Szczyt cynizmu

19 komentarzy

Dzień dzisiejszy, przystanek tramwajowy przy rondzie Giedroycia na Wyzwolenia. Szczecin. Pora poranna, dość późna co prawda, ale wciąż zimna. Czekam na tramwaj. Przez tłumek osób o podobnych do moich oczekiwań przedziera się jakaś kobieta. Kurteczka, torebka, czapka- ubiór jakością nie odstępujący ubiorowi typowego mieszkańca RP. Niesie coś w ręku. Jeden ze znanych Szczecinianom kartonów z napisem w stylu „Jestem chora, zbieram na leki i jedzenie dla dziecka”. Do tego kubeczek. Konsumpcyjno-zarobkowy, rzekłoby się. Bełkocząc coś pod nosem przepycha się przez tłum i wsiada do drugiego wagonu tramwaju, który właśnie nadjechał. Ale to nie koniec.

Przystanek dalej. Ktoś wsiada do tramwaju. Kto? Ta właśnie kobieta. Zdziwiłby się jednak ten, kto by oczekiwał, że wejdzie w ubraniu, w którym chodziła po dworze. Nie. Teraz jest marznącą kaleką, pokazującą wszystkim swoje oparzenie. Zaczyna się wyuczona śpiewka. „Boże matko święta pięćdziesiąt groszy boże pomocy choroba prosić pięćdziesiąt groszy matko święta prosić jedzenie choroba”. Powtarzane monotonnie przez cały przystanek. Ale niespodzianka. Nikt nie wrzuca. Ktoś za to rzuca uwagę „ubierz się kobieto i idź do pomocy społecznej”. Odpowiedź jest taka, jak reakcja pijaka na stwierdzenie „idź do pracy”. Wzrok pełen pogardy (!!!) i nienawiści. Nie zmienia to faktu, że kubeczek pusty.

Zmiana taktyki. Teraz podchodzi do konkretnych osób wyciąga kubeczek i skanduje śpiewkę „ło matko święta, ło matko, ło matko”. Jak długo? Ano aż oblegany nie wrzuci pieniędzy. Do mnie podchodzi raz, drugi, trzeci. Nie wiem, na co liczy. Raz- mimo (a może dzięki?) silnie lewicowej wrażliwości nie znoszę ludzi w tak obrzydliwy sposób żerujących na litości i człowieczych uczuciach innych ludzi. Dwa, mam przy sobie 1,10 PLN. W sam raz na wypadek konieczności dopłacenia do biletu na pośpieszny. Może okulary nieco mnie postarzają. Ale zawartości portfela nie zwiększają. Podchodzi do innych ludzi. Zwłaszcza tych siedzących. Stamtąd nie ma ucieczki. Zachowuje się w sposób bezczelny, jak złodziej, który osacza ofiarę. W końcu ktoś się łamie, wrzuca. Bez słowa podchodzi do innych. Brak reakcji. Ktoś rzuca, że wszyscy są tu biedni. Nic ponadto.

Znowu zmiana taktyki. Teraz podchodzi do młodych. Takich, którzy albo są wrażliwi, albo nie mają mechanizmów obronnych. Od jakiejś dziewczyny wyciąga jedzenie. Głupia dziewucha, będzie głodowała do obiadu, bo sprytniejsza baba ją wyrolowała. Sprytniejsza i coraz bardziej bezczelna. Wręcz domaga się pieniędzy. Ciekawe, co by zrobiła, gdyby ktoś z drugiego wagonu jej te ciuszki i torebkę wyrzucił? Być może nie dopuszcza takiej opcji. Chodzi dalej. Od osoby stojącej za mną wyciąga kolejny obiad. Przechodzi obok mnie, zatrzymuje się, obraca i rzuca: te, chłopiec, ty nie mieć kanapka do szkoły?! To nie był ton proszący. Ani nawet pytający. To był ton nauczyciela rzucającego „Te, Pakulski, czyś ty zapomniał, gdzie ja mam salę?!!”. Może nawet bezczelniejszy. Nauczyciel bowiem miewa pretensje o używanie sobie na zwolnieniach przed olimpiadami (no dobra, czasem bez zwolnień). A tej pani przeszkadzało to, że nie chcę oddać obiadu cynicznej, fałszywej i zepsutej kobiecie. Mojego, kurde, obiadu.


Gdy wyssała z ludzi, co się dało, wróciła do drugiego tramwaju. Potem z niego wysiadła. W łachmanach? Nie. W kurteczce, czapeczce, z torebką i tym samym pogardliwym spojrzeniem na świat.


Problem żebrzących powrócił w Szczecinie około półtorej roku temu, po rozszerzeniu UE o Rumunię. Celowo unikałem wspominania o domniemanym pochodzeniu, bo takich kategorii staram się unikać. W zeszłe (2008) wakacje przejście pomiędzy Wyzwolenia a pętlą przy Manhattanie było wręcz zawalone żebrzącymi. Zwiększyła się też ich liczba w ścisłym centrum miasta i przy kościołach. Przede wszystkim zaś zwiększyła się liczba żebraków z wyboru, którym się to opłaca. A biznes jest biznes, jak ruch się zmniejsza, to marketing musi być odpowiednio ostrzejszy. Więc spora część z nich (rzekłoby się- część importowana) jest po prostu bezczelna. Czasem mi po prostu tęskno do Rumunów jeżdżących tramwajową trójką z akordeonami. Ci chociaż oferowali jakąś usługę. Teraz chodzi tylko o to, by wykorzystać naiwnych.

Ogólne, Polityka

<< POPRZEDNI WPIS >>
<< NASTĘPNY WPIS >>

Komentarze

Aeth, 08 października 2009 o godzinie 21:51:40:

KP, 08 października 2009 o godzinie 21:55:29:

Kontybal, 08 października 2009 o godzinie 21:56:00:

Szymon, 08 października 2009 o godzinie 22:13:48:

KP, 08 października 2009 o godzinie 22:15:34:

alek, 08 października 2009 o godzinie 22:40:46:

KP, 08 października 2009 o godzinie 22:42:28:

dunDer, 08 października 2009 o godzinie 23:29:08:

KP, 08 października 2009 o godzinie 23:31:11:

Sławek, 09 października 2009 o godzinie 01:32:33:

clou, 09 października 2009 o godzinie 08:19:35:

Dodek, 09 października 2009 o godzinie 08:44:48:

KP, 09 października 2009 o godzinie 14:50:24:

BeteNoire, 09 października 2009 o godzinie 19:28:42:

KP, 09 października 2009 o godzinie 23:15:23:

BeteNoire, 10 października 2009 o godzinie 09:17:55:

KP, 10 października 2009 o godzinie 13:38:51:

Podziemna., 02 listopada 2009 o godzinie 09:05:05:

KP, 02 listopada 2009 o godzinie 17:26:42:

Dodaj komentarz: