Blog powstawał na przestrzeni wielu lat. Za marność starych tez nie odpowiadam:)
"Krwią żołnierzy zdobędziemy kontrakty!" 6 komentarzy
Napisano dnia 11 kwietnia 2009, w Ogólne
W ten sposób uzasadniano w Polsce opłacalność udziału naszych żołnierzy w okupacji Iraku. Mieliśmy budować drogi, mosty, odbudowywać miasta, a przede wszystkim- zbroić nową iracką armię. Dróg nie potrafimy wybudować u siebie, mosty trafiają nam się równoległe do rzek, z miast odbudowywaliśmy tylko szkoły (ze zbiórek w kraju…), a broń eksportujemy do Indii i Malezji. Co z Irakiem?
W Iraku daliśmy się, delikatnie mówiąc, wykorzystać. Nie chcę wdawać się w ogólną ocenę zysków i strat naszej obecności tam, skupię się powierzchownie na naszych zeszłorocznych gospodarczych koneksjach. A właściwie to mogę opisać nasz eksport do Iraku bardzo szeroko, każdemu kontraktowi poświęcając co najmniej stronę. Bo nie wyeksportowaliśmy niczego.
Największym eksporterem broni pozostały oczywiście USA. W zeszłym roku wysłały sprzęt za 59,34 miliarda dolarów, z czego 22%(ok. 13 mld) przypada na Irak właśnie. Pozostałe irackie źródła broni miały wartość zaledwie dwudziestu milionów dolarów.
Jak jesteśmy w Iraku traktowani gospodarczo niech świadczy postępowanie w sprawie irackiej broni pancernej. Irak planuje do końca 2011 roku posiadać 2000 czołgów. Mają to być stare, używane T-72 skupowane w Europie Wschodniej za grosze, modernizowane w Stanach do standardu T-91 i wysyłane do Iraku. Kto ma mieć większe doświadczenie w rewitalizacji sprzętu, jak nie kraj, który przez lata go eksploatował i produkował i wciąż produkuje? Czy kraj, który produkuje ulepszone wersje T-91 na eksport nie ma większego doświadczenia z tym modelem związanego, niż firma, z której pierwszej dostawy „zmodernizowanych” T-72 część czołgów jechała jak na syndromie dnia dzisiejszego? Pracę przy każdym czołgu wyceniono na 3,2 mln dolarów, łącznie prawie sześć i pół miliarda. Przy takim dopływie waluty żaden Goldman Sachs nam by nie zagroził.
W przeciągu ostatnich pięciu lat podpisano umowy zbrojeniowe na kwotę 226,73 mld dolarów. Z tego: 138,11 mld USA; Rosja: 43,21; Francja: 36,10 mld; Niemcy: 23,63 mld; Polska zaś- 1,653 mld. Za Australią i Ukrainą, ale przed Austrią i Singapurem.
6 komentarzy do wpisu pt. “"Krwią żołnierzy zdobędziemy kontrakty!"”
Aeth Rhiannios, 13 kwietnia 2009 o godzinie 00:37:50:
Cóż, jakoś imponująco nie skorzystaliśmy na całej operacji, szczególniej biorąc pod uwagę jakieś niejasne proroctwa sprzed wyprawy. W tym lepsi są Amerykanie, jak to przedstawił wyżej autor wpisu.
Niemniej jednak można powiedzieć, że dzięki temu Polska wzięła udział w stabilizacji rozpadającego się państwa. To wprawdzie dotyczy raczej idei solidarności międzyludzkiej niż pragmatyki, ale chyba też warto to docenić.
Brzmi to może upiornie, ale dla Irakijczyków byłoby chyba jednak lepiej, gdyby wszystko zostało po staremu, z Saddamem Husajnem u władzy. Po prawdzie był to tyran, ale przynajmniej nie panowała anarchia. W każdym razie ten przypadek powinien wreszcie uświadomić światu, że w pierwszej kolejności to społeczeństo danego kraju zdecydować musi o swoim losie, samo musi otwarcie chcieć jego zmiany.
KP, 13 kwietnia 2009 o godzinie 01:51:44:
Gdybym miał wymieniać pozytywy, to zwróciłbym się raczej ku modernizacji armii, przeszkoleniu tysięcy żołnierzy, zdobyciu bezcennego doświadczenia, sprawdzenia sprzętu i wycofania badziewia, na co w przypadku wojny obronnej nie mielibyśmy szans.
Co do stanu społeczeństwa, to to właśnie on jest powodem tworzenia tak dużej armii. Jak pisałem na początku swej joggerowej karierki, Irak bez armii szybko rozpadłby się na trzy walczące z sobą części: kurdyjską, sunnicką i szyicką. Te dwa tysiące czołgów (stanowiące ok 1/15 wartości zamówień) mają swymi lufami odstraszać separatystów.
Interwencja w Iraku to był błąd, to przyznają sami Amerykanie. Trzeba jednak jakoś konsekwencje tego błędu zagospodarować.
Aeth Rhiannios, 13 kwietnia 2009 o godzinie 22:24:30:
Co do pozytywów: nie wiem, czy przy malejącym budżecie wojsko się mogło jakoś zmodernizować w większym stopniu, ale w kwestii doświadczenia nie polemizuję.
Faktycznie, to jest z punktu widzenia Polski najważniejsze.
W pozostałych kwestiach się z Tobą zgadzam... A tekst z początku Twojej "karierki" (skromność to bardzo pozytywna cecha, ale bez przesady) pamiętam, nawet pozwoliłem go sobie rekomendować na swoim blogu.
KP, 13 kwietnia 2009 o godzinie 22:31:31:
O, o tym nie wiedziałem, dziękuję :)
Co do "karierki", to owszem, karierka, bowiem ruch na blogu jest prawie żaden. Jak mam 15 wejść dziennie, to to jakieś święto jest. Ten wpis wygenerował ledwie 29 odsłon w trzy dni. Nie są to kosmiczne liczby:)
Ale nie narzekam. Mało ostatnio piszę, a wejść znikąd mieć nie będę przecież:)
Petitum, 19 kwietnia 2009 o godzinie 09:23:18:
W ostatnim napisanym przez Ciebie zdaniu elegancko układa się swoista hierarchia sojuszników. I aby wskoczyć oczko wyżej - nawet tarcza nam nie pomoże.
Szukałam jakiś czas temu podobych informacji- mógłbyś mi wskazać źródło, z którego korzystałeś?
KP, 19 kwietnia 2009 o godzinie 16:23:05:
Hierarchia sojuszników i, raczej w większym stopniu, obrotność naszego przemysłu zbrojeniowego. Wpisuje się to ogólnie w trendy naszej gospodarki, dla której eksport nie jest kluczowym źródłem dochodu (co zresztą ratuje nas przed zawałem obecnie). Być może to i lepiej, że nie eksportowaliśmy? Mielibyśmy teraz duże firmy zbrojeniowe o statusie "kluczowych dla gospodarki". Trzeba by było je utrzymać, a więc zamawiać uzbrojenie dla naszej armii, a więc doszlibyśmy do wariantu amerykańskiego.
Korzystałem, jak i przy poprzednim, zeszłorocznym podsumowaniu, z "RAPORTU- wojsko, technika, obronność", marzec 2009.
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.
SZUKAJ

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Radykalnie umiarkowany czerwony liberał. Antyklerykał pełen życzliwości dla wierzących, którego serce bije po lewej stronie. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: jakub.pakulski małpka gmail.com
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
