Logika sinusoidalna 10 komentarzy
Napisano dnia 12 grudnia 2009, w Ogólne
Jakoś w październiku:
-Pani Profesor, ja w sprawie zaliczenia kartkówki.
-A gdzie byłeś?
-Jak co piątek, szpital kliniczny na Pomorzanach.
-A to spokojnie, nie ma sprawy. Może coś się wymyśli, a teraz- cześćpapadowidzenia.
Jakoś w listopadzie
-Pani Profesor, ja w sprawie zaliczenia kartkówki.
-A gdzie byłeś?
-Jak co piątek, szpital kliniczny na Pomorzanach.
-Ale ty nie masz jeszcze wcześniejszej oceny?
-Wiem, zgłaszałem się z tym w zeszłym miesiącu. Powiedziała Pani, że coś Pani wymyśli.
-Taak? Ale wiesz, nie ma kłopotu, wszystko jasne. Dowidzeniacześć.
Wtorek, 01.12.09
-Ty nie masz żadnych ocen!
-Tak, wiem. Zgłaszałem się w tej kwestii do Pani dwa razy. Powiedziała Pani, że coś Pani wymyśli.
-Ależ nie ma sprawy! Wszystko jest w porządku.
[przerwa]
-Pani Profesor, to jak będzie z tymi zaliczeniami?
-Coś się wymyśli, teraz mi się nie chce.
Piątek, 04.12.09
-Pani Profesor, ja w sprawie zaliczeń.
-Głowa mnie boli, przyjdź następnym razem.
Wtorek, 08.12.09
Awantura na pół szkoły, że ocen nie mam i zaliczać nie chcę. Rozpowiadanie bzdur, że nie przychodzę na zaliczenia, że sprawa była zgłaszana wychowawcy wielokrotnie (nie była ani razu), że teraz to już tylko nieklasyfikowanie, oblanie, sierpień i nie ma zmiłuj.
Środa, 09.12.09
Telefon do mej szanownej rodzicielki. Że [powtórzone co wyżej], ale że w drodze wyjątku będzie mi dana szansa. Mam się zgłaszać do odpowiedzi na lekcji. Poza tym Pani Profesor podzieliła się swoimi ciekawymi spostrzeżeniami na temat olimpijczyków, tj, że biorą się za olimpiady tylko po to, żeby mieć zwolnienia przed nimi i nic nie robić. Boki zrywać.
Piątek, 11.12.09
[po pół godziny trzymania ręki w górze w celu udzielenia odpowiedzi na zadawane pytania]
-Jakub, czy ty chcesz do toalety ?
-??
-No bo się zgłaszasz.
-Zgłaszam się do odpowiedzi na pytania.
-Oooo nie, z tobą to ja rozmawiać nie będę! To taka twoja metoda! Nic nic nic nic nic nic i... nagle zaczynasz się zgłaszać, żeby nałapać plusów z aktywności! Ale ja to PRZEWIDZIAŁAM i nie dam się złapać! Nie zaliczysz samym zgłaszaniem się!
-Pani Profesor, przecież ja od trzech miesięcy regularnie zgłaszam się w sprawie zaliczenia materiału...
-A WIĘC TO JA JESTEM WINNA, TAAAAAAAK?? Jesteś strasznie niesprawiedliwy! Ale ja już to wiem! Jak jakiś nauczyciel PRZEPROWADZI NA MNIE ATAK, to będę wiedziała, kto to zainspirował!!!
Logiki postępowania pewnych osób chyba nigdy nie zrozumiem. Ale może to i lepiej...
<>
10 komentarzy do wpisu pt. “Logika sinusoidalna”
kkk, 12 grudnia 2009 o godzinie 01:57:59:
Pewnie wydaje się, że pytam bez związku, czy owa "pani p... coś tam" żyje w jakimś związku? Jeżeli tak, to tym bardziej jestem pod wrażeniem.
mateyko, 12 grudnia 2009 o godzinie 02:37:37:
Ach znam takie sytuacje z naszej kochanej, polskiej, publicznej szkoły - niestety :/
naga prawda
Piotrek (dziadek), 12 grudnia 2009 o godzinie 06:37:57:
Przypadkiem trafiłem na twój blog jak szukałem wolnej domeny.
Co prawda lata jestem już po edukacji ale czegoś się nauczyłem. Jeśli interesuje cię jakaś wyższa ocena niż dopuszczający i czujesz się dobry z tematu to wspólnie razem z rodzicami rozwiń front na tą nauczycielkę.
1) Dyktafon, dobry mikrofon i zagaduj nauczycielkę. Skoro jest tak niestabilna emocjonalnie na pewno się wysypie.
2) Przygotować skargę do kuratorium na piśmie w stosunku do nauczycielki i dyrekcji.
