na awans. Innej opcji po prostu nie widzę.
Jeżeli jest na skrzynkach, to zostaną zniszczone i prawda nie wyjdzie na jaw. Podobna sytuacja miała miejsce po katastrofie CASA'y z oficerami- też znalazły się osoby twierdzące (tu- z oczywistych względów- brak źródeł), że pasażerowie byli pijani jak bele, ale publicznie było to dementowane.
Akapit drugi: nie wierzę w wystawienie Jarosława, to ZUPEŁNIE nie jest człowiek odpowiedni na to stanowisko. Jeżeli Lech był po prostu charakterologicznie nietrafiony, to Jarosław byłby końcem urzędu Prezydenta w obecnej formie.
Akapit trzeci- niezabranie dziennikarzy wynikało raczej z szacunku dla rodzin. Te Tupolewy mieszczą nawet prawie dwieście osób, nie wiem, ile mieściła wersja prezydencka. Sam fakt, że Rosjanie informowali o 130 zabitych świadczy, że zostało sporo miejsc wolnych.
kkk, 12 kwietnia 2010 o godzinie 19:48:48:
Znalazłem:
http://tnij.org/gh30
"Zapytanie poselskie ś.p. posła Gosiewskiego:
Zapytanie nr 2496 do ministra obrony narodowej
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności
Uzasadnienie
Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim bezpiecznie wylądować.
Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?
5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?
6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?
Z wyrazami szacunku
Poseł Przemysław Gosiewski
Kielce, dnia 23 września 2008 r."
Zawsze jest drugie dno?
KP, 12 kwietnia 2010 o godzinie 20:07:07:
kkk, 12 kwietnia 2010 o godzinie 20:10:31:
KP, 12 kwietnia 2010 o godzinie 20:16:55:
kkk, 12 kwietnia 2010 o godzinie 21:06:49:
takieGadanie, 12 kwietnia 2010 o godzinie 22:21:42:
@KP
"A kapitan miał prawo odmówić. Raz, że jest KAPITANEM, dwa, że Prezydent nie jest jego zwierzchnikiem."
Dlatego napisałem, że czepianie się pilota było niesprawiedliwe i nieuprawnione. W końcu to on jest specjalistą od latania i to on w powietrzu w pełni odpowiada za maszynę.
"Hmm, to ciekawe, co by się działo, gdyby w ramach tej prawdziwej polityki niezidentyfikowany samolot z Prezydentem RP został zestrzelony nad teatrem działań zbrojnych."
Czasem trzeba ryzykować, szczególnie w nadzwyczajnych sytuacjach. Kwestia skalkulowania ryzyka, zysków i strat... ale tego akurat tu nie oceniam.
@Nie myśleć! Ślepo wierzyć!
"Co tam robił szef banku centralnego. Co tam robił szef komitetu olimpijskiego."
Oficjalnie, szef PKOl chciał uczcić polskich olimpijczyków, którzy byli wśród pomordowanych w Katyniu. Być może byli też jacyś bankowcy, stąd obecność szaf NBP w delegacji?
A tak poważniej. Nie zgadzam się, że to była kwestia PR. A przynajmniej nie całkiem. Obecność dowódców wojskowych dla prezydenckiego pijaru nie miała żadnego znaczenia. Spokojnie mogli więc tą delegację podzielić na dwa samoloty. Pewnie przesądziły względy finansowe... okazało się, że jak zwykle w Polsce to były dziadowskie oszczędności.
Podziemna, 13 kwietnia 2010 o godzinie 15:08:55:
Aniołek, 16 kwietnia 2010 o godzinie 19:47:28:
Miałam szczerą nadzieję, że znajdę tu coś na temat ostatnich wydarzeń, których urywki docierały do mnie zza gór, lasów i łąk, do słonecznej Italii :)
Początkowo aż nie mogłam uwierzyć, że coś takiego się stało i jestem pełna współczucia dla dotkniętych tragedią osób, bez względu na to, czy chodzi o prezydenta RP, czy też o stewardessy obecne na pokładzie samolotu, gdyż traktuję ich wszystkich w kategorii "człowiek". Mogę ewentualnie zgodzić się z tym, że o osobach zmarłych nie wypada wypowiadać się w sposób negatywny (chociaż to też nie do końca jest prawidłowym założeniem, według mnie), aczkolwiek przypisywanie fałszywych zasług osobom zmarłym uważam za totalne nieporozumienie.
Dodaj komentarz: