Potęga symbolu 4 komentarze
Napisano dnia 09 listopada 2009, w Ogólne, Polityka..., Przemyślenia Filozoficzne
Będąc w pierwszej albo drugiej klasie gimnazjum naszyłem na swoim plecaku inicjały. Lewy dolny róg dumnie zdobiło „JP”. Dlaczego? Sam nie wiem/nie pamiętam. Po prostu wszystkie sztucznie postarzane kostki miały wówczas jakieś imiona i nazwiska czy inicjały rzekomych żołnierzy frontowych, więc i moja, niepostarzana, musiała mieć. Oprócz dumnych inicjałów znajdowały się na nim jeszcze naszywki AC/DC, odwrócony krzyż z inicjałami B.S (od Black Sabbath, jakoś nikt tego nie kojarzy), dwoma naszywkami Judas Priest, jakąś Mettalicą, Rammsteinem i czymśtam jeszcze. W przeciągu tych lat dochodziły tam różne dopiski, w zależności od przypływu szczeniackiej inwencji. Pod koniec drugiej klasy gimnazjum jeszcze flaga Niemiec, co by mnie podczas pobytu w Niemczech przed imigrancką młodzieżą bronić. Któregoś wieczora przysiadłem i nieco przeczyściłem wierzchnią warstwę. Wyleciały trzy szóstki i jeden Judasz, Metallica i coś jeszcze. W zamian pojawił się wyszywany własnoręcznie „Judas Priest”, przedzielony judaszowym krzyżem, flaga Polski, co by mnie podczas pobytu w Polsce przed polską młodzieżą bronić i metalowa przypinka „Uśmiechnij się”. „JP” zostało. Wówczas znaczyło jedynie „Jakub Pakulski”. Niektórzy nawet szkolni znawcy mojej osoby tłumaczyli to na „Jan Paweł” (jako wyraz mojej rzekomej bezgranicznej uległości wobec kleru) bądź „jestem ******lnięty” (czego tłumaczyć ani negować chyba nie muszę).
Od pewnego czasu ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. W szkole, w autobusie, gdziekolwiek. Nie, żeby to była jakaś nowość, tym razem jednak skupiali się na plecaku. Nic obrazoburczego przecież na nim nie ma. Wcześniej rechotali z okularów, puchowej kurtki, czasem pijoczki czepiały się książek, ale do plecaka nic nie mieli. Zaczepiała mnie też policja. To też nie jest żadna nowość, kiedyś postanowili mnie spisać za spacerowanie o godzinie szesnastej po osiedlu Przyjaźni. Pytali o wartościowe przedmioty (wówczas odtwarzacz mp3) i ich pochodzenie. Jak usłyszeli „finał gimnazjalnego konkursu filozoficznego”, to bez słowa się odwrócili i poszli dalej. Teraz zatrzymywali się, oglądali i patrzyli wzrokiem mówiącym „no dawaj gówniarzu, no dawaj!”. Co jest panowie, ja do was nic nie mam!
W piątek, pisząc na WOK specyfikę subkultury heavy metalowej usłyszałem coś w stylu „Co ty Kuba taki antypolicyjny jesteś?”, z dodatkiem „A na 100% już się nie zmieściło, co?”. O żesz w mordę. Kilkumiesięczne rechotanie z ruchu „JP na 100%” się zemściło. Wyjąłem nożyczki i szybko wyciąłem, co mogłem. Trochę zostało. Uśmiecha się do mnie z rogu pokoju i czeka na swoją kolej.
Gdy symbol ostro wnerwia
Moją aktualnie przemijającą lekturą są „Dziady”Mickiewicza. Miałem takie... szczęście, że trafił mi się egzemplarz czytany wcześniej przez jakiegoś cholernie elokwentnego gówniarza. Cała książka jest w swastykach, zarówno klasycznych jak i alternatywnych (trójramiennych etc). I nie przyjmę tu chrzanienia o tym, że swastyka wcześniej oznaczała co innego. Znam inne znaczenia i zastosowania swastyki, również w symbolice polskiej. Niemniej umieszczenie jej w kontekście pisanego na przemian „Heil! Heil! Heil!”, „Chwała, Chwała, Chwała!”, „Tylko autorytaryzm!”, „Apartheid is good!” i „Niech panuje Aryjska Rasa!” nadaje jej w 100% określone znaczenie. I w pełni odbiera przyjemność z czytania. Ale to potwierdza tylko moją starą tezę, że nacjonalizm w Polsce ma gówniarzersko-osiedlowy charakter.
Jasne, „to tylko młodość”. Sam pamiętam czasy (szkoły podstawowej, ale jednak), gdy swastyka była tak strasznie śmieszna. Jeszcze w gimnazjum miałem w klasie idiotkę, która mi je na piórniku rysowała (oczywiście różowe), znając moją apatię do jakiejkolwiek skrajnej prawicy. Bo to śmieszy. Ale co jest pobudką do zapisania co drugiej strony książki rysunkami penisa z dopiskiem „tu byłem!!!”? To co, do cholery, wyprawiano z tą książką??!!!
„Bo chciałem być fajny...”
Symboliki można użyć nie tylko w złej intencji. Przykładem niech będą nauczyciele, którzy próbując być fajnym rzucają pod swoim adresem na lekcji jakieś obraźliwe fragmenty gwary uczniowskiej, zupełnie się przy tym ośmieszając, bo to dźwięcznie brzmiało. Czy też uczniowie, którzy na dyrektorski zakaz przynoszenia pistoletów na kulki do szkoły rozwiesili po szkole odezwy okupanckie do ludności polskiej nakazujące zwrot broni posterunkom Wehrmachtu pod groźbą kary śmierci. Bo to wydawało się śmieszne i w ogóle. Wszystko można zrozumieć, samemu było się, jest i jeszcze długo będzie młodym i głupim. Mam jednak tylko jeden zestaw pytań- czemu w książkach biblioteki czy na korytarzach szkolnych? A nie w domu, w domowych książkach i w obecności domowników? Bo mamusia by zawału dostała widząc PRZEKLINAJĄCEGO SYNECZKA? To jedno z moich starych powiedzonek: uważasz, że jesteś hardkorem/za....bisty? To zrób to przy swojej matce. Jakoś zawsze działało.
Piekło zza szyby 2 komentarze
Napisano dnia 07 listopada 2009, w Ogólne, Polityka...
Szum. Ciagły szum. I pykanie bąbelków powietrza. I tylko to. I nic więcej. Przez ostatnie osiem godzin. I ten marazm. I zupełne ogłupienie. Szklana ściana przed, szklana ściana za i wokół. Za prawą i lewą szybą inni więźniowie. A zza przedniej szyby nadchodzi piekło. Nagle, okrutnie, boleśnie i****wsko periodycznie. Zawsze wraca.
Zaczyna się od zagęszczenia atmosfery. Szum się zmienia. Pojawiają się coraz mocniejsze drgania. I ten przeraźliwy, nadchodzący jakby z karku niepokój. I strach. A potem pojawia się tłum tych, których religia każe nazywać „szatanami”, „upadłymi demonami”, czy też „lewicą”. Chwilę napierają z zewnątrz na drzwi, by wkrótce przełamać bramy piekielne i by wlać zło do naszego świata. I wtedy następuje najgorsze.
Najczęściej wpada dużo małych dręczycieli i kilku dużych, którzy nimi dowodzą. Póki są daleko, nie są niebezpieczni, Gdy podejdą bliżej- zaczyna się piekło. Gdy biegną, klatka się trzęsie, a my wraz z nią. Stają przed nią, wyciągają narzędzie tortur i zaczynają się tortury. Zazwyczaj najpierw celują w nas jakimś sześcianem. Gdy nacisną spust, słychać lekkie kliknięcie i widać jedną, wielką pieprzoną jasność. I przez następne pół minuty nie widać nic, jak tylko światło. Oczy przypominają rozżarzone węgielki włożone w oczodoły, ból jest nie do opisania.
Gdy w końcu wzrok wraca, słychać coś na kształt „No porusz się! No porusz się!”. To znak. Znak, że zbliża się najgorsze. Dręczyciel podnosi rękę, zbliża dłoń do szyby i zaczyna stukać w nią palcem. Przeraźliwy, nie dający się do niczego porównać, ból dociera do każdego centymetra kwadratowego ciała, rozrywając go na strzępy. „Nie rusza się, głupia ryba”. Następuje kolejny błysk, a potem cisza.
I zostaje tylko szum.
I ten pieprzony marazm.
I bramy piekieł zostają zamknięte.
Ale oni wrócą. Zawsze wracają.
Podstawa. Przywołałem kategorie „piekielne” w tych krótkich słowach. Śmieszą mnie bowiem bajki o „ogniu piekielnym” i niewiernych przypiekanych smołą, bo Bóg ich tam zesłał. Gdyby gość rzeczywiście był złośliwy, to po prostu wcielał by nas po śmierci w nasze zwierzęta hodowlane. Bądź też wystawowe.
« Wcześniejsze wpisy Późniejsze wpisy »

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
SZUKAJ
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008