Imperatyw silnego człowieka 12 komentarzy

Napisano dnia 28 sierpnia 2009, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne

Imperatyw silnego człowieka
Zastanawia mnie od pewnego czasu jedna rzecz. Żyjemy w kulturze kultu siły jednostki. Bądź silny, nie okazuj słabości. Umiesz liczyć- licz na siebie. Bądź zawsze pewny siebie. Inaczej nie osiągniesz sukcesu.Takie post-Nietscheańskie wierzenia dominują we współczesnym modelu świata.


Paradoks quazi-niezależności
Oto mamy model człowieka silnego, niezależnego. Paradoksalne jest to, że ten sam silny człowiek jest człowiekiem uzależnionym jak nigdy przedtem. Nigdy wcześniej przekonanie o szkodliwości nałogów i uzależnień nie było w społeczeństwie tak silne. Przekonanie owo wpisuje się w postulat silnego człowieka, który od nałogów jet wolny. Jednocześnie ten wyzwolony człowiek XX(I) wieku łapie się na liczne „zasadzki” współczesnego życia. Wytarte, przeżute i przetrawione slogany o szkodliwości picia, palenia, ćpania etc nie odstraszają, a nałogi łapią ludzi w swoje macki. Owym paradoksem jest to, że kreowany przez popkulturę człowiek niezależny jest w gruncie rzeczy człowiekiem powolnym, pozbawionym asertywności, świadomości następstw i przede wszystkim- żałośnie uzależnionym, żałośnie słabym. Jeżeli n% internautów zarywa regularne odżywianie się , bo nie może oderwać się od komputera, jeżeli 33% włoskich użytkowników sieci z 2005 roku zaspało do pracy bądź w ogóle opuściło dzień roboczy, bo spędzili noc w sieci, to to ma być silne społeczeństwo?! „Internet daje wolność słowa”. Tak, i jednocześnie często odbiera inne jej aspekty. Czego sam na sobie doświadczam od dawna.

W tym kontekście szczególnym rodzajem uzależnienia staje się uzależnienie od pracy. Bowiem, żeby być niezależnym, musisz na siebie zarabiać. Żeby dobrze zarabiać, musisz jak najwięcej pracować. Żeby nie płacić za cudze błędy, polegaj na sobie. Czyli pracuj więcej. I tak w imię niezależności człowiek stacza się na zdrowotne i rodzinne dno, bo uzależnia się od pracy. Ja dziękuję za taką siłę.


Bądź silny!
Bądź silny. Weź się w garść. Zbierz się do kupy- takie wsparcie często oferuje się swoim przyjaciołom, braciom, siostrom, dzieciom itd. Zmarł Ci ktoś bliski i chcesz o tym porozmawiać? Nie! Bo Ty MUSISZ być silny! Nie możesz rozpaczać! Nie możesz się załamać. A niby czemu nie ma się wygadać ze swoich problemów? Wygadać, wypłakać, wykrzyczeć, zbluzgać pół miasta i okazać zwyczajną ludzką słabość? Bo gdybyś na to pozwolił, to sam ukazałbyś swoją słabość? Bo zapewnić komuś chwilę NORMALNOŚCI i umożliwić rozładowanie negatywnych emocji to zbrodnia przeciw potędze człowieka? Bo to jakieś nie takie i w ogóle nie na miejscu! ? Czy może po prostu boisz się swojej słabości, która w takiej sytuacji wypłynie?

Zachowanie typu Bądź silny! przypomina mi postępowanie trenera boksu, który w przerwie między rundami (nie wiem, na co dzieli się mordobicie w boksie) rąbie swojego mdlejącego zawodnika po twarzy, byle ten podniósł się zaraz na nogi. Czy jeżeli obijesz komuś twarz, to przestanie mdleć? Czy jeżeli ktoś nosi w sobie granat żalu, lęku, bólu i cierpienia, to należy przed tym kimś spierniczać gdzie pieprz rośnie, bo a nuż ten granacik wybuchnie i obryzga nas przy okazji? Na ważną rzecz zwrócił uwagę p. Paweł Kołodziński. Jeżeli odmawiasz komuś pomocy w takiej sytuacji to nie tylko bierzesz na siebie odpowiedzialność za zupełne strucie się duszy takiego człowieka, lecz również za to, że człowiek ten sam stanie się trucicielem. Któremu odmówiono pomocy i który sam też jej odmówi. Który swoim ładunkiem trucizny podzieli się z każdym, bo to mu przecież ulży. Który może zmarnować życie nie tylko swoje, ale i innych. Spójrz na matki, które tłuką niemiłosiernie swoje pięcio-sześcioletnie dzieci, bo te są zmęczone wielogodzinnym oglądaniem butów, sukienek i innych pomadek. I płaczą. To są właśnie nośniki trucizny. Którym ktoś zawczasu nie wytłumaczył, do czego NIE SŁUŻY dziecko. Dziecko, któremu przekręca się dzieciństwo, które gdy dorośnie, będzie truło swoje dzieci.


