Marzy mi się kraj 20 komentarzy

Napisano dnia 26 września 2009, w Ogólne, Polityka..., Przemyślenia Filozoficzne, Przemyślenia Globalne

Marzy mi się kraj... Kraj, w którym żyją „ludzie”, a nie „wyborcy”. Kraj, w którym państwo swą zachłannością nie zachęca ludzi do przestępstw podatkowych, nie zatrudnia dziesiątek tysięcy urzędników do wynajdywania błędów podatkowych rzędu siedemdziesięciu groszy, nie sprawia, że ludzie czują się przez państwo okradani, a nie wspierani. Byłoby również miło, gdyby przedsiębiorcy nie musieli starać się o dziesiątki pozwoleń, koncesji. Gdyby państwo mówiło im „taką i taką część dochodu przekazujesz na cele wspólne” zamiast „taką i taką część dochodu, do której doliczysz tyle i tyle VAT-u, podatku dochodowego i od nieruchomości, przekazujesz na cele wspólne, by to, co Ci zostanie, było jeszcze kilkukrotnie opodatkowane”. Kraj, w którym pochwalano by pracowitość, wspierano słabość, ale nie legitymizowano by nieróbstwa i społecznego złodziejstwa.

Marzy mi się kraj, w którym nierobocie nie jest sposobem na życie. W którym pomoc od państwa otrzymują samotne matki, osoby chore, a nie pijacy, którym kalkuluje się życie z niego. Kraj, w którym socjal pozwala żyć godnie, ale nie w nieskończoność. Kraj, w którym istnieją jasne kryteria otrzymania pomocy społecznej ustalone tak, by nie można było dzięki niej żerować na społeczeństwie. Kraj, w którym siedzenie przed telewizorem bądź pod sklepem przez kilkanaście godzin dziennie nie jest akceptowane przez społeczeństwo. Ale również państwo w tym kraju mogłoby wspierać aktywność zawodową młodzieży tak, by ludzie w tym kraju od najmłodszych lat przyjmowali do wierzenia twierdzenie, że na „furę i komórę” trzeba w swoim życiu nieco popracować. Inaczej się tego nie zrobi, jak poprzez zapewnienie płacy minimalnej, która zwracałaby chociaż koszty dojazdu.

Marzy mi się kraj, w którym można bez lęku wyjść o dowolnej porze na ulicę. Kraj, w którym gdy zobaczysz wandala niszczącego ławkę pomyślisz „Gnojek niszczy MOJĄ ławkę!”. Kraj, w którym ludzie nie tylko nie muszą kraść, ale również za swą kradzież są społecznie osądzani. Kraj, w którym nie uznaje się za obojętne okradania wspólnoty (państwa), bo to „niczyje”. Kraj, w którym nie ma pojęcia „uzasadnionej kradzieży” (biedny bogatemu). Kraj, w którym przestępstwo poniża, a nie gloryfikuje „buntownika”. Ale również kraj, w którym nie utrzymuje się dziewięćdziesięciu tysięcy więźniów bez żadnej resocjalizacji ich, by ci po wyjściu znów trafili za kratki. Kraj, w którym od dziecka wpaja się ludziom, że „pewnych rzeczy się nie robi”. I w którym taki przykład idzie z góry.

Marzy mi się kraj, w miastach którego podstawowym prawem „matematyki społecznej” jest aksjomatyczne wyrażenie „człowiek>>samochód”. Kraj, w którym dylemat „parking czy park” ma jasne rozstrzygnięcie, bynajmniej nie na rzecz czterech kółek. Miasto, w którym można dojechać rowerem do pracy bądź szkoły. Albo chociaż na przystanek autobusowy i tam nasze kółka bez lęku, że wieczorem ich nie będzie, że zostanie sama rama. Miasto, w którym wytycza się drogi niekolidujące ze ścieżkami rowerowymi, nie na odwrót, w którym z każdego parkingu samochodowego zabiera się część miejsc i robi z nich stanowiska dla rowerów. W którym jeździ tak sprawna komunikacja miejska, że ludzie mogą bez strat przesiąść się z samochodów do autobusów. W którym rezygnacja z fetyszu dwóch kółek pozwala na zasadnicze ograniczenie ruchu. Co z kolei odciąża miejskie powietrze, podnosi sprawność transportu i obniża koszty naprawy dróg. A najmilej by było, gdyby umożliwiło zaoranie kilku pasów i przerobienie ich na na obiekt użyteczności publicznej.

Marzy mi się kraj, w którym pójście w piątek wieczorem do parku czy teatru (a nie na „popijawę”) nie jest obciachem. Kraj, w którym człowiek z człowieka „pracującego i pijącego” przekształci się w człowieka „pracującego i odpoczywającego”. Kraj, w którym „człowiek negatywny” ustąpi miejsca „człowiekowi pozytywnemu”. W którym po powrocie z pracy bierze się dziecko za rękę i idzie na spacer. W którym dzieci nie biegają samopas całymi dniami, wnerwiając wszystkich sąsiadów wkoło. Kraj, w którym siedzenie z dzieckiem na placu zabaw jest traktowane jak przyjemność, a nie „pieprzony obowiązek”. Kraj, w którym wychodzi się do drugiego człowieka, a nie przed nim ucieka. W którym wybiera się koniunkcję zamiast alternatywy. W którym ludzie skupiają się na pięknie wszelkich aspektów życia, a nie na tym, co w nim negatywne.

W końcu marzy mi się kraj, w którym władza jest przy ludziach, a nie w Warszawie. W którym to Szczecinianie decydują o Szczecinie. W którym stołków nie wykorzystuje się w celach przestępczych. W którym ludzie mają wybór pomiędzy programami, a nie przeciw programom. W którym policji nie szczuje się na ludzi. W którym gdy jest problem z deficytem w ZUS-ie najpierw zastanawia się nad reorganizacją pracy tych stu tysięcy urzędników, potem sięga do kieszeni obywateli. W którym nie tworzy się ponad półmilionowej armii urzędniczej, z czego co drugie stanowisko polega na przekładaniu kartek z miejsca na miejsce.

Taki sobie kraj.



<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



20 komentarzy do wpisu pt. “Marzy mi się kraj”

bbartlomiej, 26 września 2009 o godzinie 17:23:49:

  • ...mi też...

Worm, 26 września 2009 o godzinie 17:48:57:

  • +1.

KP, 26 września 2009 o godzinie 17:57:00:

  • "Wpisujcie miasta!!!"

    :D

Sajam, 26 września 2009 o godzinie 17:57:43:

  • Morus v2.0

KP, 26 września 2009 o godzinie 18:13:51:

  • Niestety v 1.0 jeszcze nie czytałem.

Custom, 26 września 2009 o godzinie 18:31:35:

  • Mi też się taki marzy...

Ziomek, 26 września 2009 o godzinie 18:45:43:

  • ¿ɹdn

Petitum, 26 września 2009 o godzinie 20:23:16:

  • Kraj, który tak czy inaczej miałby pewien 'zalecany' światopogląd, bo dla przeciętnego dresa czy blachary byłby nie do przyjęcia (zrozumienia). Bo nawet dres w jakiś sposób tworzy w naszym świecie tzw. zróżnicowanie.

    Co nie znaczy, że nie byłoby pięknie :)

KP, 26 września 2009 o godzinie 20:32:23:

  • O, zapomniałem dopisać akapitu o wolności swiatopoglądowej. ;)

Zal, 26 września 2009 o godzinie 23:08:29:

  • Marzy mi się kraj, w którym jedynym podatkiem będzie VAT. Kraj, który nie będzie ograniczał gospodarki. Kraj bez obowiązkowego ubezpieczenia, bez "służby" zdrowia, bez konieczności opłacania przyszłej emerytury.

    Marzy mi się kraj, który nie będzie faworyzował żadnych grup społecznych. Kraj swobody intelektualnej. Kraj, który nie będzie mówił "państwo to rozwiąże za twoje pieniądze", a "możecie sami się zorganizować".

    @Ziomek: To, co przedstawił KP jest dalekie od tego, co chce uzyskać UPR. Hint - ja jestem nieco bliżej ;p

KP, 26 września 2009 o godzinie 23:42:19:

  • Dokładnie. UPR to zupełnie przeciwna wobec mnie opcja.

    To, co napisałeś, mógłbym w zasadzie dopisać powyżej :)

mierzeja, 27 września 2009 o godzinie 00:25:05:

  • Dobra sobie utopia...

Petitum, 27 września 2009 o godzinie 09:30:26:

  • @KP - tworząc utopię łatwo wpaśc w pułapkę, w którą wpadła większość utopistów - pod pozorem wolności podświadomie przemycali 'jedyną słuszną' postawę i ideologię (choć w tym przypadku to może zbyt ciężkie słowo). Np. to o czym pisze Zal - ktoś jest zwolennikiem państwa liberalnego, a ktoś socjalnego. To, co dla niego jest utopią dla innych - tragedią.

Kasia, 27 września 2009 o godzinie 11:23:39:

  • nieźle napisane...

KP, 27 września 2009 o godzinie 13:46:31:

  • @Petitum- Między innymi dlatego marzenia są tak niedookreślone. By nie podkreślać jedynej opcji ideologicznej. Masz więc postulaty liberalnego prawa podatkowego i sprawnego państwa, ale również pomocy dla potrzebujących :)

    @Kasia- dziękuję :)

Dodek, 27 września 2009 o godzinie 16:37:46:

  • Ależ w teorii ten kraj właśnie taki jest :) Tylko praktyka *trochę* szwankuje...

    Fajnie się czytało, zgadzam się chyba z każdym zdaniem.

KP, 27 września 2009 o godzinie 17:24:46:

  • "Ależ w teorii ten kraj właśnie taki jest :) Tylko praktyka *trochę* szwankuje..."

    Tak apropos tego przypomniał mi się niedawno opowiedziany mi kawał. Kolega pyta kolegi:
    -Ty, jak Ci się żyje na tym nowym osiedlu, tam tyle dresów mieszka!
    -A oni akurat są najsympatyczniejsi ze wszystkich
    -??!!!
    -Bo zawsze, jak przy nich przechodzę, pytają się, czy mam jakiś problem...

    Tak więc mamy całkiem sympatyczny kraj:)

Sajam, 27 września 2009 o godzinie 17:25:44:

  • Te dowcipy z motywem troskliwego dresa są tak nudne...

KP, 27 września 2009 o godzinie 17:27:52:

  • Oj, sorry. Ja znam tylko ten jeden :P

Shoovi, 27 września 2009 o godzinie 22:06:23:

  • ament


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META