3) Ze szpitala z pewnością masz jakąś dokumentację. Papierki pod pachę plus zdobyte nagranie i wspólnie do dyrekcji. Na spokojnie przedstawić sprawę razem z materiałem dowodowym z ultimatum, że sprawa ma być załatwiona tu i teraz. Jeżeli trzeba to mają nauczycielkę z pod prysznica wyciągnąć i was to nie interesuje bo sprawa za daleko zaszła. Jeśli dyrekcja będzie podskakiwać albo próbować odwlekać sprawę to nic nie mówiąc skierować się ze skargą prosto do kuratorium. Aha cała rozmowa oczywiście nagrywana.
W podobny sposób załatwiliśmy profesora na uczelni, który myślał, że jak rządzi w PAN to mu wszystko wolno. Tylko, że organami odwoławczymi były Rektor i Sąd Rejonowy. Szybko gościa wyprostowali.
Powodzenia i się nie gryź - takie mapety w Polsce na każdym kroku są i nie ma co się ich bać albo nimi przejmować.
Kontybal, 12 grudnia 2009 o godzinie 11:52:59:
Cóż, może to radykalna metoda, ale zgadzam się z poprzednim wpisem. Co prawda, znamy naszą szkołę i wiemy, że można starać się o zrozumienie wewnątrz niej, dlatego tak jak wyżej najpierw Pani Dyrektor (ewentualnie również Pani Pedagog), a potem zależnie od odpowiedzi należy podjąć dalsze decyzje.
jeden z aniołków, 12 grudnia 2009 o godzinie 16:36:11:
Logiki (o ile przyjmiemy, że tutaj jakakolwiek logika jest) w.w. pani profesor nie pojmuje chyba nikt:)
Ale ty mądry chłopak jesteś, więc sobie jakoś poradzisz. Aczkolwiek... unikałabym radzenia sobie w tak radykalny sposób, jaki opisali komentatorzy. Nagrywanie? Przecież to nielegalne. Do tego taka sprawa tylko Ci kłopotów dołoży. Nie ma sensu tak bardzo komplikować sobie życia, tym bardziej, że w czerwcu przyszłego roku będziesz mógł powiedzieć pani profesor "papa" i nie mieć z nią zbyt wiele do czynienia już do końca życia. Wytrzymasz tych parę miesięcy;) W tym akurat przypadku zdecydowanie nie warto ryzykować - tylko problemów sobie narobisz.
Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci powodzenia w zaliczaniu materiału :)
jeden z aniołków, 12 grudnia 2009 o godzinie 16:37:49:
PS.
> w czerwcu przyszłego roku będziesz mógł powiedzieć pani profesor "papa"
Albo raczej "cześćpapadowidzenia"... :D
KP, 12 grudnia 2009 o godzinie 16:54:13:
@kkk
Nic mi o tym nie wiadomo- nie lustruję życia prywatnego pedagogów :)
@Piotrek (dziadek)
Dzięki za rady, ale są dość... radykalne. Gdy robiła awanturę włączyła się do tego Pedagog szkolna i dość sprawnie mnie pokryła:) Ogólnie jestem w o tyle szczęśliwej sytuacji, że mam dość dobre stosunki z raczek wszystkimi uczącymi mnie nauczycielami, więc skutecznej nagonki na mnie kobieta nie zrobi. Inni uczniowie nie mieli takiego szczęścia.
"W podobny sposób załatwiliśmy profesora na uczelni, który myślał, że jak rządzi w PAN to mu wszystko wolno."
Tu metoda jest bardzo podobna. "Nie podoba ci się- wynoś się ze szkoły. Stoły robić. A nie, bo do robienia stołów trzeba trochę myśleć. Zrobiłbyś taki z krzywymi nogami". Podejście "szkoła to ja!!!" jest równie śmieszne, co nieuprawnione, bowiem w pięcioletniej karierze ucznia tego zespołu szkół osobiście nie spotkałem się z żadnym nauczycielem, który by podobne /metody/ stosował bądź popierał.
"Jeśli interesuje cię jakaś wyższa ocena niż dopuszczający"
Interesuje mnie tylko i wyłącznie to, by ta kobieta nie zniszczyła mi życia w liceum. Czy będzie wystawiać ocenę na dnie sinusoidy, czy też na jej szczycie, to mnie nie obchodzi. Chcę zdać semestr i rok i do końca życia nie mieć nic więcej wspólnego z przedmiotem "geografia". Co pisze osoba szczerze zainteresowana zrobieniem ekonomii jako drugiego kierunku.
