Prawdziwi Polacy 3 komentarze

Napisano dnia 09 listopada 2008, w Ogólne, Polityka..., Przemyślenia Filozoficzne

Przygotowując się do napisania pracy olimpijskiej (już jako-tako ukończonej) zobligowany jestem do zapoznania się z kilkoma lekturami. Jedną z nich jest książka „Korzenie totalitaryzmu” Hannah Arendt. Książka kanoniczna już, jedna z podstawowych pozycji na liście genez państw totalnych XX wieku. Sama Arendt była Niemką żydowskiego pochodzenia. Wychowywała się w mieście Kanta-Królewcu (Koenigsbergu, Kalliningradzie). W 1933 roku została zmuszona do emigracji z hitlerowskich Niemiec. Za życia była aktywistką organizacji syjonistycznych (humanitarnych oraz ratujących dorobek Żydów europejskich przed wojenną pożogą), miała również (za pośrednictwem swoim partnerów) kontakt. Obydwa z tych przejawów aktywności były jej do śmierci wytykane.

Książki dla całej naszej grupy załatwiał w Książnicy Pomorskiej nasz Profesor. Gdy już przypisaną mi otrzymałem, przeleżała ona parę dni na półce czekając na lepsze czasy. Gdy tydzień szkolny się skończył a sama szkoła stała się perspektywą rzędu minimum dwóch dni, przyszedł czas na Arendt. Z początku chciałem się zapoznać z samym zakresem przedstawionego materiału, językiem autorki i jej podejściem do zagadnienia. Wziąłem więc książkę do ręki i z cichym towarzystwem radiowej „Dwójki” rozpocząłem mały spacerek po pokoju. Otworzyłem na chybił-trafił i... pokładając się ze śmiechu omal nie wybiłem sobie zębów o łóżko.

Trafiłem na początek któregoś rozdziału. Na górze strony jego numer i nazwa, na dole wprowadzający cytat:

Gdybym mógł, anektowałbym planety
Cecile Rhoades

Obok nazwiska ktoś czerwoną kredką napisał drukowanym, kilka razy od czcionki większym pismem: „UWAGA MASON!!!”. Zabrakło tam jedynie „Warning!”, „Achtung” oraz „Pozor, Pozor!”.

Wciąż rozbawiony tym, kto przede mną książkę tę w swych dłoniach dzierżył, kartkowałem ją dalej. Im dłużej to trwało, tym bardziej rzedła mi mina. Takich przypisów i komentarzy było więcej. Dużo więcej. W dalszej części dominowały przypiski „Żyd!”, w porywach do „Żyd= kłamie!”. Każde złe słowo skierowane przeciwko III Rzeszy, Włochom, bądź faszyzmowi w ogóle, podkreślone było i opatrzne dopiskiem „kłamie!”, „bzdura!”, bądź „komuch!”. Zastanawia mnie jedno. Po co ten (ta?- płci pięknej zwykłem przypisywać więcej subtelności i pomyślunki, niźli wykazywał autor przypisków) nacjonalista sięgał po tę książkę wiedząc, że jego wymarzony ustrój-cud nie zostanie w niej w żadnej mierze oszczędzony? Czyżby „korzenie totalitaryzmu” zinterpretował jako „miłość ojczyzny”, „wyższość narodu” czy „prawdziwy katolicyzm”? I nacjonalizmowi, i totalitaryzmowi pasowałoby raczej (w analogicznej kolejności): „ksenofobia i zacofanie”, „zadufanie w sobie i megalomania” oraz „siedzenie pod pantoflem kleru”. I tak właśnie zostały w tej książce przedstawione współczesne formy degeneracji ustroju politycznego.

Myśląc o jednym z pojawiających się w komentarzach do tego bloga argumentów zauważyłem w Polakach ciekawą prawidłowość potwierdzającą tezę, że dla „prawdziwego Polaka” historia jest jedynie narzędziem. Argument ten brzmi „wiadomo na czyją korzyść będą działali i wobec kogo będą lojalni Żydzi”, a w związku z tym wiadomo, że można ich z kraju wydalić, majątku pozbawić, a i Oświęcim nie był złym pomysłem. Tych samych Polaków oburza jednakże wydalenie z Francji i Szwajcarii znacznej części nadpobudliwej Wielkiej Emigracji (XIX wiek). Oburza ich jeden z ostatnich w Europie obowiązków wizowych przy wyjazdach do USA. Oburzają ich (mniej lub bardziej urojone) prześladowania mniejszości na Białorusi. Jakże to? Przecież to Polacy, wiadomo na czyją korzyść działać będą i komu pozostaną lojalni.

Im więcej słyszę wypowiedzi narodowych guru (a la Rydzyk) dzielących obywateli RP na „prawdziwych Polaków” i „przefarbowanych czerwonych”, tym bardziej się cieszę, gdy ktoś mi via e-mail czy na jakimś forum napisze, że nie jestem „prawdziwym Polakiem”, lecz „czerwoną świnią”, czy „j...nym bolszewiem”. I tak lepiej na tym wychodzę.

Nie tak dawno na jednym z profili na naszej-klasie miałem przyjemność brać udział w całkiem rzeczowej momentami dyskusji. Przez pewien czas dołączył się do niej również pewien rozmówca wstydzący się najwidoczniej własnego imienia i nazwiska, podpisywał się on bowiem nickiem „RNR Falanga” bodajże. Napisał on w jednym z komentarzy, że gdy „pederaści” próbowali w maju br. zawładnąć Krakowem, to „prawdziwie nacjonalistyczne miasto” powstrzymało ich przed tym. Wywołało to mały uśmiech na mojej twarzy. Byłem wówczas w Krakowie na pożegnalnej wycieczce klasowej. Ta grupa dwudziestu łysolców (tzw. „prawdziwie nacjonalistyczny Kraków”) zepsuła nam wtedy zwiedzanie Rynku. Co prawda policji było tyle, że narodowcy nie stanowili żadnego zagrożenia, ale opiekunowie uznali, że „młodzież w >>takim<< towarzystwie przebywać nie może”.

A parada? Przeszła niemal nie niepokojona tam, gdzie chciała. Część klasy włączyła się nawet w ten pochód. Podobnie jest życiem. Nie urodzenie świadczy o człowieku, lecz jego czyny. Jeżeli będziesz miał sobą coś do zaprezentowania, to ani Twoja polskość, ani niemieckość czy żydowskość Ci w tym nie przeszkodzi. Dojdziesz tam, gdzie będziesz chciał dojść. Jeżeli Twoim jedynym argumentem będzie Twoje pochodzenie, będziesz, niczym antyparada w Krakowie, stał-a przez całe życie w miejscu, niczym nie różniąc się od wyprostowanej małpy. „Nie jestem małpą, jestem Polakiem!”- i co z tego? Przyłożyłeś do tego rękę?

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



3 komentarze do wpisu pt. “Prawdziwi Polacy”

sonnor, 10 listopada 2008 o godzinie 16:49:53:

  • podobało mi się ... zycze dalszych ciekawych wpisów

Kasia, 10 listopada 2008 o godzinie 17:30:23:

  • dołączam się do poprzedniego głosu.
    oby wszyscy potrafili dochodzić do tak trzeźwych wniosków.

KP, 11 listopada 2008 o godzinie 00:50:46:

  • :)


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META