I stała się olimpiada! 5 komentarzy

Napisano dnia 07 lutego 2009, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne

I stała się olimpiada!

W końcu. Nareszcie. Nadszedł ten wyczekany dzień- dzień Pisemnych Eliminacji Okręgowych II Etapu XXI Ogólnopolskiej Olimpiady Filozoficznej.

Dojście doń nie było rzeczą ani łatwą, ani przyjemną. Swą przygodę z filozofią zacząłem mroźnym lutym roku szkolnego 2005/2006 w połowie pierwszej klasy gimnazjum. Przypadkowo i niechcący, z początku nie wiedząc, jak się pożegnać. Potem, w połowie drugiej klasy, gdy przyszła informacja o przejściu eliminacji pisemnych na gimnazjalnym konkursie filozoficznym, filozofia wypchnęła moją dotychczasową Panią nauk, historię. I tak zostało do dziś.

Pierwszym etapem Olimpiady jest napisanie pracy pisemnej. Wybrałem temat „9.W jaki sposób filozofowie starożytni opisywali tyranię i czy ten opis stosuje się do współczesnych form degeneracji politycznego ustroju?. Zabierałem się doń od końca czerwca, dość nieskutecznie. W końcu w końcu października, przychorowawszy nieco, siadłem nad blokiem papieru i pracę w dwie noce napisałem. Dość amatorską, ale wypowiedzi typu referatowego nigdy nie były moją mocną stroną. W ostatni dzień szkolny roku, ze śmiertelnie nudnej prezentacji biblijnej, wyrwała mnie z klasy jedna z pań v-ce dyrektorek oznajmiwszy mi, iż praca została zaakceptowana. Jak zresztą całej naszej piszącej trójki.

Przygotowania do olimpiady pełną parą ruszyły w drugim tygodniu ferii. Wcześniej oczywiście też swoje robiłem, ale w kontekście koła filozoficznego. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem jednak a usilnym porządkowaniu strzępków wiedzy w całość. Przygotowując się nauczyłem się fragmentów regulaminu na pamięć, recytowałem z głowy i punktację, i wymagane progi. Wszystko wyliczone, wykalkulowane. Założenie proste: odwalić esej (Eseeej? To będzie prooościiizna. Tyle esejów w życiu napisałem. Zawsze miałem 100% na konkursach gimnazjalnych z esejów, co się martwić…) i nie nawalić w teście [ostatni, którym dysponuję (XVII Olimpiada), był mieszaniną odpowiedzi ABCD i odpowiedzi otwartych]. Esej punktów trzydzieści, test punktów trzydzieści. Próg: 45 pkt. Byle mieć jak najwięcej punktów z testu, by potem móc sobie pozwolić na błędy na etapie ustnym.

Początek eliminacji wyznaczono na dzień dzisiejszy, godzinę dziewiątą, LO II. Tradycyjnie wprowadzenie przesympatycznego prof. Kołodzińskiego, szybkie wyjaśnienie zasad i do sali. Zaczynamy esejem. Temat należało wybrać z poniższych. Przytaczam z pamięci:

1. „Gdy patrzysz na świat rozumnie i on spogląda na Ciebie rozumnie”. Odnieś się do tego cytatu w kontekście filozofii Hegla
2. Etyczne i filozoficzne podstawy odkrycia naukowego
3. Materialista- co dla Ciebie oznacza to słowo? Stosując wiedzę filozoficzną.

Wybrałem oczywiście temat trzeci. Mając w głowie punktację starałem się pisać tak, by uczynić zadość każdemu czterech podpunktów. Ledwo oddałem pracę, już zacząłem żałować jej treści. Wykazawszy się wiedzą nt. żywota i Demokryta, i Karla Marksa [dwóch materialistów. przyp. tłumacza], zacząłem walczyć o punkty za sposób przedstawienia tematu. Pozwoliłem sobie wykpić pozostałe dwa tematy, wszelkiej maści idealizmy, etyki transcedentalne i inne wytwory niematerialistycznego rozumu. Wyszedł z tego raczej zjadliwy felieton, niźli esej. Oby jurorzy mieli poczucie humoru [ocenia dwóch profesorów US, przyp. tłumacza]…

Opuściwszy salę odwróciłem więc tok myślenia. Teraz testem muszę nadrobić to, co spartoliłem na eseju. Pominę dość długie oczekiwanie, spowodowane przedwczesnym ukończeniem pisania i dość długą przerwą. Pierwsze pytanie z testu sprawiło, że me serce z przegrzanego karabinu maszynowego zeszło raczej na prędkość nabierającej rozpędu lokomotywy. Pytanie numer dwa: przedstaw paradoks Achillesa. Jupi, super, fajnie, świetnie. Jeżeli wszystkie pytania są takie, to jestem w siódmym niebie.

Nie były.

Poprawnie rozpoznałem autora tekstu i jego nurt filozoficzny (Dilthey i hermeneutyka, pewnie przekręciłem nazwisko), wymęczyłem jakoś utylitarystyczne i cnotliwe uzasadnienie zdania „Piłeś- nie jedź!”. Gorzej było z pytaniami typu „Arystoteles rozróżniał trzy rodzaje sprawiedliwości: miłosierną, wyrównującą, jakąśtamjeszcze i żadne z powyższych”. Oj. „Podstawą wartościowego rozumowania dla Leibniza jest…..” Oj oj. „Definicja nominalizmu:” Oj oj oj…. I sakramentalne wręcz pytanie dotyczące jednego z cytatów do rozpoznania: reizm Kotarbińskiego, czy dyrektywa znaczeniowa Ajdukiewicza[dwóch przedstawicieli szkoły warszawsko-lwowskiej. autor przysypiał na lekcji o nich. przypisek tłumacza]?

W sumie kiedy wyszedłem, to głowę miałem w temperaturze dobrze rozgrzanego kotła parowego, jej kolor zaś odpowiadał zawartości tegoż. Od razu nastąpiła szybka kalkulacja- nawet, gdybym dostał się dalej, to czekałoby mnie kilka porządnych nocy bez snu, by przygotować się do odpowiedzi ustnych(próg: 80/100. Eliminacja od 45/60, mógłbym więc stracić góra 5/30 punktów). Wyników mamy się spodziewać od wtorku. Przy całej złożoności problemu, zmuszony jestem stwierdzić, że, mimo spekultatywnego charakteru powyższej wypowiedzi, jeżeli we wtorek przyjdzie informacja o eliminacji kogoś z naszej trójki do etapu ustnego, to z całą skromnością, ale będą to jaja jak berety.


<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



5 komentarzy do wpisu pt. “I stała się olimpiada!”

Walker, 07 lutego 2009 o godzinie 18:28:08:

  • Niezły poziom tej olimpiady...

KP, 07 lutego 2009 o godzinie 18:31:21:

  • Niezły, niezły. Jak zawsze. Ale jak dotąd na gimnazjalnych miałem szczęście do pytań. I do odpowiedzi.

KC, 07 lutego 2009 o godzinie 22:06:56:

  • To czekamy na wtorek :) Mam nadzieję, że Ci się uda.

Anonim, 07 lutego 2009 o godzinie 22:49:54:

  • I tak zawsze wygrywasz, nie masz się o co martwić ;).

KP, 08 lutego 2009 o godzinie 00:41:40:

  • Zawsze, to ja mam szczęście. I wypraszam sobie pomówienia, że wygrywam. Raz byłem drugi, raz trzeci:P

    Cóż. Czekam nie mniej niecierpliwie (co może dziwić, może dziwić!), niźli Wy. Nie czujcie się osamotnieni w czekaniu!


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META