Jakim prawem? 15 komentarzy

Napisano dnia 29 grudnia 2009, w Ogólne, Polityka..., Przemyślenia Filozoficzne

Przy okazji 70. rocznicy agresji ZSRR na Kresy Wschodnie II RP na demotywatorach i w innych sieciowych miejscach publicznych pojawiło się mnóstwo materiałów albo nawołujących do zemsty na „ruskich”, albo po prostu traktujących o tej napaści i jej następstwach. Śledziłem również... opisy na gg pewnego młodego nacjonalisty, mieszkającego gdzieśtam. Zarówno je, jak i demoty, przeglądalem z pewnym rozbawieniem. Treść ich bowiem wyglądała zazwyczaj „Walczyliśmy do końca!!!”, „KATYŃ- Przebaczamy, ale nie zapomnimy!!!” itp. Co mnie w tym śmieszy, a czasem bulwersuje? Owo „-my”. Dlaczego? Ano dlatego, że demoty te są najczęściej mocno dziecięcego pochodzenia, z całym zestawem błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych. Jakim prawem, synku, piszesz „walczyliśmy!!!”? Walczyłeś?

Rozumiem, że prawo do takich słów mają rodziny pomordowanych oficerów. Ale gdy takie słowa pisze nastoletni odźwierny na osiedlu (charytatywnie stojący w bramie:)), jednocześnie aktywista ruchu „JP na 100%” i boiskowy zadymiarz, to trudno nie potraktować tego inaczej, jak brukanie pamięci o ofiarach. Gdy słowa „walczyliśmy” pisze ktoś, kto swą jedyną walkę w życiu stoczył rzucając płytą chodnikową w radiowóz, to jest to hańbienie pamięci o pomordowanych. Nie- „bronienie pamięci”, lecz HAŃBIENIE jej.

Aktywność wielkich bojowników o wolną RP wróciła wraz z kolejną rocznicą wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Znów pojawiły się demoty o treści „Byłeś jeden, a nas były miliony” (adresowane do gen. Wojciecha Jaruzelskiego), dodawane przez kogoś, kto godzinę wcześniej wrzucił demota ze zdjęciem szkoły podstawowej w Radzyminie, najpewniej własnego (bo kiepskiego autorstwa). Pojawiały się demoty „Nie daliśmy się komunie” itp. I znów to „my!”. Byłeś tam? Przeżyłeś to? To czemu się w ten sposób wypowiadasz? Świetnie, przy innej okazji (którą szerzej omówię w innym tekście), skomentował to niejaki Klobuk, komentując wypowiedzi takiego krzykacza:

„A co do 89 to może nie wiesz, ale właśnie wtedy zakończył się w Polsce komunizm i jeśli system komunistyczny wyrządził ci krzywdę to raczej przed ta datą, a jeśli mieściłeś się wtedy na stojąco pod stołem to jest to raczej mało prawdopodobne, a w związku z tym bądź uprzejmy wygłaszać trochę bardziej stonowane komentarze bo zwyczajnie nie rozumiesz na co i dlaczego plujesz.”

W zasadzie oddaje to istotę problemu: jakie prawo pisać w ten sposób o Katyniu czy innych tragicznych momentach polskiej historii ma ktoś, kto ledwo od ziemi odrósł i któremu ten system nie wyrządził żadnej krzywdy? Rozumiem, że prawo do tych słów mogą mieć ofiary systemu. Ale nie ktoś, kto go nawet nie pamięta (jak ja).

Jest to kolejne potwierdzenie mojej starej tezy. Nacjonalizm w Polsce ma głównie gówniarzersko-osiedlowy charakter.

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



15 komentarzy do wpisu pt. “Jakim prawem?”

Dodek, 29 grudnia 2009 o godzinie 18:52:57:

  • super polska kurwo !!!!1111

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 18:57:24:

  • Hah, no tak. W Polsce nawet kurewstwo jest super, bo jest polskie :)

Dodek, 29 grudnia 2009 o godzinie 18:58:29:

  • E, nie widziałeś tego filmiku?

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 18:58:43:

  • Niet.