Bądź słaby!
Gdy ktoś następnym razem w chwili słabości będzie nad wymiar Ci ją wyrzucał i nawoływał do Bycia Silnym! , to odpowiedz mu „P...dol się człowieku, akurat mam ochotę, by być rozmemłaną, niekonkretną i słabą kaleką życiową!”.

Ale potem... Nie zapomnij wziąć się w garść, człowieku...


<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



12 komentarzy do wpisu pt. “Imperatyw silnego człowieka”

Zal, 28 sierpnia 2009 o godzinie 02:13:33:

  • Odnoszę wrażenie, iż wychodzisz z błędnego założenia. Kult życia, siły, czy też jednostki niezależnej pojawia się jedynie w mediach. Jeżeli mówimy o Polsce to tak właściwie charakter naszego państwa w żaden sposób nie kształtuje człowieka niezależnego. Nijak się to ma do filozofii Nietzschego.

    Dalej mamy do czynienia z państwem opiekuńczym. Z państwem, które nadal po kostki stoi w komunizmie.

    Idźmy dalej. Nałogi? Uzależnienie od Internetu? Przeczą ideałowi silnego człowieka? Wręcz przeciwnie. To często właśnie z próby dotrzymania kroku innym ludzie słabsi popadają w nałogi. Stawiają wymagania samym sobie, których nie są w stanie sprostać. Podążają za tym, co mówią inni.

    Co do ostatniego akapitu. Oczywiście, słabość można okazywać. Należy jednak liczyć się z tym, jakie będą tego konsekwencje. Moim zdaniem - słabe.

KP, 28 sierpnia 2009 o godzinie 02:35:11:

  • Tekst powstał w zasadzie w 15 minut. Szukam obecnie różnych rozwiązań, a powrót do osobiście zaangażowanego pisania jest jednym z nich. Stąd za każdą ocenę będę zobowiązany.

    Teraz mnie naszły dwie kwestie problematyczne. Po pierwsze, etyka heroizmu. Czy słabość należy okazywać wobec siebie, czy można ją było okazać np donosząc SB na przyjaciela? Ogólniej, problemem jest kwestia tego, w kontekście czego możemy być słabi i przed kim możemy być słabi. Nad tym pochylę się w weekend.

    A dwa to kwestia modelu rodziny, który świetnie odzwierciedla tę zmianę kulturową. Model własnej rodziny, która jest wsparciem od początku dorosłości aż po śmierć zastępuje model singli, gdzie małżeństwa mają coraz częściej charakter tymczasowy i silnie destrukcyjny. Osłabiający. Nad tym też się pochylę, ale pewnie za dłuższy czas.

    Ale do rzeczy.

    Akapit pierwszy i drugi.
    Ja ani słowem nie wspominałem o państwie. Państwo to państwo, społeczeństwo to społeczeństwo. Mówię o relacji człowiek-człowiek, a nie człowiek-państwo.

    Akapit trzeci
    No to na podstawie tego postawiłem pytanie- czy próba bycia silnym prowadząca do przeraźliwej słabości wobec nałogu nie ma charakteru paradoksalnego? A co za tym idzie, ułudnego?

    Akapit czwarty.
    Można, a są chwile, w których po prostu należy. Bo inaczej człowieka rozerwie od środka. Konsekwencje słabości- z konsekwencjami wszystkiego trzeba się liczyć. Pytanie, czy chwila słabości niesie za sobą konsekwencje bardziej szkodliwe, niż próba bycia silnym człowiekiem, prowadząca np. do załamania nerwowego.

    "Moim zdaniem - słabe."

    Bądź silny!!! :)

Branch Predictor, 28 sierpnia 2009 o godzinie 02:41:52:

  • Ktoś tu chyba nie rozumie istoty problemu...
    Człowiek "silny" to nie ktoś, kto dusi w sobie swoje uczucia, udaje że wszystko gra (choć wcale nie), a jeśli musi się rozbeczeć to idzie do najodleglejszego, najciemniejszego kąta, i wreszcie lansuje się swoim "o patrzcie jaki ze mnie madafaka, dziewczyna mnie zostawiła a mi to zwisa!". Człowiek "silny" to ktoś, kto potrafi dostać od życia porządnie w banię, a potem, mimo wszystko, samemu/samej (!) wstać, otrzepać się jak jakiś Terminator i iść dalej przed siebie jak gdyby nigdy nic. Człowiek silny to ktoś, kto nie łamie się w sytuacji gdy wszyscy go opuszczają, gdy nie ma na kogo liczyć, a gdy wszystko się zaczyna walić - potrafi zachować przytomność umysłu. W końcu, człowiek "silny" to ktoś, kto ma jakiś cel w życiu i do niego dąży (trudno nazywać człowiekiem "silnym" kogoś, kto żyje z dnia na dzień bez zupełnego celu i sensu - od piwa do piwa czy od pensji do pensji).

    Wszystko inne to pozerstwo.

KP, 28 sierpnia 2009 o godzinie 02:44:47:

  • Ktoś tu chyba nie zrozumiał istoty tytułu :)

    Napisałem "imperatyw silnego człowieka". Nie "idiotyzm, jakim jest silny człowiek". Imperatyw. Zewnętrzny nakaz "bądź silny", który przejawia się w duszeniu emocji. Nie "radzenie sobie z silnym stresem", lecz "duszenie swoich emocji, bo muszę być silny i to nie wypada okazać słabość".

    :)

Branch Predictor, 28 sierpnia 2009 o godzinie 03:15:10:

  • Zrozumiał, zrozumiał :)
    Po prostu z dwóch ostatnich akapitów Twojego wpisu wywnioskowałem, że wierzysz, że wszyscy wszystkim wmawiają bzdury nt. "bycia silnym" - a ja nic takiego sobie nie przypominam z całego *swojego* życia. Tego, o czym napisałeś, nie nazwałbym imperatywem silnego człowieka, a raczej imperatywem człowieka *sukcesu* - tak jak Zal napisał, to się czai głównie w mediach i kolorowych gazetkach z dodatkami i bardziej chodzi o dążenie do bycia kimś wielkim w możliwie największym otoczeniu (czy jak kto woli, lansowaniu się), a wtedy okazanie swoich słabości rzeczywiście może być niemałym obciachem. Inna sprawa, że manifestowanie swojej "superowatości" jest najczęściej samo w sobie śmieszne i żałosne, a gdy dodać do tego zgrywanie twardziela, to już w ogóle wychodzi jakaś straszna makabra ;-)

ja_to_ja, 28 sierpnia 2009 o godzinie 04:54:16:

  • Tekst o tyle ciekawy, że jest na maksa chaotyczny i można z niego wyciągnąć masę spraw. Zarówno w jedną, jak i drugą stronę (za kultem siły oraz przeciwko). Ale do rzeczy.

    Nie czuję się na siłach pisania elaboratu o wszystkim, dlatego kilka słów o kilku sprawach. Może się jakaś dyskusja z tego wywiąże?:)

    "Żyjemy w kulturze siły jednostki"
    Skąd takie wnioski? Moim zdaniem żyjemy w kulturze konsumpcjonizmu, czyli nadmiernego konsumowania zupełnie niepotrzebnych nam produktów. Może i słyszy się hasła o "byciu silnym", ale wcale nie dąży się do zwiększenia świadomości subiektywizmu jednostki. Jest moda, wszyscy nosimy to samo i tyle. Nikt nie myśli o byciu silnym. Zupełnie nie rozumiem na czym opierasz swoją ocenę. A może to tylko tak rzucona opinia, bo później jakby temu przeczysz? Nie wiem, ja tu widzę bałagan w rozmyślaniach. Nieuporządkowanie:)

    "uzależnienie od pracy - żeby być niezależnym, musisz na siebie zarabiać"
    Bzdura, zarabiasz, żeby wydawać. Wydajesz, bo jesteśmy tak tresowani przez reklamy, trendy - treści kultury konsumpcjonizmu, o czym już pisałem.

    Bardzo natomiast przypadła mi do gustu fraza z ostatniego akapitu. No i chyba na tym właśnie polega ów "silny człowiek", żeby umiał żyć autentycznie, w zgodzie ze sobą i niemanipulowany. Próbuje się nas karmić wykrzywionymi obrazami tego mówiąc np. o wolności w Internecie gdy ten jawi mi się bardziej jako tuba popkultury niż ostatnia ostoja "silnych ludzi".

    Absolutnie nic do tego nie ma forma wyrażania emocji. Chociaż, na tym polu też się zbija kasę. Kościoły, wróżki, taroty...

    Osobiście chciałbym, żeby jednostki WŁAŚNIE BYŁY silne w postnietzscheańskim znaczeniu, ale nie widzę w świecie (zbyt wiele) miejsca na to.

    Pozdrawiam!

    ps. Kuba, co czytasz?

Dodek, 28 sierpnia 2009 o godzinie 13:09:42:

  • "Zmarł Ci ktoś bliski i chcesz o tym porozmawiać? Nie! Bo Ty MUSISZ być silny! Nie możesz rozpaczać! Nie możesz się załamać. A niby czemu nie ma się wygadać ze swoich problemów? Wygadać, wypłakać, wykrzyczeć, zbluzgać pół miasta i okazać zwyczajną ludzką słabość? Bo gdybyś na to pozwolił, to sam ukazałbyś swoją słabość? Bo zapewnić komuś chwilę NORMALNOŚCI i umożliwić rozładowanie negatywnych emocji to zbrodnia przeciw potędze człowieka"

    Widzisz, ja odnoszę wręcz przeciwne wrażenie. Ludzie oczekują ode mnie, żebym się obnosił ze swoim nieszczęściem, żebym o nim mówił, wyładowywał negatywne emocje i tak dalej - a ja po prostu nie potrafię. Nie potrafię krzyczeć, nie potrafię płakać, bo bardzo mocno panuję nad swoimi emocjami. Gadanie o duszeniu tego w sobie do mnie nie trafia - po prostu radzę sobie ze swoimi problemami i emocjami, czasami pogadam o tym z przyjacielem, ale nie potrafiłbym się z tym obnosić, bo wiem doskonale, że nikogo poza paroma osobawi specjalnie nie obchodzi, co czuję, bo mają własne życia i własne problemy.

KP, 28 sierpnia 2009 o godzinie 20:08:39:

  • Na wstępie- być może kwantyfikator był zbyt szeroki czy niedopowiedziany. Nie chodzi o to, że KAŻDY wymaga by KAŻDY "był silny", lecz że można taki trend zaobserwować. Tak, jak można zaobserwować trend do obniżania się granicy wieku, w której rzeczą _normalną_ jest spicie się. Ale czy to oznacza, że wszyscy młodzi piją? Nie!

    Po prostu takie odnoszę wrażenie. Że spora część współczesnych nie lubi ludzi słabych, nie lubi słabości i wstydzi się swoich słabości. W przeciwieństwie do czasów choćby sentymantalizmu, kiedy to bycie rozmemłanym było po prostu w modzie. Co nie oznaczało, że każdy człowiek w tym okresie był słaby.

    @Branch Predictor

    To teraz- czy lansuje się obraz sukcesu osoby słabej? Rozpadającej się wewnętrznie? Czy masz do czynienia z modelem władczego, zdecydowanego i pracującego prezesa spółki której indeks na giełdzie rośnie jak długi w Providencie, czy faceta chowającego się pod biurko przy każdej okazji? Analogicznie z płcią przeciwną.

    Jeżeli chodzi o zgrywanie twardziela. To nieco inna sytuacja. Taki zgrywus bowiem stara się być kimś więcej, niż jest. A mi chodzi o osoby, które, w imię "trzymania się", nie dopuszczają do siebie myśli, że mogą zejść niżej, niż są. Zgrywus chce wybić się w górę. Przypadek, który brałem pod uwagę, nie chce spaść w dół.

    Ale oczywiście przykład ten też ma coś w tym temacie do powiedzenia.

    @ja_to_ja

    Próbowałem namieszać, jak się dało :) W stylu pierwszych wpisów sprzed roku.

    "Skąd takie wnioski? Moim zdaniem żyjemy w kulturze konsumpcjonizmu, czyli nadmiernego konsumowania zupełnie niepotrzebnych nam produktów."

    Ale to, zdaje się, w ogóle się nie wyklucza. Kultura nie ma jednego oblicza. Ma ich dziesiątki, setki, tysiące.

    "Może i słyszy się hasła o "byciu silnym", ale wcale nie dąży się do zwiększenia świadomości subiektywizmu jednostki."

