Naukowa intymność 4 komentarze
Napisano dnia 02 marca 2010, w Książki, Ogólne, Szkice
Przed oczyma masz szkic artykułu- zbiór propozycji, przemyśleń, które przed dokładniejszym dopracowaniem poddane zostają weryfikacji. Stąd każdy komentarz, każda uwaga i wątpliwość będzie dla mnie podwójnie cenna. Dziękuję.
W sobotę wieczór w me łapska wpadła książeczka „Jak być uczonym?” Michała Hellera. Jest to dziełko niewielkie (60 stron), napisane bardzo przystępnym i przyjemnym w odbiorze językiem. Książeczka zachwyca schludnością wydania, które rekompensuje dość wysoką (jak na objętość) cenę. Tyle recenzowania, naprawdę gorąco ją polecam. Do rzeczy.
Dwa światy
W rozdziale drugim- „Uwagi o etyce i metodyce pracy naukowej”- pisze Heller między innymi o rozdzielaniu dwóch porządków życia- porządku pracy naukowej, badawczej oraz porządku „całej reszty”. Podsuwa on praktyczny pomysł, jak rozgraniczenie owo przeprowadzić z teorii w życie- proponuje zakup drugiego biurka. Jedno służyć ma do pracy bieżącej (korespondencja, roboty papierkowe, zadania domowe- co kto musi). Siedząc przy nim jestem „sobą dnia codziennego”- takim sobie Kubą Pakulskim, który na jutro musi przygotować heglowską interpretację dziejów, na pojutrze nauczyć się optyki geometrycznej, podstaw trygonometrii etc. Ponadto ma pomyśleć nad algorytmami pod zaległy serwis, przeorganizować bloga i przygotować projekt pomnika na potrzeby mikronacji. Winien również przyozdobić pewną kopertę i... fajnie by było zjeść jeszcze jakąś kolację. Innymi słowy- jestem sobą, ze swoimi wszystkimi obowiązkami, potrzebami i chwilowymi planami.
Drugie biurko zaś nabiera charakteru niemal sakralnego. Nie znajdziesz na nim ani korespondencji prywatnej, ani służbowej. Ani szkolnych podręczników. Ani nic innego obrzydliwie codziennego. Znajduje się na nim co innego- aktualna lektura (nie literatura lekka, lecz lektura konkretna), stos notatek, zdarte ołówki, wypisy cytatów, innymi słowy- przedmiot badań, narzędzia je ułatwiające oraz rodzące się owoce poszukiwań. Narzędzia to nie tylko ołówki i pióra, to również kubki z herbatą, zdjęcia dzieci czy kochanki i wszystko to, co ułatwić nam może pracę. I nic więcej.
Do tego biurka nie siadamy już jako Jan Kowalski z mnóstwem problemów na głowie. Należy otoczyć je [tj biurko- przyp. tłumacza] jakąś obowiązkoszczelną powłoką. Gdy przy nim siadam, nie ma już ważnych telefonów (Potrzebujesz czegoś, przyjacielu? Pisz sms.), na gwałt potrzebnych dokumentów, przykrych komentarzy z korytarza czy przechwyconych plotek. Jestem ja, przedmiot pracy i cała wymieniona wcześniej otoczka. I nic więcej. Pozwala się to skupić na tym, co ważne. Ważne nie tylko dzisiaj, lecz ważne prawdziwie. Na tym, co chciałbym, chciałbyś uczynić ważną częścią swojej wiedzy, świadomości, drogi życiowej. Czy to będzie kilkusetstronicowy buch, blok rysunkowy, pięciolinia czy jakakolwiek inna intelektualna aktywność- to już sprawa Twojego wyboru.
Przestrzeń nie tylko fizyczna
Heller powołuje się również na prawo narastania, choć tu bardziej odpowiednimi punktami odniesienia są też niezłe (choć albo zbyt zdawkowe, albo zbyt skonkretyzowane) pozycje „ Motywacja” Toma Gormana oraz „Panuj nad swoim czasem” zbiorowego autorstwa. Sama intymność przestrzeni jako miejsca pracy nie wystarczy. Potrzebna jest jeszcze przestrzeń czasowa i emocjonalna. Trzeba to sobie jasno powiedzieć- jeżeli do, powiedzmy, 21.oo sobie z bieżącymi problemami nie poradziłem, to danego dnia już sobie z nimi nie poradzę. Do 23.oo bowiem zamykam się w swoim świecie, w powłoce chroniącej biurko numer dwa. Trzeba jasno określić warunki dostępu do tego świata. „Chodź, zobacz nowe firanki”- nie, zdecydowanie nie. „Na jutro potrzebny mi felieton!”- sorry, za późno mnie informujesz. Ale „Potrzebuję Twojej pomocy”- owszem. Dopóki nie jest to pomoc przy doborze serwetek do obrusa.
Rozróżnij- piszą Jim Billington i spółka (owo wydawnictwo zbiorowe)- rzeczy ważne od rzeczy pilnych. Rzeczom ważnym zawsze dawaj pierwszeństwo w hierarchii priorytetów. Codziennie pierdoły realizuj do pewnego momentu. Potem bezwzględnie weź się za to, co ważne. Czyli, w naszym przypadku, usiądź przy drugim biurku.
4 komentarze do wpisu pt. “Naukowa intymność”
KP, 02 marca 2010 o godzinie 01:06:45:
Uff, mimo małych trudności wydawniczych udało się to chyba bez większych błędów wysłać :-)
Za zbytnią pompatyczność przeprasza się.
torero, 02 marca 2010 o godzinie 13:21:37:
Hm. Sensowne IMHO tylko do momentu, do którego definiuje się drugie biurko jako służące TYLKO do spraw nie wymagających _ze swojej istoty_ wyłączności - bo ja wiem, próba chóru, telekonferencja, długi eksperyment, wymagający stałej obecności i inne rzeczy, które z definicji wymagają dłuższego skupienia. Dla całej reszty dużo bardziej odpowiada mi koncepcja GTD, choć może faktycznie wybór zależy od stopnia wymaganej interakcji z otoczeniem.
KP, 02 marca 2010 o godzinie 23:43:17:
Jeżeli dobrze zrozumiałem treść komentarza- zważ na to, że Heller pisał głównie o pracy z tekstem (zarówno czytaniu jak i pisaniu), jak również o wszelkiej maści pracy papierowej np. liczenie (tak, wiem, że o tym nie ostrzegłem w tekście). I to dla niej dedykowana jest metoda dwubiurkowa.
GTD niestety nie przejdzie- jestem uczniem. Szkoła, zwłaszcza dobra, narzuca w cholerę bieżących rzeczy, które by być /zrobione do końca/ wymagałyby poświęcenia im całego wieczoru. A tu chodzi o to, by poobcować z wiedzą :-)
Można to przekształcić na miejsce, w którym poświęcamy się rzeczom dla nas ważnym i wymagającym samotnego skupienia. Wtedy reszta tekstu ma sens.
Jeszcze kilka słów o celu publikowania tego tekstu. Kategoria, do której należy, nosi nazwę "Szkice". Chodzi o to, że od długiego czasu większość tekstów /prawie kończyłem/ i lądowały one w szufladzie, czekając na lepsze czasy. Czasy te albo nie nadchodziły, albo miałem problem z interpretacją tego, co napisałem i nadaniem temu jakiejś skończonej formy. Stąd szkice- krótkie teksty z zarysem problemu, wrzucone na bloga, by poddać je weryfikacji a potem dopracować. Tu się jednak pojawia problem- albo szkic trafia na główną, którą siłą rzeczy zaśmieca, albo zostaje na blogu i nikt go nie czyta-weryfikuje. Druga sprawa, muszę te szkice wyraźniej oznaczyć. Coś się wymyśli.
W każdym bądź razie- dziękuję za komentarz. :-)
KP, 08 marca 2010 o godzinie 00:15:43:
Doszedłem do wniosku, że ten szkic trzeba jednak poważnie dopracować :-)
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008