Blog powstawał na przestrzeni wielu lat. Za marność starych tez nie odpowiadam:)
Cholera 2 komentarze
Napisano dnia 01 kwietnia 2010, w Ogólne
W którejś z książek motywacyjnych znalazłem definicję synchronii jako mniej więcej „przekonania, że wszystko, co się dzieje, wchodzi w relacje między sobą wśród skutków czego zawsze można znaleźć skutek pozytywny”. Czy jakoś tak. Zgodziłem się z tym bez większych oporów. Zgodnie z tą zasadą staram się żyć i odbierać życie już od dawna. I zazwyczaj na tym dobrze wychodzę, bo prędzej czy później każde mnie dotyczące zdarzenie skutkuje czymś pozytywnym, co zazwyczaj przewyższa wcześniejsze skutki negatywne. Zmienia to też podejście do świata, daje więcej dystansu i pozwala postrzegać wszystko bardziej całościowo. Ma to w sobie coś z rad Epikura na temat reakcji na ból- zawsze, jak odczuwasz ból, ciesz się świadomością, że kiedyś się on skończy. Analogicznie- pracując (nad czymś idiotycznym, lecz koniecznym) ciesz się świadomością efektów tej pracy (lub świadomością chwili, w której skończysz); smucąc się wiedz, że za jakiś czas dzisiejsze powody smutków wydawać się będą śmiesznymi; jeżeli teraz odczuwasz negatywne skutki jakiejś decyzji, której słuszności i ogólnie pozytywności jesteś pewien, to wiedz, że skutki negatywne w pewnym momencie stracą na znaczeniu, a pozostanie satysfakcja. Takie postępowanie polecam też wówczas, gdy ktoś zwraca się do mnie o pomoc w rozprawieniu się z swoją codziennością- „Spokojnie. Za tydzień będziemy się z tego śmiali. Razem:)”. I zazwyczaj mam rację. Ale, cholera no, czasem nie daję rady.
Dziś na przykład dostałem życzenia wielkanocne. Nie byle skąd, z Warszawy. Nie od byle kogo. Od Przewodniczącej Komitetu Głównego Olimpiady Filozoficznej. Z nie byle jaką informacją- że rewizji uległy moje wyniki na pisemnym etapie okręgowym i zostały one uznane za zawyżone i odpowiednio obniżone i w związku z czym nie jestem już zaproszony na zawody centralne. No k...a mać, etap pisemny był trzynastego lutego, mamy pierwszy kwietnia a finał jest za tydzień. Już nie mówię o tym, że rewizji dokonano w ten sposób, że etap ustny nie miał żadnego sensu. I że od ponad czterech tygodni moje życie podporządkowane było głównie przygotowaniu się do zawodów centralnych, wcześniej dwa tygodnie przygotowań do etapu ustnego, cholerny stres z nim związany, radość z wyniku, mnóstwo przełożonych sprawdzianów, materiału do nauczenia, zrezygnowanie z nakładającej się terminem wycieczki szkolnej etc. Chodzi głównie o to, że do etapu centralnego został TYDZIEŃ. I na tydzień przed dostaję informację, że sorry, ale jednak nie? Szczęśliwie dostałem wcześniej cynk od osoby wielkiej sympatii, gdy planowałem sobie kolejny dzień przygotowań (jeszcze na leżąco). Więc przynajmniej nie groził mi upadek;-)
I teraz pytanie o sens. Zarówno sens działań Komitetu Głównego, jak i sens w szerszym kontekście. Uważam, że wysyłanie takich powiadomień w takim terminie to czyste świństwo, na określenie którego trudno mi znaleźć kulturalne słowa. To po prostu ZA PÓŹNO. Zwłaszcza, że nikt nawet nie zająknął się, że wyniki będą sprawdzane. Regulamin- owszem- zawiera punkt brzmiący:
23.2. Do zawodów trzeciego stopnia uczestnik jest kwalifikowany przez komisję powołaną przez Przewodniczącego Komitetu Głównego OF na podstawie dokumentacji przesłanej przez komitety okręgowe.
Ale jeżeli to ma znaczyć „przed zawodami trzeciego stopnia ponownemu sprawdzeniu poddane zostaną prace z poprzednich etapów”, to jest to mistrzowski eufemizm.
I sens w kontekście szerszym. Nie znajduję go, po prostu go nie znajduję. „Wyciągnij pozytywne wnioski”- tym rozmowę ze mną zakończył mój opiekun olimpijski. Niestety, moja zdolność pozytywnego myślenia właśnie w tym momencie się kończy. W tym roku szkolnym miałem już naprawdę wystarczającą ilość lekcji pokory i innych przydatnych w życiu cech. To nie jest jakaś przygodna olimpiada, z której mogę odpaść powiedziawszy „No trudno”. To, cholera, jest przedmiot, na którym skupiam się od pięciu lat, a w tym roku planowałem doprowadzenie przygody olimpijskiej do pozytywnego końca (po zeszłorocznym „tylko” finale). W drugiej klasie gimnazjum załatwiłem sobie wolny wstęp do liceum i była to jedna z fajniejszych rzeczy, jaka mi się przytrafiła. Gdy wszyscy szaleli z kursami przygotowawczymi do testów gimnazjalnych i takimi historiami, ja spokojnie czekałem na rekrutację. To samo planowałem w liceum, olimpiada filozoficzna miała właśnie ten cel. Gdybym odpadł na ustnym- byłoby mi przykro, ale jakoś bym to przeżył. Gdy w pierwszy dzień świąt, mając gotową prezentację, przygotowane zagadnienia i już tonując nastrój przed Warszawą, dostaję takie życzenia- jestem po prostu cholernie wpieniony.
P.S.1 Mogli chociaż życzenia wielkanocne dołożyć. Na, powiedzmy, Platona wpisanego w pisankę nie liczyłem, ale też bym się nie obraził.
P.S.2 Tak na marginesie, dziś w autobusie jechałem z jednym z recenzentów swojej pracy. Wolałem nic mu nie mówić, dowie się za dwa tygodnie goszcząc u nas w szkole;-)
2 komentarze do wpisu pt. “Cholera”
xyz, 01 kwietnia 2010 o godzinie 21:53:46:
W wielu olimpiadach tak zrobili w tym roku. Pewnie za dużo osób przeszło i postanowili część /uwalić/. Próbujesz się odwoływać? Podali konkretne powody?
KP, 01 kwietnia 2010 o godzinie 22:06:47:
Ocena testu łącznie została zawyżona o 7,5pkt. Komisja stwierdziła również nieadekwatną ocenę eseju, który został oceniony wysoko, podczas gdy: brakowało zastosowania właściwych z punktu widzenia tematu pracy pojęć filozoficznych. W sumie ocena praz z Etapu II została przez komisję obniżona o 10,5 pkt. Oznacza to, że uczestnik uzyskał za etap II 85,5 pkt [nieprawda- 85,8] i nie uzyskał punktacji wystarczającej do kwalifikacji do Etapu III.
I co bym napisał? Że nie zgadzam się z oceną testu, nigdy nie widząc klucza odpowiedzi i nie wiedząc, co zostało zaakceptowane w Szczecinie a w Warszawie już nie? Że nie zgadzam się z tezą o braku zastosowania odpowiedniego słownictwa, bo "w akapicie trzecim, linijka piąta, akapicie czwartym, linijka siódma (...) zastosowałem pojęcia mieszczące się w polu semantycznym wyrażenia >właściwe z punktu widzenia tematu pracy pojęcia filozoficzne<", żeby w odpowiedzi uzyskać "Szanowny Panie, uważamy, że stwierdzenie >/epickie/ samobójstwa stoików< należało zamienić z wyrażeniem >negatywna weryfikacja pytania o sens egzystencji w zaistniałych warunkach<"?
Swoją drogą- obcięli mi akurat tyle punktów, żebym nawet z pełnym wynikiem z ustnego nie mógł się dostać. Bez komentarza.
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.
SZUKAJ

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Radykalnie umiarkowany czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809