Galerianki 6 komentarzy
Napisano dnia 24 października 2009, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne, Przemyślenia Globalne
W końcu, po kilku tygodniach marudzenia, zobaczyłem przy okazji szerszego wyjścia ten obraz. Pod kinem znaleźliśmy inną licealną grupkę i kupiliśmy bilet grupowy :-) (nam brakowało jednej osoby). To był jeden z zasadniczo dwóch problemów, na które napotkaliśmy. Drugim była grupka gówniarzerii siedzącej przed nami i w debilny i infantylny sposób komentującej kolejne sceny. Trudno jest wejść w postać (a na tym mi najbardziej zależało!!!), gdy towarzyszy jej potok idiotyzmu. A tak poza tym, to większych problemów nie było ;)
Film arcydziełem nie jest. Od strony warsztatu ma sporo braków. Aktorki w części dialogów zacinają się, niektóre sceny i całe wątki są naciągnięte (jak choćby ta z samobójstwem- nie ruszyła mnie w ogóle, a szkoda) i jakieś takie niedorobione. Wielkie brawa natomiast należą się za temat i treść. Sam fakt poruszenia tematu młodocianej prostytucji i całej warstwy syfu narosłego wokół instytucji pt „gimnazjum” zasługuje na wielkie brawa, takich filmów mi w polskiej sztuce brakuje. Drugą wielką zaletą obrazu był sposób ujęcia młodzieży- bez infantylnych i absolutnie nic nie mających z rzeczywistością dialogów rodem z polskich telenowel, za to z autentyczniej brzmiącymi wypowiedziami, okraszonymi mięskiem i slangiem. Katarzynie Rosołaniec udało się głęboko wejść w opisywane zjawisko i doskonale je zrozumieć. Wcześniej czytałem w „Polityce” wywiad z nią i była to pierwsza tak kompetentna wypowiedź osoby dorosłej o kurwiącej się młodzieży, jaką czytałem.
Autentyczność zjawiska
Przed zobaczeniem filmu czytałem i słyszałem różne opinie. Oprócz pozytywnych również te negatywne. Że film jest niby przerysowany, tendencyjny. Jakaś zakonnica stwierdziła, że on w ogóle nic z rzeczywistością wspólnego nie ma. Innym razem, że to tylko problem najgorszych szkół. Więc po kolei. W mojej opinii, człowieka młodego i niewiele od bohaterek starszego, przerysowania zawarte w filmie nie mają żadnego wpływu na jego główną treść. Owszem, pojawiają się, ale ogólna teza filmu przerysowana na pewno nie jest. Przedstawiono bowiem trzy „galerianki” na całą szkołę. Czy to sporo? Jeżeli zważymy, że w Polsce jest ponad 1600 tys gimnazjalistów, to uzyskamy liczbę dziesięciu tysięcy dotkniętych tym problemem dziewcząt. To sporo. Oczywiście spora część uczniów to nie mieszkańcy miast z galeriami handlowymi, ale w ogóle liczba trzech osób na szkołę (szkoły są przecież różnych rozmiarów) jest dyskusyjna. Czy adekwatnie mała? Można wątpić. W końcu problem kwantyfikatora najgorszych szkół. Przede wszystkim w obecnie prawie każde rejonowe gimnazjum (bez egzaminów wstępnych lub limitu miejsc) to najgorsza szkoła. A tych jest przecież najwięcej. Ale to nie wszystko- szkoły „limitowane” wcale nie są od galerianek i sponsorowanych wolne. Sam z jedną chodziłem do klasy. I sprzedajność była dla niej powodem do dumy z rzekomej „dorosłości” i „dojrzałości”.