Adam 'Dodek' Michalik, 29 grudnia 2009 o godzinie 18:59:17:

  • google "super partia kurwo"

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 19:01:42:

  • No tak. :)

    http://www.youtube.com/watch?v=A7c9aXB7Ne4

Minio, 29 grudnia 2009 o godzinie 19:12:39:

  • Widzisz -- analizując gramatykę wypowiedzi bardzo łatwo jest coś przecenić. Choćby właśnie te końcówki. Wiem, bo sam kiedyś napisałem niekrótki tekst -- wiszący jeszcze gdzieś na Joggerze -- znacznie przeceniający ich znaczenie. Oczywiście masz pełne prawo traktować je możliwie najściślej, ale idąc tym tokiem rozumowania nie można napisać np. "pokonaliśmy Krzyżaków pod Grunwaldem", bo przecież nie żyje już nikt, kto pod Grunwaldem walczył.

    Poczucie przynależności grupowej jest z jednej strony bardzo rozległym, z drugiej zaś stosunkowo dobrze poznanym zagadnieniem. Nie chcąc się nad nim specjalnie rozwodzić, z pamięci przytoczę cytat z książki Cialdiniego, w którym jeden z kibiców tak wypowiedział się o porażce regionalnego zespołu:
    "Przez tych nieudaczników straciliśmy szansę na wejście do finału".

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 19:17:02:

  • No tak. Ale Grunwald i Katyń to dwie różne sytuacje. Kiedy mówię "wygraliśmy pod Grunwaldem" mam oczywiście na myśli zwycięstwo polskich wojsk. Natomiast kiedy mówię "wybaczyliśmy, ale nie zapomnimy" o Katyniu, to sytuacja jest inna. Ktoś rości sobie prawo do wybaczenia, którego nie ma, chyba że został przez zbrodnię katyńską osobiście pokrzywdzony.

    "Przez tych nieudaczników straciliśmy szansę na wejście do finału".

    Tu też jest zupełnie inna sytuacja. "Straciliśmy", bowiem nasza drużyna przegrała. Nasi reprezentanci. W ten sposób przez porażkę drużyny cała grupa coś straciła. A jak dwunastolatek pisze "walczyliśmy z komuną", to wyraźnie podkreśla swój udział w tym. A to jeszcze zbyt krótki okres czasu, by móc traktować to jak Grunwald. ;)

Minio, 29 grudnia 2009 o godzinie 19:55:43:

  • Oczywiście że to są różne sytuacje. Mechanizm jest jednak zawsze ten sam -- ktoś wyraża opinię pod którą może podpisać się jakiś zbiór osób. Czasem jest to opinia dotycząca faktów historycznych (jak w przypadku zwycięstwa pod Grunwaldem), czasem jest to opinia dotycząca odczuć, a tym samym mniej lub bardziej kontrowersyjna (jak w przypadku Katynia). Czasem jest to opinia którą podzielają zbiory liczne, czasem podziela ją jedynie garstka ludzi.

    Ogólnie stoję na stanowisku że języka nie należy traktować tak ściśle. Najczęściej ta końcówka -- "my" -- jest elementem pewnej konwencji i jest zupełnie bezrefleksyjna.

    Sama wypowiedź "walczyliśmy z komuną" -- wyrwana z kontekstu -- wg mnie niesie taką samą informację co "wygraliśmy pod Grunwaldem". Mianowicie dotyczy pewnego przekonania odnośnie wydarzeń z przeszłości podzielanego przez jakiś zbiór ludzi, którego członkiem podmiot wypowiadający się czuje. Cechą niektórych zbiorów (a zwłaszcza instytucji w wąskim rozumieniu) jest duża trwałość -- niezależna od zmiennego składu osobowego.

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 19:59:31:

  • Tak, mimo wszystko stoję na stanowisku, że to wciąż nie na miejscu. Co innego, gdyby napisane było "straciliśmy elitę społeczeństwa"- ok, to zaakceptuję bez szemrania. Stwierdzenie "wybaczamy" otwiera mi nóż w kieszeni.

    "Sama wypowiedź "walczyliśmy z komuną" -- wyrwana z kontekstu -- wg mnie niesie taką samą informację co "wygraliśmy pod Grunwaldem"."

    Wciąż się nie zgodzę. Z tego względu, że "wygraliśmy pod Grunwaldem" może powiedzieć każdy Polak i będzie to miało takie samo znaczenie. Natomiast "walczyliśmy z komuną" inaczej brzmi w ustach intelektualisty, który połowę życia przesiedział w pierdlu, a inaczej w ustach podrostka. To czysto subiektywne odczucie, stąd pewnie różnica zdań ;)

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 20:03:25:

  • PS. apropos owego młodocianego nacjonalisty- teraz się pojawił z opisem "Siła i Honor" :)

Minio, 29 grudnia 2009 o godzinie 20:29:15:

  • "Stwierdzenie <<wybaczamy>> otwiera mi nóż w kieszeni."

