O potrzebie filozofii. 2 komentarze
Napisano dnia 03 czerwca 2009, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne
Dzisiejszy dzień był szczególny. Był to bowiem drugi przypadek w tym roku, by na Międzyszkolnym Kole Interdyscyplinarnym mającym miejsce w IX LO było więcej słuchaczy, niż sztuk jeden. Dodatkowy słuchacz jest uczniem klasy drugiej matematyczno-fizycznej. Przyszedł „przez przypadek”. Zobaczył afisz reklamujący wykład naszego fizyka pt. „Czy Bóg gra z nami w kości?” i postanowił wpaść. Gościu wygadany, z szerokim horyzontem i, co bodaj najważniejsze, z wyczuwalnym głodem pytań i potrzebą odpowiedzi. Rozmowa o Bogu Einsteina całkiem nam się udała. Wielkim plusem był sam fakt jej zaistnienia- drugi taki przypadek w tym roku (wcześniejszym była całkiem udana Sesja Popularnonaukowa). Niestrudzony i niezrażający się niepowodzeniami organizator pozwolił sobie nawet na stwierdzenie orzekające o „zerwaniu relacji mistrz- uczeń”. No i w sumie miał rację- czwórka chcących poszerzyć horyzonty ludzi dyskutowała dość długo i udanie w warunkach dyskutanckiej równości, oczywiście przy zachowaniu form grzecznościowych etc. Inną ciekawą kwestią jest w ogóle profil rozmówców- zawodowy filozof uprawiający filozofię na wzór niemiecki, fizyk po podyplomówce z filozofii, lecz mimo to wciąż poruszający się trochę po omacku, zwłaszcza w zagadnieniach głęboko egzystencjalno-metafizycznych, uczeń profilu mat-fiz, miłośnik fizyki i astronomii (tyle o sobie powiedział) oraz uczeń profilu inf-mat, który swą dość chaotyczną filozofię opiera raczej na tym, co można zrozumieć, a czego nie da się wytłumaczyć. Sytuacja taka sprawiła, iż nikt nie mógł wziąć w dyskusji góry nad resztą, bowiem teren był dla każdego z nas w znacznej mierze nieznany.
Równie ciekawą dyskusją skończyło się dzisiejsze koło. Mianowicie rozmawialiśmy o frekwencji i sposobach zmienienia beznadziejnej sytuacji. Bo przy rozmowach o wadach współczesnej szkoły wracają kwestie- Szkoła zabija myślenie! Szkoła wbija w szablon! W szkole nikt nie pyta uczniów o zdanie! W szkole nie ma dyskusji!- ale kiedy pojawia się konkretna i interesująca oferta, to na pytanie „Idziesz dziś na koło na wykład Waszaka?” pada odpowiedź „Eee, no wiesz, bardzo go lubię, ale no, tego.... filozofia...?”. W sumie postanowienia były dość konkretne- przede wszystkim poluźnienie koła. Ja proponowałem zmianę nazwy z „Koła Interdyscyplinarnego” (brzmiącego trochę odstraszająco...) na zwykłe „Koło dyskusyjne”, czy też cosik w ten deseń. Problem jest takiej materii, że brak iskry zapłonowej. Gdyby zebrało się kilka osób na przykład na dzisiejszym spotkaniu, to dalsze same by się organizowały. Pojawiłoby się parcie od spodu, którego brak. Całość żyła by swoim życiem. Problem jest taki, że takowego parcia nie ma. A przecież jest tyle fajnych tematów, które można by opracować i przedstawić. Od typowych zagadnień etyczno-filozoficznych, poprzez filozofię polityczną, a na filozofii kultury kończąc. Przeprowadzone w odpowiedniej konwencji wprowadzenie powinno wystarczyć, by każdy uczeń posiadający elementarną świadomość kulturową i wymagane w liceum wiadomości z zakresu nauk szczegółowych mógł podjąć dyskusję. Zresztą- zaczyna się od epistemologii u Einsteina, a kończy na neo-logoizmie. Do dzisiejszego składu zabrakło nam kogoś skierowanego ku filozofii kultury, do tego jakiegoś uczniowskiego teologa i byłoby o wiele ciekawiej. Zaproponowałem również, by dać innym nauczycielom przedmiotowym propozycję, by ci w ramach przygotowań do olimpiad proponowali swoim uczniom referaty, które mogliby prezentować na środowym kole. Zysk i dla nich, i dla nas. Oni zyskaliby publikę, przed którą mogliby doszlifować wypowiedzi ustne. My zyskalibyśmy referujących, ciekawe tematy i potencjalnych członków koła.
Wszystko to jest jednak kwestią przyszłości. Nadzieja w pierwszych, nienastawionych negatywnie bądź obojętnie klasach. Jest to ogólnie przykra sytuacja. Tyle fajnych rzeczy można by razem zrobić. A braci uczniowskiej się po prostu nie chce. Nie mówiąc już o tym, że takie koło dawałoby bardzo szeroki zakres obycia w kodach kulturowych, możliwość poznania konkretnych teorii naukowych od strony historycznej, strony ich źródeł i poszukiwań, które wywołały.
Powyższą ideę udało się zrealizować dziś w II LO. Równie niestrudzony P. Paweł Kołodziński zwołał zebranie tegorocznych olimpijczyków na godzinę osiemnastą w dwójce. Oczywiście o w pół do szóstej już robiliśmy herbatę. Przyszło nas w sumie sztuk sześć, po czym jedna sztuka odpadła z przemęczenia. Mam zasadniczy problem z opisaniem tego spotkania, bowiem... o czym to myśmy nie gadali? Pływaliśmy po licznych morzach zagadnień- od rozmów bardziej prywatnych, poprzez dzielenie się własnymi spostrzeżeniami, aż po standartowe pytania o źródła i cele naszych filozofii. Po raz kolejny podjąłem próbę przedstawienia mych opinii na temat postrzegania człowieka w świecie przedmiotów. I mimo, iż Kołodziński raczej przez grzeczność kiwał głową, to zauważam swoje istotne postępy w przedstawianiu swych racji:):):)
Nie można podważać znaczenia takich spotkań. Młody człowiek nie ma zbyt wielu możliwości, by móc twórczo pogadać o trudniejszych niż przeciętnych zagadnieniach przy ciasteczkach i herbacie. Co nabiera niebywałego znaczenia, gdy ma się do czynienia z uczniem po czterech godzinach snu, małym śniadaniu i nastu godzinach na nogach. Wracając o dziewiątej do domu można usiąść nad obiadem i bez żalu stwierdzić, iż to najlepiej spędzone popołudnie od długiego czasu.
W trakcie spotkania padło kilka niezobowiązujących stwierdzeń traktujących o przyszłości zgromadzonego wokół Olimpiady Filozoficznej młodofilozoficznego środowiska naszego regionu. Gdyby udało się je zrealizować, to byłby to nasz spory sukces. Kołodziński niemal na pożegnanie rzekł nam- Z filozofią jest jak z wodą mineralną na pustyni. Gdy już się po nią sięgnie, należy dzielić się nią z każdym napotkanym człowiekiem. Ale to taka rąbnięta woda mineralna- im więcej rozdasz, tym więcej jej zdobędziesz. Koniec cytatu.
2 komentarze do wpisu pt. “O potrzebie filozofii.”
konieckropka, 04 czerwca 2009 o godzinie 03:12:01:
Frekwencja żenująca... aż przykro, że ludzie są tak mało ambitni. W jakim mieście te LO?
KP, 04 czerwca 2009 o godzinie 18:41:49:
IX LO im Bohaterów Monte Cassino w Szczecinie.
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
