<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Spolecznie :: komentarze do wpisu &quot;Od obiektu do Osoby&quot;</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 12:23:13 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Dodek</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1367958</link><description>Ciekawy wpis.</description><pubDate>Sun, 05 Apr 2009 15:02:13 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1367958</guid></item><item><title>KC</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1367998</link><description>Złodziej nie miał skrupułów obrabować sklep - to tylko sklep. W momencie, w którym w grę zaczął wchodzić drugi człowiek, obudziły się w nim naturalne, ludzkie instynkty. Może gdyby wcześniej uświadomił sobie, że okradając sklep, wyrządza jednocześnie krzywdę drugiej Osobie, wcale by do tego nie doszło?Ciekawa historia. Mimo wszystko zaskakująca.</description><pubDate>Sun, 05 Apr 2009 15:39:48 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1367998</guid></item><item><title>KP</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1368002</link><description>Mniejsza o to, czy by doszło, czy nie. Chodzi o sam moment uświadomienia sobie, że to, co tam leży, to człowiek, a nie &quot;sprzedawca&quot;, &quot;sklep&quot; czy &quot;właściciel&quot;. Moment spostrzeżenia doniosłego, zastanawiającego i trudnego do wytłumaczenia.</description><pubDate>Sun, 05 Apr 2009 15:45:37 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1368002</guid></item><item><title>KC</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1368005</link><description>Racja, chociaż dla mnie to trochę dziwne, że wcześniej myślał o właścicielu sklepu w sposób bezosobowy. Ja jakoś od razu dostrzegam w nich przede wszystkich LUDZI.</description><pubDate>Sun, 05 Apr 2009 15:52:39 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1368005</guid></item><item><title>KP</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1368006</link><description>Gdyby myślał w kategorii &quot;człowiek&quot;, to nie kradłby.</description><pubDate>Sun, 05 Apr 2009 15:53:53 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1368006</guid></item><item><title>kkk</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375758</link><description>@KP, często dawniej (bardzo dawno temu(?), he, he!) bywało, że takiemu ze złamaną nogą, lub inną dolegliwością pozbawiającą sprawności ruchowej, wbijano taki specjalny nożyk prosto w serce. Też współczując i widząc w nim człowieka!To też &quot;ludzki&quot; odruch.Bez okazji. Zauważ, że gołąb zupełnie się nie nadaje na symbol pokoju. To wilk powinien nim być.</description><pubDate>Tue, 21 Apr 2009 00:57:42 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375758</guid></item><item><title>KP</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375941</link><description>Jednak jest to inna sytuacja. Nożyk w serce- masz na myśli pola bitew, tak? &quot;Nóż miłosierdzia&quot;, jakoś tak to się nazywało. Inaczej funkcjonował ten zwyczaj, niż przytoczona sytuacja. Ciężko rannego rycerza dobijano, by nie cierpiał. Czemu? Bo każdy spodziewał się, że będąc ciężko rannym zostanie przez kogoś uraczony skróceniem cierpień. Nie było również &quot;przemiany&quot;. Różnica polegała na tym, że nie tłukło się dalej toporem, tylko odchylało się płat zbroi i kończyło sprawę. Tutaj ze współczucia rodzi się całkowita zmiana postępowania. Ale diabli z nią, mógłby dalej uciekać. Nie zmieniłoby to faktu, iż zobaczył człowieka wśród obiektów. A o to mi głównie chodziło :)</description><pubDate>Tue, 21 Apr 2009 16:57:49 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375941</guid></item><item><title>kkk</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375955</link><description>Wiesz, @KP, tak sobie próbuję &quot;zobaczyć człowieka wśród obiektów&quot;. Właściwie, to każdy ma ku temu okazję, ale mało kto ma dość siły i serca. Lekarz, urzędnik, nauczyciel, rodzice w dzieciach, dzieci w starych rodzicach. Patrzymy na innych i często nie widzimy w nich nic, poza obiektem. Obiektem do ominięcia, nakarmienia, załatwienia, pozbycia się natręta czy też doczekania się jego odejścia z przed naszego nosa.Czasem coś w gardle ściśnie, gdy dostrzeże się człowieka w bohaterze oglądanego filmu, w czytanej książce lub...Trudniej jest zobaczyć ludzi w tych, którzy są od nas w jakiś sposób zależni. A czasem najtrudniej w najbliższych.</description><pubDate>Tue, 21 Apr 2009 17:16:14 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375955</guid></item><item><title>KP</title><link>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375958</link><description>Bardzo, w mej opinii, wartościowe spostrzeżenia. Warto dodać doń jeszcze ludzką frustrację- ludziom się NIE CHCE zauważyć, że jak własne dziecko płacze, to czegoś mu najwidoczniej brakuje. Ludziom się NIE CHCE spróbować pojąć, że ktoś nieporadnie zasuwa z tym cholernym PIT-em od okienka do okienka nie po to przecież, by zrobić urzędnikom na złość. Uczeń nie po to przyszedł do szatni, by przeszkadzać szatniarkom i tak dalej, itd. Na ów świat obiektów zwróciłem uwagę na samym końcu wpisu. Ale to prawda- człowiek jest najgorszym potworem właśnie dla swoich najbliższych. Oczywiście obrzydliwie to uogólniając.</description><pubDate>Tue, 21 Apr 2009 17:20:50 +0200</pubDate><guid>http://spolecznie.com/2009/04/05/od-obiektu-do-osoby/#c1375958</guid></item></channel></rss>