@Kontybal
Jak już wyżej pisałem, Pani Pedagog już się w sprawę włączyła. Zobaczymy jak to się potoczy dalej. Ogólnie nie miałem intencji pisać posta wołającego o pomoc, a jedynie przedstawić ciekawe zjawisko sinusoidy nauczycielskiej o naprawdę dużej amplitudzie:)
@Aniołek
"Nagrywanie? Przecież to nielegalne"
Nieprawda. Co nie zmienia faktu, że mi z tym jakoś nie po drodze ;)
"Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci powodzenia w zaliczaniu materiału :)"
Dziękuję, ale, eeee, jakim zaliczaniu?:)
Koval, 13 grudnia 2009 o godzinie 13:40:49:
miałem taką panią od rosyjskiego, było to samo... a na koniec nie z kilku pałek i jednej 3 postawiła mi w liceum na koniec w maturalnej 3 (a przez 3 lata byłem gnebiony)... potem dowiedziałem się ze wychowawczyni z nią gadała i doszły do wniosku ze jestem ambitny i jako jeden z nielicznych ide na studia do innego miasta... spoko
problem z nią był taki ze leczyła się psychiatrycznie, nie raz widziałem jej samochód stojący przed gabinetem psychiatrycznym niedaleko mojego domu.
rozdwojenie jaźni to się nazywa chyba
chyba twoja babeczka ma to samo, robi wyparcia do faktów przeszłych a później staje się ofiarą w całym towarzystwie (ofiara samej siebie).
KP, 13 grudnia 2009 o godzinie 14:00:42:
"miałem taką panią od rosyjskiego, było to samo... a na koniec nie z kilku pałek i jednej 3 postawiła mi w liceum na koniec w maturalnej 3 (a przez 3 lata byłem gnebiony)... potem dowiedziałem się ze wychowawczyni z nią gadała i doszły do wniosku ze jestem ambitny i jako jeden z nielicznych ide na studia do innego miasta... spoko"
W zeszłym roku było podobnie, przy czym miałem oceny. Wychodziło mi słabe trzy. Na sam koniec zrobiła coś, co nazwała "kołem ratunkowym"- niezapowiedziany sprawdzian z całorocznego materiału. Jak można się spodziewać, większość klasy miała po tym "kole ratunkowym" jeszcze większe problemy, w tym ja. Grzmiała, że skończę z dwóją i taką miałem propozycję. Jak dostałem świadectwo, przy geografii miałem wpisany "dobry". Na to samo liczę w tym roku, przy czym zaliczenie semestru mnie zadowoli :)
Co do rozdwojenia jaźni, to się nie wypowiadam, bo blog jest otwarty. Natomiast podobne sytuacje miały już kilkakrotnie miejsce. Przykłady:
1. Koniec zeszłego roku, po "kole ratunkowym".
lekcja1: Wiecie, macie słabe oceny. Zrobimy zaraz sprawdzian z mapy świata. Macie konturówki? [nikt nic nie umiał]
ja: ale Pani Profesor, sprawdzian z mapy świata już był na początku roku.
PP- Bez dyskusji, jak nie macie konturówek, to napiszemy go na następnej lekcji.
lekcja2: Zastanawiałam się, czy dac wam możliwość napisania tej mapy świata, ale kolega był taki niekulturalny, więc nie dam wam jej.
Po czym gadka, żebym się nie zgłaszał, bo jest na mnie obrażona.
lekcja3: no to dziś piszemy sprawdzian z mapy świata.
I to się tak ciągnęło, że napisaliśmy to kilka dni przed radą i nie zdążyła tego sprawdzić. Ostatecznie wszyscy
zdali, a proponowane było 13 zagrożeń.
2. Sytuacja ogólna.
PP-Prowadźcie indeksy na końcu zeszytu. Bo potem się znajdują uczniowie, którzy mówią- PANI JEST ZŁA!!! Ale to mówia tylko słabi uczniowie! Dobry uczeń tego nie powie! Przychodzą z rodzicami i mówią, że nie wiedzą, skąd są te oceny. Dlatego mówię! Prowadźcie indeksy!!!
Koniec semestru, ocen brak (jedna godzina w tygodniu była). Jeden sprawdzian, żadnego pytania, nic. W dzienniku pojawiają się w sumie 3 oceny, dwie znikąd.
My- PP, skąd te oceny?
PP- AAAA, INDEKSÓW NIE PROWADZICIE!!! PAŃCIA TO PRZEWIDZIAŁA!
No i co można na coś takiego odpowiedzieć?
Takimi sposobami próbowała usadzić 1/3 klasy w zeszłym roku. Oby w tym skończyło się tak, jak wtedy ;)
Kontybal, 21 grudnia 2009 o godzinie 23:50:23:
Nie no, to jest w przepisach, że "uczeń ma prawo do poznania jawnej i umotywowanej oceny", więc tj. karygodne. Przyjdź do mnie następnym razem w takiej sytuacji, bo czas najwyższy się rozprawić z takimi działaniami (jeśli to prawda oczywiście - piszę, żeby potem nie było, że powołuję się na "plotki").
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008