    Oczywiście, że nie służy to indywidualizacji w sensie uznania mnogości. Chodzi o indywidualizm nakazujący liczyć na siebie. O taką siłę chodzi. Licz na siebie, rozwiązuj swoje problemy swoimi siłami.

    "Bzdura, zarabiasz, żeby wydawać. Wydajesz, bo jesteśmy tak tresowani przez reklamy, trendy - treści kultury konsumpcjonizmu, o czym już pisałem. "

    Zarabiasz, żeby wydawać. Wydajesz, żeby mieć. Masz, żeby nie musiec prosić o to innych. To nie jest logika, która ma dwie wartości- prawdę i fałsz. "Zarabia, żeby wydać- aha, to reszta do skreślenia"- nie. Raczej- "zarabia, żeby wydać. A dzięki temu posiadać. A dzięki temu być niezależnym". ;)

    "Bardzo natomiast przypadła mi do gustu fraza z ostatniego akapitu. No i chyba na tym właśnie polega ów "silny człowiek", żeby umiał żyć autentycznie, w zgodzie ze sobą i niemanipulowany."

    Ciekawy głos. Tu się kłania etyka heroizmu, którą wspominałem. W związku z powyższym "siłę" można chyba podzielić na autentyczną siłę wewnętrzną i jej okazywanie na zewnątrz.

    "ps. Kuba, co czytasz?"

    "O życiu i śmierci" Singera oraz "Traktat..." Wittgensteina. O obydwu coś się pojawi:)
    A skąd to pytanie? ;)

    @Dodek

    "Nie potrafię krzyczeć, nie potrafię płakać, bo bardzo mocno panuję nad swoimi emocjami"

    Może ten kod kulturowy zbyt mocno siedzi w Twoim "Ja"? Może coś w sobie tłumisz, nie jesteś świadomy swych prawdziwych emocji? Może to jakiś uraz z dzieciństwa? Przypominasz sobie coś takiego Chcesz o tym porozmawiać?

    Sorry, nie mogłem się powstrzymać ;D

    "ale nie potrafiłbym się z tym obnosić, bo wiem doskonale, że nikogo poza paroma osobawi specjalnie nie obchodzi, co czuję, bo mają własne życia i własne problemy."

    I to ma w sobie coś z tekstu. Mają swoje życia i swoje problemy. I nie ma co im dodawać swoich. To trochę jak "niech sądzą, że wszystko w porządku". Ty dokonałeś swojego wyboru. A ilekroś ludzie tego wyboru nie mają?

Dodek, 28 sierpnia 2009 o godzinie 20:26:10:

  • KP: właśnie z takim freudyzmem się spotykam częściej. Nowoczesny mężczyzna jest kreowany przez kulturę w sposób dwojaki - z jednej strony ma być silny, odważny, pewny siebie, a z drugiej wrażliwy, delikatny i hm, taki, jak kreowani są "gay friends" bohaterek utworów dla kobiet (np. "Dziennik Bridget Jones" czy "Magda M."). Przez to kobiety nie wiedzą, czego chcą (choć to w sumie żadna nowość), a mężczyzni nie wiedzą, który z tych dwóch wzorców naśladować - skutkiem czego powstają tacy socjopaci jak ja ;)

KP, 28 sierpnia 2009 o godzinie 21:02:40:

  • Ociekający smarem romantyk ;)

Minio, 28 sierpnia 2009 o godzinie 21:45:11:

  • Komentarz będzie krótki, bo tematyka którą poruszasz zasługuje na opracowania naukowe i jest koszmarnie rozległa. W gruncie rzeczy — próbujesz zdekonstruować postmodernę, ale jeszcze nie bardzo wiesz jak do tego podejść. Polecam notkę u Petitum ( http://petitum.pl/2009/04/19/wszystko-przed-nami/ — 3 akapit; dosłownie kilka słów, ale ona już tak ma). Sam zainspirowaną Taylorem napisałem znacznie dłuższą notkę, ale ona czeka aż ją kiedyś przepiszę na komputer (w tym miejscu powinienem zachęcić do śledzenia mojego bloga ;) ).

KP, 28 sierpnia 2009 o godzinie 22:11:59:

  • >W gruncie rzeczy — próbujesz zdekonstruować postmodernę, ale jeszcze nie bardzo wiesz jak do tego podejść

    Oto chodziło. Włożyć kij w mrowisko i zobaczyć, co z niego wyjdzie. Kilka nowych wątków się pojawiło.

    >(w tym miejscu powinienem zachęcić do śledzenia mojego bloga)

    Śmiało ;)


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META