Empiryzm a racjonalizm

Dodaj komentarz

* Racjonalizm czy empiryzm? Nie, to kantyzm we własnej osobie! [KLIK!]

Wstęp
Czytając trzy tygodnie temu wstęp Kotarbińskiego do jego zbioru tekstów „Myśli o działaniu” natknąłem się na nawiązanie do nauczyciela Kotarbińskiego, Profesora Twardowskiego. Mianowicie, pisze Kotarbiński, Twardowski postulował filozofię prostoty. Można sparafrazować bodaj Einsteina głosząc, że „Filozofia powinna być tak prosta, jak to tylko możliwe. Ale nie prostsza”. Przyjmując do wierzenia wartość powyższego, genialnego wręcz, postulatu postanowiłem mieć to na uwadze pisząc swoje wypociny. Nie bez podstaw. Mam opinię osoby piszącej w sposób „nielogiczny” (nie wiem, jak jest to w ogóle możliwe, ale skoro tak twierdzą...), niejasny, zagmatwany, przemilczając przy tym wszystko, co dla mnie jest oczywiste. Po krótkim zastanowieniu się nad pojęciem prostoty w ogóle, zabrałem się za pisanie któregośtam tekstu (leży w sporym stosiku notatek, nie mam do nich ani serca ani chęci) i nieświadome ułatwianie zrozumienia całych partii tekstu od razu u siebie zauważyłem. Ciekawe doświadczenie.

Na wstępie postanowiłem opublikować coś naprawdę prostego, co początkującym w sztuce filozofowania sprawia spore kłopoty. Mianowicie chodzi o kwestię relacji na linii empiryzm-racjonalizm. Gdy ja zaczynałem swoją przygodę z filozofią (tj. już cztery lata temu), były to terminy tak kosmiczne, że ich definicje po prostu wkułem, miast spróbować je zrozumieć. Nawet po zakuciu wciąż nie potrafiłem odnaleźć empiryczności w choćby Kole Wiedeńskim, którego kierunek filozoficzny ma empirię w nazwie. Zazwyczaj to, co empiryczne, wydawało mi się bardzo racjonalistyczne. I na odwrót. Poniższych kilka słów może mieć jakąś wartość jedynie dla bardzo początkujących, ale różni ludzie tu trafiają:) Oczywiście nie mogę ich podpisać żadnym tytułem akademickim i proszę mieć to na uwadze. Próbę prostoty czas zacząć!

* Człowiek człowiekowi, czyli uznanie człowieczeństwa a zło. [KLIK!]

Znaczenia terminów
Racjonalizm jest to stanowisko filozoficzne głoszące postulat opierania poznania na rozumie. Empiryzm zaś to stanowisko filozoficzne głoszące postulat oparcia poznania na danych doświadczalnych. Tyle definicji. Warto zaznaczyć, iż są to terminy systematyki filozoficznej. Filozofowie nie wpisywali sobie do biografii założenia „jestem empirystą” czy „jestem racjonalistą”. Są to określenia umowne, więc empirycy różnili się między sobą. Racjonaliści zresztą też. Stąd przyjmijmy, że racjonalizm i empiryzm to to dwie naprzeciwległe końcówki większego bloku zwanego „koncepcje poznania”. Weź kartkę i przedziel ją dwoma prostymi równoległymi oddalonymi w równym stopniu od środka karki. Po lewej stronie wpisz „E”, po prawej „R”, zaś pośrodku nie wpisuj nic. Owa kartka to koncepcje poznanie. A bywały one bardzo różne. To, czy ktoś jest empirystą, czy racjonalistą, zależy od tego, czy przekroczy owe umowne proste. Ci, których umieścisz pośrodku, łączą obydwie metody w jedną.

Jak mówiłem, racjonalizm racjonalizmowi nie równy. Można być racjonalistą skrajnym (jak Spinoza, Kartezjusz czy filozofia starożytna), można być racjonalistą-empirystą, jak Kant. Można być empirystą skrajnym, jak Hume, ale można też być empirystą dopuszczającym do poznania rozum. Mogą decydować naprawdę niuanse.

Przykład poznawczy
Załóżmy, że siedzi przed Tobą trójka filozofów. Jest to skrajny empirysta Hume, skrajny racjonalista Spinoza i człowiek środka- Kant. Masz również trzy identyczne grudki wosku. Zawiązujesz oczy swoim gościom i dajesz po jednej grudce każdemu z nich do ręki. Takie mniej więcej powinny być sądy:

Hume: Trzymam w ręku coś twardego. Ma nieregularny kształt. Nie wiem co to jest i nie dopuszczę tego cholernego rozumu, by zepsuł moje idealnie zmysłowe poznanie!!!

Jak widać, oparł się jedynie na zmysłach. I zbyt wiele się nie dowiedział.

Spinoza: Dali mi coś do ręki. Niemniej zapomnieli podać logicznej wartości tego czegoś oraz wyrażenia, prawdziwość bądź fałszywość którego miałbym na podstawie klasycznego rachunku zdań określić. Poznanie jest niemożliwe, ponieważ rozum nie ma danych niezbędnych do działania.

W tym wypadku poznający odrzucił zmysły w ogóle. Oparł się tylko na rozumie, któremu brak było danych. I ten niewiele skorzystał z tej „sesji poznawczej”. Został nam jeszcze Kant.

Kant: Trzymam w ręku coś twardego. Pod wpływem ciepła mego ciała to coś mięknie. Stąd wysnuwam wniosek, iż może to być wosk. Ma kształt jakby... serca? Może klucza. Albo to flet?

* Czy świat bez Boga jest światem pozbawionym sensu? [KLIK!]

Kant poszedł środkiem. Przyjął dane empiryczne i zaczął je „obrabiać” rozumem. Jego rozum nadał im kształty: serca czy klucza. Efekt poznania jest korelatem poznania zmysłowego i rozumu, który je opracowuje. Przedstawiając to na przykładzie matematyki można przyjąć, że odpowiednikiem danych zmysłowych są dane z zadania matematycznego. Rozum zaś w oparciu o nie wydaje sądy na przykład o tym, jaka to jest figura geometryczna, czy jaka jest miara kąta alfa. W naszym przypadku sądem był sąd o przewidywanym kształcie figury i materiale, z którego powstała. Zdaje się, że Kant był najbliżej „prawdziwego” rozwiązania zagadki poznawczej. Dr Simeon Hein stwierdził bowiem, iż tylko około 20% naszego poznania zewnętrznego to faktyczne dane zewnętrzne, a 80% to obróbka rozumu i to, czego spodziewamy się od świata.

Oczywiście przyjęcie jedynie trzech wartości- empiryzmu, racjonalizmu i „środka”, byłoby błędem. Można być mniej lub bardziej od środka oddalonym. To, na co należy zwracać uwagę, to metoda dominująca i metoda krytykowana. Jeżeli ktoś pisze, że metoda racjonalizmu jest w pełni bezpłodna, to racjonalistą nie jest. I w drugą stronę, jeżeli ktoś odrzuci poznanie zmysłowe jako zbyt niepewne, to trudno go nazwać empirystą.

Zobacz też:

Historia filozofii, Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

<< POPRZEDNI WPIS >>
<< NASTĘPNY WPIS >>

Komentarze

Dodaj komentarz: