Żałoba narodowa
Prezydent RP wprowadził dwudniową żałobę narodową od poniedziałku od 6 rano.
Każda śmierć jest tragedią. Nie mam żadnych podstaw do negowania tego stwierdzenia. Tragedii tej nie da się przeliczyć na żadną jednostkę. Nie to więc powinno być podstawą decydowania o ew. żałobie narodowej. Natomiast wymierny jest zasięg tragedii. Czy dotyka ona jednej osoby, rodziny, miasta, województwa, kraju- to można, dokonując uogólnienia, stwierdzić. Polskim decydentom ostatnio brakuje tej umiejętności.
Budowa mitu narodowego [KLIK!]
Algorytm wyboru
W tym wypadku wybór oparty być musi na jednej (i jedynej wymiernej) podstawie- zasięgu FAKTYCZNEJ żałoby. Jeżeli po wydarzeniu X w żałobie pogrążona jest jedna wioska, to określenie „Żałoba Narodowa” nijak się ma do stanu faktycznego. Urzędową żałobę powinno się wprowadzać TYLKO I WYŁĄCZNIE wtedy, gdy w żalu po wydarzeniu X pogrążony jest cały kraj. Jeżeli wydarzenie wywiera wpływ na jedno miasto, to w gestii prezydenta tego miasta jest opuszczenie flagi przed urzędem miejskim. Jeżeli wpływ jest widoczny w województwie, to niech zrobią to wojewoda i marszałek. Konieckropka.
Skutki nadużyć „administracyjnego smutku”
Pierwszym, najbardziej oczywistym następstwem nadużyć, jest szybka dewaluacja znaczenia narodowej żałoby. Ta obecna na przykład nic a nic mnie nie rusza. Ruszyłaby, gdyby przekreśliła moje plany na następne dni. Na szczęście ich nie przekreśla. Ani nie ściszę muzyki w słuchawkach, ani nie przerzucę się na Chopina. Inną kwestią jest ludzka irytacja. Świetnie było to widać po śmierci Karola Wojtyły. Kilka dni po niej miał się odbyć pierwszy w Polsce koncert legendarnej grupy Judas Priest w oryginalnym składzie. Nie odbył się, bo Prezydent RP wprowadził żałobę narodową. Żeby było śmieszniej, w dniach agonii i po śmierci grali. Świta mi nawet coś w głowie, że grali we Włoszech, ale tego głową nie położę. Polski organizator bał się zorganizować koncert do końca. W pełni rozumiem irytację ludzi, których szlag trafił. To chyba najlepszy przykład nadużycia urzędowej żałoby. Wojtyła był autorytetem, ale nie dla wszystkich. Dla niektórych był kimś ważnym, inni pomylili go z Bogiem, a innych nic bądź niewiele obchodził. A urzędnicza decyzja dotknęła wszystkich.
Świat ocieka zajebistością! [KLIK!]
Przykłady innych nadużyć
Świetnymi przykładami są żałoby po spaleniu się hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim i po wypadku w Grenoble. Obydwa dotyczą mieszkańców miast leżących w pobliżu mego miejsca zamieszkania bądź nawet mieszkańców mojego miasta. W dniu wypadku pod Grenoble na drogach w kraju zginęły o dwie osoby więcej, niż w samym wypadku. Ich nikt urzędowo nie żałował. Inną sprawą jest to, że ludzie ci zginęli przez dorabianie kleru na pielgrzymkach. „Jak najwięcej za jak najtaniej”-> stąd niesprawny autobus (bo tańszy). W Kamieniu Pomorskim żałowaliśmy ludzi, którzy po pijaku podpalili pomieszczenie, w którym się znajdowali. Wielki żal dzieci, które zginęły przez ich głupotę. Ale czy głupota to podstawa pod żałobę narodową?
Albo-albo
Albo decydujemy się na żałobę narodową raz na cztery miesiące, która to nie będzie niosła za sobą żadnych innych następstw prócz spuszczenia flagi do połowy masztu, albo nie decydujmy się na nią przy byle okazji. Co, gdy (nie daj Boże!) będzie miała miejsce autentycznie wielka tragedia, gdzie liczba ofiar nie będzie do policzenia na palcach, lecz pójdzie w setki? Czy wówczas prezydent zdecyduje się na spuszczenie flag z masztów w ogóle?
Zobacz też:
