Pierwsza interwencja 16 komentarzy
Napisano dnia 31 sierpnia 2009, w Ekologia, Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne
Zrobiłem dziś 30 kilometrów na rowerze. Powinienem być zadowolony. Niemniej dopiero teraz powoli dociera do mnie w czym brałem udział i czego uniknąłem. Ale po kolei.
Od chyba już ponad miesiąca jestem wolontariuszem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zapytany dziś, skąd się tam znalazłem, odparłem, że to wina lewackich poglądów :) Doszedłem rok temu, pod wpływem ciocino-kuzynianych przepiórczych jajek do wniosku, że nie jest sztuką usiąść i marudzić, że świat jest jakiś nie taki. Że trzeba coś od siebie dać. Przez cały rok szkolny podejmowałem próby dania czegoś od siebie innym. Zazwyczaj na gruncie szkolnym. Jednak 9/10 przypadków kończyło się albo wielkim oburzeniem, że w ogóle ŚMIEM oferować pomoc (bo to przecież wielka obraza), albo przyjęciem jej i wielkim wyrzutem, że jest tak do d..., albo traktowaniem mnie jak dojnej krowy, czego nie znoszę. Pod koniec roku szkolnego stwierdziłem, że skoro z ludźmi dogadać się nie mogę, to spróbuję ze zwierzakami.
Kilka słów o TOZowym wolontariacie
W zasadzie to niewiele trzeba zrobić, by wolontariuszem zostać. Wypełnić i podpisać dwie umowy. Młodociani do tego muszą przynieść zgodę rodzica (Nie mamo, to nie jest kara ze szkoły. Nie, gdybym dostał sądowy wyrok robót publicznych, wiedziałabyś o tym). Potem kilka słów wprowadzenia i... można brać psa i na spacer! W kojcach znajduje się zawsze koło trzech psów wyciąganych ze schroniska. Są to zwierzaki z, choć okrutne to kryterium, największą szansą na adopcję. Rotacja jest bardzo szybka. Ja przez ten krótki czas miałem do czynienia z 9 różnymi psami. Wybierane są te z największą szansą, to jest najprzyjaźniejsze i odleczone. Reszta trafia do „tymczasów”, czyli domów tymczasowych. Często tymczasowość zamienia się w adopcję, co jest materiałowo wspierane przez TOZ. Dom tymczasowy gotowy do przyjęcia zwierzaka można również zgłosić w trakcie rejestracji wolontariusza. Możliwości pomocy jest sporo. Dla każdego się coś znajdzie.
Atmosfera współpracy jest świetna. Początkowo zalatywało to lekką anarchią (takiego wydania anarchii nie lubię:) ), ale po krótkim czasie widać jasne zasady, których się nie łamie. Nie ma rządzenia się, mędrkowania, każdy jest traktowany równo. Tylko polecić taki model innym organizacjom wolontariackim.
Kilka słów o TOZowym dozorze
Członkowie TOZu dzielą się na trzy grupy. Wolontariuszy małoletnich, wolontariuszy pełnoletnich i inspektorów (a ci na szczeble). Wolontariuszy małoletnich używa się (:)) do wyprowadzania zwierzaków z kojców i opieką nad nimi na terenie siedziby TOZ. Pełnoletnich zabiera się ponadto na interwencje w roli pomocników. Kierują nimi inspektorzy. Mówi się, że CZASAMI i WYJĄTKOWO można zabrać ze sobą wolontariusza niepełnoletniego. Jednak nie wszyscy inspektorzy są tak restrykcyjni, chyba nawet większość nie jest. Zabierają młodocianych na łagodniejsze akcje typu zawieść babci karmę, dokarmić koty na Wyspie Puckiej, sprawdzić, czy donos o głodzonych zwierzętach jest prawdziwy etc. Jest oczywiste, że nikt nie zabierze osoby niepełnoletniej na akcję w towarzystwie funkcjonariuszy Straży Miejskiej czy Policji u szczególnie agresywnego osobnika. To jest jasne.
