Agnostyk o źródłach sensu 3 komentarze

Napisano dnia 29 grudnia 2009, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne

Jednym z głównych argumentów teistów za istnieniem Boga jest kwestia sensu. Bez Boga- twierdzą- życie byłoby sensu pozbawione. Bo po co dobrze żyć, skoro nie ma istoty najwyższej, która byłaby gwarantem odpowiedniej gratyfikacji za niesienie swego krzyża? Innymi słowy, po co kupować od przydrożnego sklepikarza losu na loterię, której nie ma? Moim zdaniem, problem ten jest jeszcze jednym argumentem za przyjęciem stanowiska życzliwego i ateistom, i świadomym wierzącym agnostycyzmu. A oto kilka zdań na poparcie tej tezy.

O sensie
Swego czasu, czytając o współczesnej filozofii logiki, natrafiłem na ciekawą definicję sensu logicznego, gdzie zdanie sensowne to zdanie poprawnie sformułowane, którego przedmiot jest różny od niego samego. Zostawmy kwestię poprawności, sprowadza się ona bowiem do koncepcji zdań protokolarnych, która nijak się ma do dalszej części tekstu. Co oznacza stwierdzenie „którego przedmiot jest różny od niego samego”? Chodzi po prostu o to, że zdanie musi mówić coś o nie-sobie. Czyli zdanie „Kwiatki są ładne” jest zdaniem sensownym (ale nie logicznie poprawnym), natomiast zdanie „To zdanie jest ładne” już nie, bowiem przedmiot wypowiedzi jest z nią tożsamy.

Przenieśmy to na grunt działania. Definicja brzmiałaby „działanie sensowne to działanie poprawne, którego przedmiotem nie jest ono samo”. Jak rozumieć poprawność działania? Myślę, że można to słowo zamienić z etycznością czy po prostu dobrem. Działanie poprawne to działanie, którego efektem jest szeroko rozumiane dobro. Dobro czynimy tu niewiadomą, by uzyskać wzór, definicję, a nie skonkretyzowaną tezę. Wartość tej niewiadomej nadajemy my, jako ludzie, w konkretnych sytuacjach etycznych. Podam przykład banalny: widzimy podjeżdżający na przystanek autobus. Możemy biec przez trawnik, albo chodnikiem. Jeżeli wyżej cenimy punktualność, polecimy przez trawnik. Jeżeli większą wartością jest dla nas zieleń miejska, to pozwolimy mu uciec biegnąc chodnikiem. W obydwu wyborach kryterium dobra uczyniliśmy człowieka. Stąd sens musi być związany z człowiekiem, jako jego kryterium i, jak przekonamy się dalej, głównym źródłem. Jest to pierwszy argument przeciwko uczynieniu z Boga jedynego źródła sensu.

Nieco problematyczny jest drugi człon definicji. Co to znaczy „działanie,którego przedmiotem nie jest ono samo”? Cóż, skojarzenia mam czysto rekurencyjne:). Można to uprościć to stwierdzenia „działanie, która ma jakiś cel” (jest dla kogoś, lub czegoś, a nie dla samego siebie), lub przenieść na wyższy poziom, poziom „życia, które nie jest skupione na samym sobie”.m Obydwa te twierdzenia służą naszej tezie głównej, chociaż to pierwsze jest bardziej uniwersalne i empirycznie weryfikowalne.


Działania, które mają jakiś cel
Pełna definicja brzmi wówczas „Działanie sensowne to działanie dobre, które ma jakiś cel”. Nieważne, czy celem tym jest pomoc głodnym dzieciom, chorym zwierzętom, ratowanie fok szarych czy zwyczajne wzbogacenie się. Tak długo, jak możemy stwierdzić, iż jest to działanie dobre i celowe, ma ono sens. W tym kontekście Bóg przestaje być koniecznym warunkiem sensu, a staje się nim cel działania. Owszem, Bóg może być gwarantem sensu, gdy stanie się jego celem. Ale nie jest on temu niezbędny. Swoją drogą, w kontekście powyższego, ciekawego, nieteistycznego charakteru nabiera intencjonalna modlitwa. Jeżlei modlim się o dobre zdanie jakiegoś egzaminu, to modlitwa owa ma sens niezależnie od tego, czy Bóg istnieje, czy też nie. No chyba, że modlimy się o to, by Bóg za nas ten egzamin zdał. Wtedy przy jego ew. braku trudno by było udowodnić sens tego działania:)


Życie sensowne, to dobre życie, które nie jest skupione na sobie
To rozwinięcie w sam raz nadaje się dla zyciowych filantropów. Może gryźć jego skrajny altruizm, ale nie to jest przedmiotem tekstu. Niezależnie od tego potwierdza główną tezę. Bóg bowiem może być przedmiotem, na którym skupia się życie. Ale nie musi być. Stąd: Bóg nie jest koniecznym warunkiem sensu!


Zdroworozsądkowo
Od strony zdroworozsądkowej temat ten podejmuje Henry Jacoby w „Dr House i filozofia”. Pyta on retorycznie, czy bez Boga nasze działanie na rzecz drugiego człowieka straciłoby sens? Oczywiście, że nie. Widocznie wciąż warto kupować te losy, ale ze względu na ich inny, niż loteryjny (boski) wymiar. Widocznie jest w nich coś z człowieka...

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



3 komentarze do wpisu pt. “Agnostyk o źródłach sensu”

Walker, 10 stycznia 2010 o godzinie 10:42:10:

  • Wszystko w porządku, tylko jaką w takim razie przyjąłeś definicję dobra?

KP, 10 stycznia 2010 o godzinie 21:57:29:

  • Definiowania dobra celowo unikałem, bo nie o tym jest tekst. Ale funkcjonuję w oparciu o intuicyjną koncepcję dobra.

bc, 17 stycznia 2010 o godzinie 03:33:35:

  • http://www.prisonwars.pl/150519/


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META