Wolność a młodość
Tym, co mnie osobiście najbardziej uderzyło, była oczywiście metamorfoza głównej bohaterki. Z cichej, spokojnej, zamkniętej w sobie (ale pragnącej bliskości) dziewczyny staje się ona jedną z galerianek. Owszem, na końcu symbolicznie topi dziewczynę, która ją w to wciągnęła, w kiblu i zmywa makijaż, ale nie przeczy, że stała się jedną z nich. Czy dziewczyna, która staje wobec „zła tego świata”, czy też (stosując bardziej filozoficzną kategorię), powszechnego kurewstwa, musi się mu podporządkować i biec zgodnie z jego pędem, samemu przy tym kurewiejąc? W tym wypadku wybrała taką drogę. A czy w rzeczywistości mogłaby wybrać inną? Czy znalazłaby w kimkolwiek oparcie? W kim? W ojcu-pierdole, puszczającej się (za pieniądze?) matce, szkole, nauczycielce z poprzedniej epoki, chłopaku sapiącym do pornosów? Pytanie pozostaje zostawić bez odpowiedzi, nie wolno przecież uogólniać. Mimo że dla 90% przypadków chyba znamy odpowiedź.
Co zrobić z gimnazjami?
Należę do umiarkowanych przeciwników gimnazjów. Nie ze względu na złe założenia reformy, ale na jej skutki. Zabrzmi to jak słowa jakiegoś starego pierdziela, ale dzieciakom w klasie siódmej po prostu odwala „dorosłość”. Bo wszystko im wolno. Bo są nastolatkami. Bo skończyli pierwszy etap swej edukacji. Dla mnie nie jest to problemem, bo nie chodziłem do szkoły rejonowej (dlatego też mogę być nieobiektywny). Gimnazjum przy dziewiątce pozwala co najwyżej twierdzić, że młodzież debileje, ale nie chamieje. Owszem, u nas również zdarzają się mniejsze bądź większe świństwa uczniowskiego autorstwa (czego niestety sam jestem niechlubnym przykładem), ale nijak to się ma do dna sinusoidy. Ale z tym dnem jest jak z puszką Pandory- raz otwarta będzie straszyła do końca. Nasze dno sięgnęło już dna niemieckiego czy szerzej- zachodniego- i sama likwidacja gimnazjów tego już nie zmieni. Pozostaje wierzyć, że ew. poprawienie się sytuacji materialnej mas pozwoli zmniejszyć desperację* i co za tym idzie- podnieść cenę młodocianych usług. Za wyższą ceną idzie mniejszy popyt. Oby się to sprawdziło.
Na chwilę obecną polecam jedną małą zmianę- zabranie gimnazjalistów wszystkich klas do kina na „Galerianki”. Nieważne, że film wulgarny i momentami ostro erotyczny. Może uda mu się coś zmienić. Natomiast we mnie zmiana zaszła inna- wróciła myśl, czy jako drugiego kierunku nie zrobić resocjalizacji. Może...
*- nie uwzględnia to faktu, że spora część galerianek to dziewczyny z dobrych domów, córki prawników i lekarzy, które puszczają się dla zabawy. Głupoty bogactwo nie leczy
6 komentarzy do wpisu pt. “Galerianki”
KP, 24 października 2009 o godzinie 21:26:21:
I etiuda Pani Rosołaniec na zakończenie WSF, na podstawie której powstał pełnometrażowy film. Strasznie drętwa, ale zjadliwa.
Część I
Część II
i Część III
Do tego Trailer
Dodek, 24 października 2009 o godzinie 21:36:38:
Ale jak puszczają się dla zabawy, to co w tym złego?
KP, 24 października 2009 o godzinie 21:39:37:
To, że jest staje się to częścią szerszego zjawiska, jakim jest puszczanie się za pieniądze/inne dobra materialne. Chodziło mi o to, że za elitarnością społeczną powinna iść pewna elitarność etyczna (a nie idzie) tak, by dziewczyny nieprzymuszone finansowo do prostytucji 1. nie czuły się do niej przymuszone "bo wszystkie inne"; 2. miały w kim znaleźć oparcie.
Dodek, 24 października 2009 o godzinie 21:41:27:
W takim razie trochę źle sformułowałeś ten przypis, bo wynika z niego, że te, które nie puszczają się dla pieniędzy, puszczają się dla zabawy, a teraz piszesz, że są też takie, co robią to pod presją otoczenia.
KP, 24 października 2009 o godzinie 21:42:02:
Nie, o tych jest akapit "wolność a młodość" ;P
KP, 24 października 2009 o godzinie 21:43:08:
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