    Tobie tak. A komuś nie. I tak jak Ty nie jesteś odosobniony w tym poglądzie, tak samo ten ktoś nie jest. Zdajesz się odmawiać innym prawa do wyrażania opinii w liczbie mnogiej jeśli ta opinia nie jest przez Ciebie podzielana.

    "Natomiast <<walczyliśmy z komuną>> inaczej brzmi w ustach intelektualisty, który połowę życia przesiedział w pierdlu, a inaczej w ustach podrostka."

    Powtórzę założenie jakie przyjąłem -- "wyrwana z kontekstu". Dwa zdania o których mówimy, rozważane w absolutnej abstrakcji od reszty wypowiedzi, osoby wypowiadającej, epoki historycznej i co tam jeszcze można sobie wymyślić, niosą dokładnie taki sam ładunek informacyjny.

KP, 29 grudnia 2009 o godzinie 20:31:11:

  • Czy pozostaje nam poprzestać na ostatnim zdaniu przedpoprzedniego komentarza: To czysto subiektywne odczucie, stąd pewnie różnica zdań ;)

quest, 29 grudnia 2009 o godzinie 22:08:46:

  • Następna psychologiczna analiza społeczeństwa, tym razem na bazie demota. Co raz śmieszniej.

    Wyprowadzenie tematu od chuligana i znalezienie tylu powiązań między nim a dzieckiem neo, patriotą i nacjonalistą - istny majstersztyk!

    Już dawno nie czytałem tak uproszczonego obrazu rzeczywistości.

    Czy termin przynależności grupowej był ci obcy, przed podaniem tego pojęcia przez Minio?

    Osobiście uwielbiam hasełka z cyklu:
    - Wygraliśmy mistrzostwa, ale to Małysz/oni przegrali.

    albo

    - Polacy, którzy kradną za granicą nie mają z nami nie wspólnego (ale kiedy odnoszą sukcesy, to nasza krew!)

    "W zasadzie oddaje to istotę problemu: jakie prawo pisać w ten sposób o Katyniu czy innych tragicznych momentach polskiej historii ma ktoś, kto ledwo od ziemi odrósł i któremu ten system nie wyrządził żadnej krzywdy?"

    W tym przypadku, chyba żadnego, ale gdybyś nie zawężał problemu do jednego tematu, a np. rozszerzył go, tak by obejmował PRL, to już wiele osób mogłoby narzekać i mówić o systemie, który wyrządził ludziom krzywdę.

    Od oczywistych tragedii jednostek, aż po konsekwencje ekonomiczne i społeczne, które odbijają się na X pokoleń. Pierwszy lepszy przykład. Emerytura.

KP, 30 grudnia 2009 o godzinie 16:14:33:

  • "Następna psychologiczna analiza społeczeństwa, tym razem na bazie demota. Co raz śmieszniej."

    Serio? Gdzie Ty widzisz jakąś analizę społeczeństwa?

    "Wyprowadzenie tematu od chuligana i znalezienie tylu powiązań między nim a dzieckiem neo, patriotą i nacjonalistą - istny majstersztyk!"

    Dziękuję.

    "Już dawno nie czytałem tak uproszczonego obrazu rzeczywistości."

    Konkret poproszę, konkret.

    "Czy termin przynależności grupowej był ci obcy, przed podaniem tego pojęcia przez Minio?"

    Jasne. W szufladzie trzy metry stąd leży zarys tekstu "Idee a przynależność grupowa" właśnie. Tylko nie chce mi się go kończyć po wczorajszym maratonie...;)

    "- Wygraliśmy mistrzostwa, ale to Małysz/oni przegrali."

    Lepsze są te o kadrze piłkarskiej;)

    "a np. rozszerzył go, tak by obejmował PRL, to już wiele osób mogłoby narzekać i mówić o systemie, który wyrządził ludziom krzywdę."

    Tak. Ale jaka część z tych ludzi to 12-15-17-20 latkowie, którzy nagle poczuli w sobie bojowników o wolność od komuny?

    "Od oczywistych tragedii jednostek, aż po konsekwencje ekonomiczne i społeczne, które odbijają się na X pokoleń. Pierwszy lepszy przykład. Emerytura."

    OK. Ale czy to uzasadnia "Przebaczamy" w ustach ludzi, którzy samej komuny nigdy nie doświadczyli?


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META