Blog powstawał na przestrzeni wielu lat. Za marność starych tez nie odpowiadam:)

Mieć rację. Mieć cholera rację. 3 komentarze

Napisano dnia 21 lipca 2009, w Ogólne, Przemyślenia filozoficzne

Nie ukrywam, iż pobudki do napisania poniższych kilku słów były czysto osobiste. Nazwanie mnie człowiekiem ciasnym umysłowo było dla mnie doznaniem nienowym, co nie zmniejszało dość bolesnego ładunku przekazu tego wyrażenia. Zwłaszcza, że nigdy nie odmawiam dyskusji, wymiany poglądów, a gdy już to czynię, staram się dyskutować na argumenty. Chyba, że druga strona wyraźnie prze w kierunku rozgrywki personalnej. Ale to już inna sytuacja.

Głównym argumentem było: nie potrafisz napisać-masz rację. Jest on niesłuszny, bowiem od „owszem, masz rację, ale...” zaczyna się prawie każda moja dyskusja. Ponadto jak ognia unikam kategorii „racji” w wyrażeniach negatywnych „nie, nie masz racji”, zwłaszcza ze względu na charakter prowadzonych przeze mnie dysput. Nie mniej jednak warto zastanowić się nad racją jako taką, jej znaczeniem i w miarę prawidłowym zastosowaniem.

Przede wszystkim racja=! prawda. Prawdę Arystoteles zdefiniował jako jedność myśli i rzeczywistości, tj. zdanie prawdziwe to takie zdanie, które ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jest to klasyczna definicja prawdy. Ma ona co najmniej jedną wadę- kryterium rzeczywistości zawiera sama w sobie. Jest tak jak jest i tak właśnie jest. A jak jest? Tak, jak jest. Tyle, że to do niczego nie prowadzi. A=B. Ile równa się B? A. A A? B. Aha, dzięki.

Problem ten doprowadził do powstania nieklasycznych definicji prawdy, z których najważniejsze to: koherencyjna, pragmatyczna, zgody powszechnej i oczywistościowa. Koherencyjna definicja prawdy zakłada, iż zdanie jest prawdziwe wewnątrz systemu zdań, jeżeli nie stoi w sprzeczności z żadnym innym zdaniem, zastosowanie znajduje ona we wszelkich naukach, których język uległ logicyzacji- głównie matematyce, a za nią we wszelkich naukach zfizykalizowanych (których język podległ matematyzacji). Pragmatyczna definicja prawdy zakłada, iż zdanie jest prawdziwe, jeżeli znajduje zastosowanie. Stosowana jest na przykład w tzw. etyce pragmatycznej, czy też technice. Na podstawie definicji prawdy jako zgody powszechnej legitymizuje się wszelkiej maści konwencje- naukowe (np. do kiedy ciało jest planetoidą, od kiedy planetą etc.), społeczne, językowe. Znajduje również zastosowanie w psychologii grupy. W końcu oczywistościowa koncepcja prawdy jest to koncepcja oparta na intuicyjnym postrzeganiu rzeczywistości- prawdziwe jest to, co postrzegane intuicyjnie: wprost, bezpośrednio i bez wątpliwości. Na tej bazie powstało na przykład Kartezjańskie cogito.

Do powyższego dodać można jeszcze elementarny podział „prawd” na logiczne (2>0), naukowe (woda przy określonym ciśnieniu paruje w określonej temperaturze) i faktualne wyrażane językiem protokolarnym (21 lipca 2009 roku o 16:17 piszę tekst o prawdzie), które to z kolei dzieli na kolejne podgrupy (prawdy teoretyczne, historyczne, psychiczne i inne cuda).

Jak wobec tego stoi racja? Samo słowo wyprowadzać należy od łacińskiego ratio, czyli rozum. Od razu widać, iż nie nawiązuje ono do prawdziwości, lecz intelektu. Filozofia mówi często o „racjach uzasadniających”, co jeszcze bardziej przybliża nas do celu. Racja staje się uzasadnieniem, zbiorem zdań, teorią, która ma wyjaśnić zjawisko. Nigdy nie jest stanem faktycznym, nie podlega więc w stu procentach pewnej falsyfikacji. Co więcej, każdy wypowiadający się, kto podpiera swój wywód jakimś uzasadnieniem, ma rację. Może błędnie interpretować fakty, ale jeżeli w ogóle się na nich opiera, to rację-uzasadnienie- ma. Marną, bo marną, ale ma. Filozofia starożytna na przykład nie używała pojęcia „kłamstwa”, lecz „podłej prawdy”. Jest to wskazówka, iż racja nawet najbardziej idiotyczna jest racją. Podłą, mdłą i słabą, ale jest.

Racja jest więc odpowiedzią na rzeczywistość, jej mniej lub bardziej przybliżoną wartością. Prawda zaś jest cechą rzeczywistości immanentną. Tym niechętniej czyjąś rację kwestionuję, iż nieczęsto dyskutuję o czymś, co można w sposób jasny i pewny zanegować bądź potwierdzić. Przykładem może być ostatnia dyskusja o prawicowości bądź lewicowości totalitaryzmów. Jeżeli same pojęcia lewicy i prawicy są wciąż rozmyte, niejasne i niedopowiedziane wprost, to trudno stwierdzić, że totalitaryzm (A) jest lewicowy (B) bądź prawicowy (C), bowiem A ma wciąż niejasne wartości, nie mówiąc już o B czy C. Łatwiej w tym wypadku dla przykładu operować zbiorami. B może być zbiorem <1;3>, C=<4;6>, a B=<2;5>. Do którego zbioru należy C, skoro A=!B? Obydwa zdania- totalitaryzm był lewicą i totalitaryzm był prawicą są błędne. Lecz znajdują racjonalne poparcie, bowiem iloczyny A*B i A*C zwracają taki sam zakres wartości. I obydwaj mówcy... mają rację.

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



3 komentarze do wpisu pt. “Mieć rację. Mieć cholera rację.”

Dodek, 21 lipca 2009 o godzinie 17:13:57:

  • Heh, zastosowanie epistemologii (czym jest prawda) w odniesieniu do ontologii (czym jest racja), kul :)

    Ja i tak wolę klasyczną definicję prawdy, oczywiście jeżeli się ją lepiej określi, niż we Twoim wpisie. Twoja krytyka klasycznej definicji prawdy zresztą jest dla mnie nieco niejasna - ja bym raczej zwrócił uwagę na to, że według niektórych tej zgodności myśli z rzeczywistością w żaden sposób się nie da stwierdzić. Otóż by stwierdzić, czy myśl jest zgodna z rzeczywistością, należy znać zarówno myśl, jak i rzeczywistość. Jak zatem poznać rzeczywistość? Można odwołać się do doświadczenia, ale skąd wiemy, że doświadczenie mówi prawdę, a nie przekazuje nam zniekształcony obraz rzeczywistości? Można poddać kryteria przyjęte w doświadczeniu kontroli. Skąd jednak wiadomo, że ta kontrola mówi nam prawdę? i tak ad infinitum.

    Problem ten jednak się nie pojawia, gdy określimy prawdę jako zgodność z ostatecznymi i nieodwołalnymi kryteriami - i tak się właśnie formułuje klasyczną definicję prawdy.

Klaudia, 21 lipca 2009 o godzinie 19:01:08:

  • Och... :) Nie użyłam w żadnym wypadku sformułowania
    "ciasny umysłowo", jeżeli to o mnie mowa na początku tego wpisu. Powiedziałam, że bardzo ciężko przychodzi Ci godzenie się ze zdaniem innych. A sformułowanie "masz rację" używasz niemalże nieoddzielnie z ", ale..." lub ",jednakże...". W zasadzie, jak się nad tym ostatnio zastanowiłam, nie jest to wcale czymś negatywnym. To bardzo dobrze, że masz swoje zdanie, swoje racje których potrafisz się trzymać i których potrafisz niezwykle zacięcie bronić. Z drugiej strony bywa to nieco irytujące, że niemalże każdą rzecz kwestionujesz. Na dodatek potrafisz tak człowieka zagiąć... Ach, zdecydowanie dobrze jest mieć Ciebie po swojej stronie ;)

KP, 21 lipca 2009 o godzinie 19:20:08:

  • @Dodek

    W moim tekście jest dokładnie to samo:)
    Co jest prawdziwe? To, co rzeczywiste. A co rzeczywiste? To, co prawdziwe. Aha, dzięki.

    :)


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

SZUKAJ


Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Radykalnie umiarkowany czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809