Blog powstawał na przestrzeni wielu lat. Za marność starych tez nie odpowiadam:)

Szczyt cynizmu 19 komentarzy

Napisano dnia 08 października 2009, w Ogólne, Polityka

Dzień dzisiejszy, przystanek tramwajowy przy rondzie Giedroycia na Wyzwolenia. Szczecin. Pora poranna, dość późna co prawda, ale wciąż zimna. Czekam na tramwaj. Przez tłumek osób o podobnych do moich oczekiwań przedziera się jakaś kobieta. Kurteczka, torebka, czapka- ubiór jakością nie odstępujący ubiorowi typowego mieszkańca RP. Niesie coś w ręku. Jeden ze znanych Szczecinianom kartonów z napisem w stylu „Jestem chora, zbieram na leki i jedzenie dla dziecka”. Do tego kubeczek. Konsumpcyjno-zarobkowy, rzekłoby się. Bełkocząc coś pod nosem przepycha się przez tłum i wsiada do drugiego wagonu tramwaju, który właśnie nadjechał. Ale to nie koniec.


Przystanek dalej. Ktoś wsiada do tramwaju. Kto? Ta właśnie kobieta. Zdziwiłby się jednak ten, kto by oczekiwał, że wejdzie w ubraniu, w którym chodziła po dworze. Nie. Teraz jest marznącą kaleką, pokazującą wszystkim swoje oparzenie. Zaczyna się wyuczona śpiewka. „Boże matko święta pięćdziesiąt groszy boże pomocy choroba prosić pięćdziesiąt groszy matko święta prosić jedzenie choroba”. Powtarzane monotonnie przez cały przystanek. Ale niespodzianka. Nikt nie wrzuca. Ktoś za to rzuca uwagę „ubierz się kobieto i idź do pomocy społecznej”. Odpowiedź jest taka, jak reakcja pijaka na stwierdzenie „idź do pracy”. Wzrok pełen pogardy (!!!) i nienawiści. Nie zmienia to faktu, że kubeczek pusty.


Zmiana taktyki. Teraz podchodzi do konkretnych osób wyciąga kubeczek i skanduje śpiewkę „ło matko święta, ło matko, ło matko”. Jak długo? Ano aż oblegany nie wrzuci pieniędzy. Do mnie podchodzi raz, drugi, trzeci. Nie wiem, na co liczy. Raz- mimo (a może dzięki?) silnie lewicowej wrażliwości nie znoszę ludzi w tak obrzydliwy sposób żerujących na litości i człowieczych uczuciach innych ludzi. Dwa, mam przy sobie 1,10 PLN. W sam raz na wypadek konieczności dopłacenia do biletu na pośpieszny. Może okulary nieco mnie postarzają. Ale zawartości portfela nie zwiększają. Podchodzi do innych ludzi. Zwłaszcza tych siedzących. Stamtąd nie ma ucieczki. Zachowuje się w sposób bezczelny, jak złodziej, który osacza ofiarę. W końcu ktoś się łamie, wrzuca. Bez słowa podchodzi do innych. Brak reakcji. Ktoś rzuca, że wszyscy są tu biedni. Nic ponadto.


Znowu zmiana taktyki. Teraz podchodzi do młodych. Takich, którzy albo są wrażliwi, albo nie mają mechanizmów obronnych. Od jakiejś dziewczyny wyciąga jedzenie. Głupia dziewucha, będzie głodowała do obiadu, bo sprytniejsza baba ją wyrolowała. Sprytniejsza i coraz bardziej bezczelna. Wręcz domaga się pieniędzy. Ciekawe, co by zrobiła, gdyby ktoś z drugiego wagonu jej te ciuszki i torebkę wyrzucił? Być może nie dopuszcza takiej opcji. Chodzi dalej. Od osoby stojącej za mną wyciąga kolejny obiad. Przechodzi obok mnie, zatrzymuje się, obraca i rzuca: te, chłopiec, ty nie mieć kanapka do szkoły?! To nie był ton proszący. Ani nawet pytający. To był ton nauczyciela rzucającego „Te, Pakulski, czyś ty zapomniał, gdzie ja mam salę?!!”. Może nawet bezczelniejszy. Nauczyciel bowiem miewa pretensje o używanie sobie na zwolnieniach przed olimpiadami (no dobra, czasem bez zwolnień). A tej pani przeszkadzało to, że nie chcę oddać obiadu cynicznej, fałszywej i zepsutej kobiecie. Mojego, kurde, obiadu.


Gdy wyssała z ludzi, co się dało, wróciła do drugiego tramwaju. Potem z niego wysiadła. W łachmanach? Nie. W kurteczce, czapeczce, z torebką i tym samym pogardliwym spojrzeniem na świat.



Problem żebrzących powrócił w Szczecinie około półtorej roku temu, po rozszerzeniu UE o Rumunię. Celowo unikałem wspominania o domniemanym pochodzeniu, bo takich kategorii staram się unikać. W zeszłe (2008) wakacje przejście pomiędzy Wyzwolenia a pętlą przy Manhattanie było wręcz zawalone żebrzącymi. Zwiększyła się też ich liczba w ścisłym centrum miasta i przy kościołach. Przede wszystkim zaś zwiększyła się liczba żebraków z wyboru, którym się to opłaca. A biznes jest biznes, jak ruch się zmniejsza, to marketing musi być odpowiednio ostrzejszy. Więc spora część z nich (rzekłoby się- część importowana) jest po prostu bezczelna. Czasem mi po prostu tęskno do Rumunów jeżdżących tramwajową trójką z akordeonami. Ci chociaż oferowali jakąś usługę. Teraz chodzi tylko o to, by wykorzystać naiwnych.

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



19 komentarzy do wpisu pt. “Szczyt cynizmu”

Aeth, 08 października 2009 o godzinie 21:51:40:

  • Nawiasem mówiąc, nawet jak da się takiej osobie pieniądze, to nie można mieć pewności, że przy niej zostaną. W jakimś numerze "Polityki" poruszyli ten problem, że często Ci żebracy bywają wykorzystywani.

KP, 08 października 2009 o godzinie 21:55:29:

  • Wiem, nie tylko "żebracy", ale również niepełnosprawni umysłowo żebracy. "Wystawiają" takiego pod McDonalda przy szkole.

Kontybal, 08 października 2009 o godzinie 21:56:00:

  • Tak, bardzo dobre reakcje ludzi, trzeba w takich wypadkach używać rozumu, a nie serca, bo inaczej się nie da po prostu. W Stanach Zjednoczonych, to może by dali, bo tam pomoc społeczna jest o wiele mniej rozbudowana, chociaż z drugiej strony pewnie by nie dali, bo tam dominuje przeświadczenie, że na majątek trzeba zapracować.
    P.S. Przypomina mi się taka sytuacja z Berlina :)
    A mianowicie podeszła tam do mnie pewna kobieta z kartką po angielsku, że jest muzułmanką z Bośni i Hercegowiny i jest biedna i zbiera pieniądze. Sięgnąłem wtedy do kieszeni i wyjąłem monety jakie tam miałem - wtedy ona zaczęła bardzo dziękować, a ja dałem jej monetę o nominale... 5 eurocentów. Gdybyście widzieli jej minę, była tak zaskoczona, że ją po prostu zatkało. Pytała się: co tak mało? co tak mało? Odpowiedziałem jej z kolegą, że my też nie jesteśmy bogaci, bo.. jesteśmy z Polski :) Odeszła zła bez słowa... Cóż, każdy grosz się liczy ;)
    P.S. 2 Rozmowa toczyła się po angielsku.

Szymon, 08 października 2009 o godzinie 22:13:48:

  • zawód jak każdy inny.

KP, 08 października 2009 o godzinie 22:15:34:

  • Miesiąc temu przy mnie i przy kumplu radiowóz opieprzył żebrzącego między samochodami. Stwierdziliśmy, ze policja w tym kraju zabija wszelkie przejawy obywatelskiej przedsiębiorczości. :)

alek, 08 października 2009 o godzinie 22:40:46:

  • Pewności nie mam, bo nie widziałem ale ci żebracy to zwykle są Cyganie pochodzący z Rumunii. Rodowici mieszkańcy tego kraju nie pałają do nich miłością.

KP, 08 października 2009 o godzinie 22:42:28:

  • Nie wiem. I wolę tego nie oceniać. Bo sam nie chcę być oceniany jako Polak= złodziej, pijak i prostak.

dunDer, 08 października 2009 o godzinie 23:29:08:

  • ``Rodowici mieszkańcy tego kraju nie pałają do nich miłością.``

    Potwierdzam, bo z takowymi rozmawiałem - żebracy psują im tylko image. Tak na marginesie - w wielu miastach rozpoczęto kampanie społeczne mające na celu odwiedzenie ludzi od wrzucania pieniędzy żebrakom, żeby nie napędzać ich interesu. Żebractwo nie bierze się z biedy i nie ma na celu wyjście z niej - to zawód, który często wynika z problemów psychologicznych (podobnie jest w wielu przypadkach z bezdomnością).

KP, 08 października 2009 o godzinie 23:31:11:

  • Ktoś powiedział mi kiedyś- w Poznaniu problem nie istnieje. A wiesz czemu? bo Poznaniacy to sknery i nie dają.
    Koniec cytatu.

Sławek, 09 października 2009 o godzinie 01:32:33:

  • Dzieciaki i studenci dają, bo nie pracują. Jak się pójdzie do pracy (szczególnie tej cięższej), to już tak złotówki same na byle co nie lecą. Osobiście nie dość, że nie daję, to lubię jeszcze rzucić jakąś kąśliwą uwagę, gdy delikwent jest nachalny, chętnie też doradzam, gdzie szukać pracy. Nigdy się nie tłumaczę i nie usprawiedliwiam, bo nie muszę. Większość tych ludzi prowadzi takie życie z własnego wyboru, więc nie mam dla nich żadnego współczucia. Nasi żule krakowscy są przeważnie uprzejmi w każdym przypadku. Gorzej z tymi brudasami, co najpierw płaczą pod niebiosa łamanym polskim, a potem za plecami klną na ciebie i wyśmiewają już w swoim języku. Niekiedy nawet mam ochotę zadzwonić na straż albo policję, ale szkoda mi czasu.

clou, 09 października 2009 o godzinie 08:19:35:

  • zawsze na takie zachowanie miałem jedną odpowiedź. "spieprzaj, bo zawołam policję". stręczycielstwo jest u nas na szczęście karane. pamiętam jak za czasów studenckich widywałem faceta, co wchodząc do tramwaju- miejsca pracy - wyciągał biała laskę i "ślepnął". bezczelne pasożytnictwo.
    za to lubię posłuchac i wrzucam grosik grającym na ulicy.

Dodek, 09 października 2009 o godzinie 08:44:48:

  • clou: obawiam się, że "stręczycielstwo" nie ma nic do sytuacji opisanej we wpisie :)

KP, 09 października 2009 o godzinie 14:50:24:

  • @Sławek, Clou

    Dokładnie tak. Stąd tytuł- szczyt cynizmu.

    >stręczycielstwo

    hihih :D

BeteNoire, 09 października 2009 o godzinie 19:28:42:

  • Powiedzmy, że to... "zawód". Ale Dunder słusznie zauważył, że wynika on z problemów psychologicznych. Częściowo. Bo chodzi też po prostu o przetrwanie. Dla mnie to nie cynizm tylko sucha kalkulacja, co przyniesie jej największy zysk.

    Kuba, pewnie pamiętasz ze szkoły książki o holokauście. Chodzi o skrajne warunki i do czego są ludzie zdolni pod ich wpływem. Co jeśli obserwowana przez Ciebie w takich warunkach żyje?
    "Kurteczka, torebka, czapka" - jakoś niewiele mi to mówi. Ludzie owszem - ubierają się jak "przystało" na poziom ich życia. Ale nie wszyscy i nie zawsze. Sam napisałeś, że wyglądała przeciętnie. Przeciętność w tym kraju to przeważnie marność :-)

KP, 09 października 2009 o godzinie 23:15:23:

  • "Dla mnie to nie cynizm tylko sucha kalkulacja, co przyniesie jej największy zysk."

    Po prostu nie zrozumiałeś przesłania :) cynizmem nie jest zarabianie na ulicy, cynizmem jest jej zachowanie- wchodzi dobrze ubrana, rozbiera się, zmienia wagon i zaczyna lament.

    "Kuba, pewnie pamiętasz ze szkoły książki o holokauście. Chodzi o skrajne warunki i do czego są ludzie zdolni pod ich wpływem. Co jeśli obserwowana przez Ciebie w takich warunkach żyje?"

    Niedawno nawet o tym rozmawialiśmy w szerszym gremium. Nie żyje w takich warunkach- zawsze jest pomoc społeczna i przytuliska. Co jej zresztą ktoś proponował- reakcja opisana wyżej.

BeteNoire, 10 października 2009 o godzinie 09:17:55:

  • Ależ zrozumiałem, zrozumiałem, tylko się z nim nie zgadzam. Kurestwo też nie jest cynizmem - to prosta sprzedaż tego co ma się - najcenniejsze. Dodajesz do tego pewien rodzaj ubóstwa psychicznego a więc i moralnego - masz efekt taki jaki masz.

KP, 10 października 2009 o godzinie 13:38:51:

  • OK, uznajmy to za piękną różnicę zdań ;)

Podziemna., 02 listopada 2009 o godzinie 09:05:05:

  • Przypomniało mi to o sytuacji, kiedy byliśmy z klasą na wycieczce na warszawskiej starówce. Podeszła do nas cyganka, gdy czekaliśmy na wejście do muzeum. Nawet nie poprosiła, tylko podchodziła do każdego, waliła pustym plastikowym kubkiem w ramie i uparcie domagała się pieniędzy. Uważam, że to już był szczyt bezczelności. :/.

KP, 02 listopada 2009 o godzinie 17:26:42:

  • Temat "należy mi się" będzie kontynuowany, jak lekko odsapnę. Masz oczywiście rację :)


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Radykalnie umiarkowany czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809