Pierwsza interwencja
Pierwszą „akcję” zaliczyłem dwa tygodnie temu. Znalazłem bezdomnego psa nieopodal osiedla. Podszedł i się uśmiechnął. Łasił się tak, że było dla mnie na 100% jasne, że albo go ktoś porzucił, albo puścił luzem. Podpytałem tubylców, którzy przekazali mi, że jest to pies przybłęda. Zdążył się do mnie przykolegować, a ja nie miałem co z nim zrobić. W końcu zadzwoniłem do Straży Miejskiej. Po trzech godzinach (na deszczu, wietrze i chłodzie) zjawił się Pan z Animal Control i psa zabrał. Mógłbym jednak przysiąść, że po kilku dniach znów go widziałem. Dziś też. Ale to jeszcze zostanie sprawdzone.
Dziś jednak byłem umówiony na 19 na wieczorny spacer z psami z jedną z inspektorek i młodszym dziewiątkowym kolegą. Spacer był naprawdę miły i udany. Wzięliśmy całą trójkę psów. Mi przypadł jamnik Edek, którego przykrą historię miałem możliwość poznać kilka godzin wcześniej. Jego właściciel postanowił wyjechać. A psa? Psa wyrzucił. Mały więc był wyraźnie przygnębiony. Szedł z nami, ale wyraźnie z tyłu. Jakby przepraszał, że żyje. Raz na jakiś czas powtarzał „Stary pewnie znalazł sobie innego. Odszedł z innym. Pewnie z młodszym...”, ale szedł. Przed samą siedzibą o pomoc poprosił nas jakiś gościu, który nie mógł poradzić sobie ze zwinięciem jakiejś gumowej plandeki (jakiś balon?), w czym im raźnie pomogliśmy, naszą inspektorkę zostawiając z psami. Po władowaniu tego do samochodu odprowadziliśmy zwierzaki do kojców, zrobiliśmy im kilka zdjęć do ogłoszeń i przy ich żałosnym skowycie pożegnaliśmy się z nimi.
Przed samym spacerem dołączyłem się do wieczornej „porządkowej” interwencji. Dostaliśmy zgłoszenie, że w domu przy pewnej ulicy są dwa bardzo zaniedbane koty. Kiedyś należały do właścicielki domu, która zmarła. Potem wprowadziło się tam dwóch panów. Mamy pojechać sprawdzić, czy to prawda, czy nie potrzebują pomocy, czy nie trzeba podjąć jakichś kroków. Jedziesz? Ano jadę. To jedziemy.
Krótka interwencja
Na wstępie zostaliśmy przez naszą inspektorkę (bardzo sympatyczną babkę, co z sympatią odnotowuję) uświadomieni, że większość wyjazdów to fałszywe zgłoszenia. Często jeżdżą do rzekomo głodzonych zwierząt, a na miejscu okazuje się, że są one przekarmione. Czasem jednak trafiają do miejsc, gdzie zwierzęta traktowane są jak przedmioty. Zaniedbane, zagłodzone, chore, brudne, nieleczone, zaświerzbione, zawszone, z mnóstwem nieleczonych ran... Od tego jest TOZ, by to sprawdzić i by im pomóc.
Gdy podjechaliśmy szukaliśmy miejsca parkingowego. Zaproponowałem podjechanie kawałek dalej i zatrzymanie się na boku. Dowodząca wybrała inne rozwiązanie. Zawróciła i zatrzymała się pod domem. I DZIĘKI JEJ ZA TO.
