Porządek Dodaj komentarz
Napisano dnia 15 września 2009, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne
Raz na jakiś czas trzeba coś poukładać. Jedni układają plan dnia, inni książki na półce. Z układaniem książek to w ogóle jest niezła historia. Kurzą się, przewracają, wazą, niszczeją. Każda ma inną wysokość, grubość, użyteczność i osobiście rozumianą wartość dla właściciela. Pół biedy, jeżeli zawartość domowej biblioteczki jest stała. Wtedy wystarczy raz na jakiś czas przetrzeć je ściereczką, pogłaskać, może przeczytać. A potem odłożyć na zarezerwowane dla nich miejsce. Gorzej jeżeli domowa książnica się rozrasta. Wtedy nawet najrozmyślniejszy rozkład materiałów na regałach przestaje po pewnym czasie wystarczać. Owszem, można nawalić książki na książki, powpychać je między siebie, pouciskać po same brzegi mebli. Ale znajdź sobie wtedy upchniętą za dwoma szeregami książek pozycję. W końcu dotychczasowy model przestaje wystarczać. Trzeba wówczas rozpiskę książek zmienić, przełożyć je z półki na półkę tak, by wszystko do siebie pasowało. A i to może nie wystarczyć. Czasem trzeba bowiem dostawić nowy segment, nową szafę. A z tym może być problem. Trzeba mieć trochę grosza (możliwości sprawczych), miejsca w pokoju (przestrzeni życiowej), pomysłu na ich ustawienie (chęci) i wytrwałości w przekładaniu książek na ich nowe pozycje (determinacji). Nawet, gdy nowy mebel znajdzie się w końcu na swoim równie nowym miejscu, możemy zawalić go bzdetami. Toć nie tylko książki mamy w pokoju, zbytnio to uogólniłem. Możemy nawalić płyt z muzyką, pamiątek z dawnych wojaży, zdjęć, zrobić z niego barek na alkohol bądź zwykłe wysypisko śmieci. Można go też porąbać siekierą i napalić nim w kominku. Można. Ale po co?
Z tymi bowiem regałami, książkami i pokojami jest jak z życiem, jakkolwiek banalnie/śmiesznie/idiotycznie (niepotrzebne skreślić) to brzmi. Dokładniej rzecz ujmując, życie to taki pokój. Pokój o określonej powierzchni i wysokości, a więc i objętości. Pokoje jednych są wysokie, ale powierzchniowo niewielkie. Ci żyją intensywnie, ale życie ich pozbawione jest szerszej perspektywy. Są też pokoje niższe, ale za to dłuższe i szersze. Ich właściciele żyją mniej intensywnie, lecz za to pełniej doświadczają swej egzystencji. Rozmiar pokoju zależy oczywiście od konkretnej osoby, nie jest on stały dla wszystkich. To, co się w nim znajdzie, zależy w znacznej mierze od nas. Możemy postawić tam regały z książkami, będące tu symbolem edukacji i intelektualnych poszukiwań. Możemy zaopatrzyć się w wielkie biurko bądź urządzenie techniczne będące naszym miejscem pracy. Może się w nim znaleźć pudło z zabawkami, czy konsola do gier, jako nasza życiowa rozrywka. Możemy tak ustawić zdjęcia rodziny i przyjaciół. Możemy postawić instrument. Możemy z niego zrobić jedno wielkie łóżko. Ale możemy też zostawić tam przeraźliwie głuchą pustkę.
Pustka również gra swoją rolę. Czym jest to, co nie jest w ogóle? Jest tym, co może być. Jest to czas niezagospodarowany, Czas przemarudzony, przegadany czy przesiedziany w autobusie, ale również czas przemyśleń, refleksji, spacerów czy zwykłej życiowej ciszy. Od nas zależy, czy pustka ta nabierze paradoksalnej pełni, czy też pozostanie jedynie głuchą pustką.
Całe nasze życie to nieustanne układanie książek i innych przedmiotów na naszych regałach życia. Ich pojemność jest wypadkową naszej determinacji, wewnętrznej siły, wytrzymałości, talentów, uzdolnień, stanu zdrowia. Nie jest ona nieskończona. Tak, jak trudno byłoby upchnąć dwunastotomową Encyklopedię Powszechną PWN w kieszeni, tak samo niełatwym jest być jednocześnie genialnym fizykiem, humanistą, filozofem, muzykiem, sportowcem i programistą z uporządkowanym życiem osobistym w jednym. To tak, jakby studiować na dobrej uczelni 3-4 kierunki naraz na wszystkich mając średnią >4,5 i zaliczać imprezy co wieczór. W moim pokoju by się to nie zmieściło.
By nie dopuścić do przeładowania swojego życia należy od czasu do czasu uprzątnąć siebie. Nie chodzi o to, by w każdy pierwszy piątek miesiąca siadać nad kartką i decydować, co do planu dnia dopisać, a co skreślić. Takie decyzje powinny być podejmowane strategicznie, tj wraz z rozpoczęciem się kolejnego etapu życiowego, gdzie przez etap życiowy rozumiem nie „miesiąc” czy „tydzień”, lecz konkret „od... do” (np. semestr czy rok szkolny), oraz spontanicznie, gdy stwierdzamy, że czegoś po prostu nie pociągniemy, bo nie damy rady i tyle. Warto jednak robić to z rozmysłem. Coś bowiem od tego zależy. I to nie byle jakie coś, bo wszystko, co mamy dane wprost i na zawsze, czyli my sami. Warto. Choćby po to, by te książki nam na łeb nie spadły.
Dodaj komentarz do wpisu pt. “Porządek”
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