Kotów wokół było mnóstwo. Kot przy kocie. Nas jednak interesowały dwa z tej posesji. Jeden stał przed nią. Zaniedbany, brudny. Zrobiliśmy mu fotograficzną dokumentację. Drugi stał na posesji. Daleko, a było już późno. Stąd zdjęcie jedynie potwierdza fakt jego istnienia:). Przy bramce nie było żadnego dzwonka. Nie był potrzebny, bowiem nie była zamknięta. W ogóle nie miała klamki. Weszliśmy na posesję, zadzwoniliśmy do domu. Inspektorka dała aparat drugiemu z wolontariuszy, on go schował. Wszystko było brudne, tandetne, niezadbane.
Po pewnym czasie otworzył młody facet. Przedstawienie powodów przybycia, pytanie czemu koty są takie zaniedbane. Odpowiedź- bo mają 23 lata. Od razu było widać, że kręci. Dwudziesto-trzyletni kot z pełnym uzębieniem i wyglądem wskazującym na GÓRA 10 lat? Nie jestem kociarzem, ale od razu mi to śmierdziało. Reszcie też. Klient był cholernie agresywny, wyciągał rękę po aparat i żądał oddania go. Niemniej babka, z którą byliśmy, nie należy raczej do takich, które można by przestraszyć łysym łbem. Zaczął grozić nam policją. W ten sposób:
-Aparat. Dawaj aparat. Dzwonię po policję.
-To dzwoń.
-To dzwonię po policję.
-To dzwoń.
-To się zastanówcie, gdzie wchodzicie!!!
Sorry facet, dzwonka nie ma, a było otwarte. Zaczęliśmy powoli sugerować, by sobie odpuściła. Co prawda gościu był co najwyżej mocny w gębie. Rzucał się, ale widok wojowniczej babki i jednak dwóch gości za nią (mimo, iż „osłoną” byliśmy żałosną:D ), a do tego chyba miał świadomość prawnych konsekwencji ew. postępowania. W końcu sobie odpuściła i skierowaliśmy się do samochodu.
-To co, przyjechaliście żeby tu zadymę zrobić?!!!
-Przyjechaliśmy Panu powiedzieć, że TAK ZDROWE KOTY NIE WYGLĄDAJĄ!!!
-JA CI ZARAZ K....O POKAŻĘ, JAK NIE WYGLĄDA ZDROWY CZŁOWIEK!!!
Wsiedliśmy do samochodu, facet wybiegł bluzgając przed samochód. „Wypiął się” i wyjął pałkę teleskopową i... i skojarzył mi się ze sceną z jakiejś zachodniej komedii, w której był krótki przerywnik z męskim striptizem, a pałka teleskopowa była głównym narzędziem weń występującym. „No to się zrobi gorąco”- pomyślałem (dwuznaczność zamierzona). Najpierw była to zabawna myśl. Potem, gdy nasza inspektorka zabójczym spojrzeniem skłoniła go do zejścia, przyszła raczej refleksja, że mało cholera zabrakło. To niedziela, miałby jakąś imprezę w domu i zestaw podpitych kumpli i moglibyśmy mieć niezłe kłopoty. Nasza Dowódczyni przez następnych kilka minut powtarzała do siebie, że następnym razem przyjedzie z Michałem i mundurowymi. Znając charakterystykę kolegi Michała uśmiechnąłem się w duchu.
Następna bowiem interwencja na pewno będzie skuteczna.
16 komentarzy do wpisu pt. “Pierwsza interwencja”
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 00:18:11:
Pisane z wczoraj na dziś. Każde "dziś" użyte w tekście odnosi się do niedzieli.
:)
Kontybal, 31 sierpnia 2009 o godzinie 00:31:53:
Jacyś wariaci z marginesu, co tu dużo mówić, życzę powodzenia w załatwienu tej sprawy. Poza tym, gratuluję pięknej działalności.
P.S. Ochrona zwierząt i środowiska naturalnego nie jest wcale lewacka - ona jest po prostu potrzebna. :)
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 00:36:52:
Nie sama ochrona, lecz podejście "muszę coś zrobić, by było lepiej, nawet, jeżeli sam na tym nic nie zyskam":)
Kontybal, 31 sierpnia 2009 o godzinie 00:45:42:
To już zależy od charakteru człowieka, tak myślę, czy ktoś jest egoistą, czy altruistą, a lewicowość, prawicowość nie ma tu chyba większego znaczenia.
"Ludzkim" człowiekiem może być każdy!
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 00:46:47:
Tak. Ale stwierdzenie "jestem lewicowcem" to dodatkowe wezwanie do ludzkości. Tak, jak stwierdzenie "jestem chrześcijaninem" czy "jestem buddystą".
Kontybal, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:13:43:
No dobra, ale z tego wynikałoby, że każdy kto nie lewicowiec jest mniej ludzki, a to już takie wartościowanie ze względu na przekonania - moim zdaniem niesłusznie. A tak na marginesie, osoby bezwyznaniowe również mogą być "ludzkie" i myślę, że jedno drugiego nie wyklucza, a niektórzy ateiści są bardziej przyjaźni niż niejeden katolik (np. niektóre moherowe babcie).
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:15:03:
Ale lewicowość jest dodatkowym wezwaniem do ludzkości. Nie określa, czy ktoś jest bardziej ludzki.Wzywa do tego.
"a niektórzy ateiści są bardziej przyjaźni niż niejeden katolik (np. niektóre moherowe babcie)."
Celowo użyłem słowa "chrześcijanin" zamiast "katolik" ;)
Moje Cycki Są Lepsze Od Twoich Cycków Bo, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:17:22:
Jak dla mnie, to jak wybiegł pod samochód, to należało go lekko stuknąć autem i po cichu zabrać sobie pałkę. Poszłaby za stówkę na bazarku, a potem możnaby było złożyć zeznania, że debil wybiegł pod samochód drąc się jak opętany. Gościu poszedłby na przymusowy urlop, a koty możnaby było zabrać.
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:19:29:
To jakaś prowokacja? :D
To TOZ, a nie jakaś quasi mafia:)
Nic wbrew prawu.
Kontybal, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:19:33:
A dlaczego tak sądzisz? Na tej samej podstawie obrońcy życia poczętego mogą powiedzieć, że ich poglądy to wezwanie do ludzkości, bo nieludzkim jest zabijanie życia nienarodzonego. Także to zależy jak to sobie kto dopasuje.
Wiesz, w innych odłamach chrześcijaństwa też są radykałowie jakich mało. Jakiś pastor protestancki mówił, że powódź w Szwecji, to kara boża za rozpustne życie mieszkańców tego kraju.
MVNH, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:21:59:
No, ale wiesz. Chwasta wyrwać. Czekaj, zaraz ci dam cytat.
MVNH, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:25:22:
Scena 2 - w celi więziennej. Franz robi pompki, jego towarzysz opowiada mu historię.
Więzień: Niech będzie pochwalony pan nasz Jezus Chrystus... Koło Szecherezady przechodziłem i patrzę stoi ta kobita, tak jakoś biednie wyglądała, a ja w Boga wierzę, to żal mi się jej zrobiło. No to mówię pójdziesz ze mną, tu niedaleko... do Wielkiego Ryśka. Rysiek ma melinę, całkiem niedrogo bierze. Śledzia można tam kupić i czarne. To jego teść, to takie robi, że to lepsze niż szynka, ja wolę. To wypiliśmy tam pół baksa z nią i z Ryśkiem i ona mówi, że ma dzieci. Duże? Pytam. A ona mówi, że no jedno cztery, drugie dwa... nie dwa i pół, nie dobrze mówię, cztery i pół i dwa lata. To miałem akurat te pieniądze, co dostałem jak wychodziłem, to dałem. No niech kobita kupi jakieś pomarańcze tym dzieciom, akurat tak się Wigilia jakoś zbliżała... cukierki jakieś... no niech dzieci takie coś mają od życia, nie... Ty, ja potem wchodzę do Starego Mordziatego, znasz Starego Mordziatego, on też ma melinę, tylko droższą... ja patrzę, a ta kurwa tam z tym Starym Mordziatym siedzi i wódkę pije... i tak żeby nie skłamać, no pół litra tak do połowy już odpite. To ja mówię, to ja po to ci dałem pieniądze, żebyś dzieciom pomarańcze kupiła, mówię, a ty tutaj na melinie z pijakami wódkę pijesz?... No to ci mówię, to tak jak stałem, tak ją jebłem młotkiem, no... takim z półtora kilowym. No ze łba nie było co zbierać... wyrwałem chwasta...
Sięga po papierosa, Franz przypala mu go.
Więzień: Jednego zapalę... A tu w więzieniu to się bali ze mną pod celą siedzieć. Buntowały się gary jebane... A jeden taki Zięba Karol, to się kurwa wszędzie chwalił, że się kurwa niczego nie boi. To ja pytam go, bo przedtem z nim tutaj siedziałem. Jak to Karolku, niczego się nie boisz? Bo ja w Boga wierzę. A w papieża? To on mówi, że jakby go na długość ręki dopuścili, to by zajebał. Ojca Świętego... Mówię, a jakbyś dzieci miał? To on mówi, że by dzieciora wziął i na żywca przez główkę do drzwi przybił, takim gwoździem... To ja sobie myślę, to po co taki człowiek żyje? Po co taki człowiek żyje? Jak ten chwast... wyrwałem chwasta, ale że była już cisza nocna, to nie chciałem wołać klawisza, to zameldowałem przy misce...
Franz: Dosyć...
Więzień: Co?
Franz: Skończysz jutro.
Więzień: Jutro niemożliwe... jutro mnie nie będzie...
W tym momencie wpadają strażnicy i zabierają go na egzekucję.
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:27:17:
@Kontybal
Umówmy się, że lewicowość to wezwanie do ludzkości. Tak jak wiele innych stanowisk. A to, co pod ludzkością zostawmy na inną okazję, niż tekst o TOZ-ie :)
"Wiesz, w innych odłamach chrześcijaństwa też są radykałowie jakich mało."
Dlatego nie używam nazwy żadnego konkretnego kościoła chrześcijańskiego, lecz chrześcijaństwa w ogóle. Chrześcijaństwo rozumiem jako ogólny zbiór wartości, odłamy chrześcijaństwa zaś już za religie. Ale to już dyskusja na inny czas.
"Jakiś pastor protestancki mówił, że powódź w Szwecji, to kara boża za rozpustne życie mieszkańców tego kraju."
Proboszcz ostatniego kościoła, w którym był powiedział, że Bóg zesłał falę tsunami na Indonezję (tę wielką sprzed kilku lat), by pokazać Szwedom, gdzie się świętuje. Różni wariaci chodzą po tym świecie. Jedni latają z pałami, inni takie rzeczy mówią.
@MVNH
Tym zajmie się następna grupa wizytująca.
Późno jest, więc trudno mi odnaleźć związek pomiędzy tym tekstem a tematem mojego tekstu:)
Kontybal, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:41:22:
I tutaj właściwie doszliśmy do pewnego konsensusu, że ludzką jest po prostu każda aktywność na rzecz środowiska i społeczeństwa (spowodowana np. lewicowością, ale niekoniecznie, bo jak sam przyznałeś motywatorów jest mnogość).
Wracając do tematu, jeszcze raz popieram i życzę powodzenia.
KP, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:46:58:
I przyznawałem to od samego początku :)
"Wracając do tematu, jeszcze raz popieram i życzę powodzenia."
Dziękujemy. Choć powodzenia należałoby życzyć raczej tym kociakom.
Kontybal, 31 sierpnia 2009 o godzinie 01:50:09:
Im życzę przede wszystkim, przede wszystkim szczęśliwego losu i uwolnienia się od osób opisanych przez Ciebie.
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
