Dziecko w tramwaju 15 komentarzy
Napisano dnia 01 października 2008, w Ogólne, Przemyślenia Filozoficzne
Dziecko w tramwaju
Jechało dziś w wózeczku dziecko tramwajem. Dziecko sporawe, a i wózeczek już niemały. Jechało pewnie do domu, matka siedziała za wózkiem, nie zwracając nań uwagi. A może to nie była matka? Może ciotka, dużo starsza siostra lub przedwczesna babka? A może nic z tym wózkiem wspólnego nie miała? Podczas swej podróży ni razu na dziecko nie spojrzała. Wzięła się, jak ten wózek, znikąd. Nie wiem kiedy wsiadły, nie wiem gdzie sobie poszły. Tak jechały- domniemana matka, z domniemaną córką. W domniemanym wózeczku, domniemanym tramwajem do domniemanego celu.
Starsza z domniemanych pasażerek postawiła wózek równolegle do rzędu krzeseł, sama zajmując miejsce w wygodnym kubełku wewnętrznego rzędu. Zablokowała tym wózkiem dwa inne miejsca, co powodowało głośne skrzeczenie nagromadzonych w tramwaju podstarzałych sępów tramwajowych. Sępy krążyły po tramwaju trzymając w swych szponach siatki pełne dziennego łupu. Zazwyczaj krążą rozmaite gatunki sępów, różniących się kształtem i kolorem dziobów. Dziób to ich główna broń, którą szarpią padlinę wolnych miejsc. Rozróżniamy więc sępa tramwajowego z dziobem w stylu „Sybir”, „Monte Cassino”, czy „Lenino”. Ale znajdą się też sępy z dziobami „Budowy Socjalizmu”, „Solidarności” czy „Pielgrzymki Świnoujście-Jasna Góra”. Gdy padliny mało a sępów tramwajowych dużo, niektóre z nich gotowe są przysiąść, że to właśnie z ich ręki Dagobert I (Mieszkiem u nas zwany) chrzest łaciński przyjmował. Zapach padlinki potrafi podsunąć do głowy najbrzydsze nawet kłamstewka.
Gdyby jednak takiego sępa za przyklejony dziób pociągnąć, szybko by się okazało, że kiepski ten jego sępi dziób. Co najwyżej papuzi. Dziecko jednak nie sięgało do niczyjego dzioba. Nie tylko dlatego, że jego ramię wiedzy mu na to nie pozwalało. Niewiele obchodziło je pohukiwanie tych ptaszydeł. Nie mogąc dopatrzyć się swej domniemanej matki rozglądało się po ubogim wnętrzu starego tramwaju szukając czegoś, na czym by oko zawiesić można. Nic nie mogło skupić jego uwagi. Nic poza niedomkniętymi, metalowymi drzwiczkami z przodu tramwaju. Zza tych drzwiczek dochodziło malucha mnóstwo dziwnych dźwięków. Od cichych trzasków, poprzez dźwięki podobne do cichych pstryknięć wyłączanego światła, aż po odgłosy podobne do tych, które wydaje spadająca na ziemię buteleczka bądź jogurcik. Cóż mieszka w tym dziwnym, ciemnym i malutkim pokoiku?
Z rozważań nad istotą kilku bezpieczników nie wyrwał malucha nawet huk otwieranych drzwi. Skuteczniejszym stało się nieoczekiwane wtargnięcie intruza. Intruza na tyle bezczelnego, że opar się o metalowe drzwiczki nieznanego pokoiku skutecznie przytłumiając odgłosy dziwnych żyjątek. Z początku dziecko zaciskało palce na butelce, by w odpowiednim momencie cisnąć nią w agresora. Z czasem okazało się jednak, że ów agresor ciekawszy jest od tramwajowych żyjątek. Tym, co od razu rzucało się w oczy był jego ubiór. Stara, przenoszona i przeprana czerwono-szara kurtka, która nadawała mu objętości dwóch równych jemu. W rękach trzymał szarą książkę z czerwonymi ilustracjami na okładce. Ba, wtulał ją w siebie tak, jak zagubione dziecko przytula się do maskotki- ostatniej oznaki rodzinnej stałości. Widać było, iż wraca skądś, choć równi mu stanem dawno już odkładali swe podróżne książki na półki. Sprawiał wrażenie zagubionego. Był jak małe dziecko, które wreszcie znalazło przyjazną piaskownicę i przyniosło doń zabawki, siadając po cichu w kąciku. Niestety, współ-włodarze piaskownicy pozbawili przybysza najładniejszych zabawek i go z niej wyrzucili. A te dziecko się wyrzucić dało, omijając odtąd tę piaskownicę z daleka, by reszt zabawek nie stracić. Wywalić je. Bo a nóż babki z piasku im podepcze, siedząc w rogu? Wywalić je! Nóż ich skłóci, zabawki im popsuje. Wywalić je, precz się pozbyć, nim się przyjmie.
Dziecko w wózku podekscytowane swym udanym interpretowaniem obiektu w nylonowej, puchowej kurtce, niema chciało się z wózeczka oderwać, zaprosić go do własnej piaskownicy. Zmieszczą się przecież i oni, i reszta dzieci z osiedla. Słowa jednak jakby utknęły w gardle. Nie do końca wiadomo, czy to wina nie dość jeszcze wykształconego języka, czy może smoczka w ustach? Szukało maleństwo kontaktu wzrokowego z tym osobnikiem. Nie znalazło go. Po paru minutach wybiegł z tramwaju. Szybko i nerwowo. Jakby przed czymś uciekał.
Małe dziecko jechało w wózeczku tramwajem. Duże dziecko, więc i wózeczek spory. Nikt nie widział, jak wsiadło. Jechało z domniemaną matką do domniemanego celu. Jechało, czekając na kolejnego młodzieńca uciekającego przed retrospekcją. Bo błahostki budzą demony. Rozniecone demony pamięci.
Powieszę kogoś. Kogokolwiek. Chętnych proszę o kontakt, mail podany kilka (naście) wpisów wcześniej.
15 komentarzy do wpisu pt. “Dziecko w tramwaju”
Barthalion, 01 października 2008 o godzinie 18:27:49:
Genialnie piszesz. Pewnie jak coś mówisz, to tak samo opętujesz słuchacza, prawda?
KP, 01 października 2008 o godzinie 18:38:30:
>Genialnie piszesz.
Bez przesady, to tylko zlepek słów desperacji... Ale dziękuję.
>Pewnie jak coś mówisz, to tak samo opętujesz słuchacza, prawda?
Tak. Opętuję śmiechem, bo wyrazić swych myśli na głos zupełnie nie potrafię. Wzbudzam wesołość, próbując złożyć składne zdanie. Vide-> komentarze do przedostatniego wpisu:)
Ika, 01 października 2008 o godzinie 18:39:28:
>Bez przesady, to tylko zlepek słów desperacji... Ale dziękuję.
Raczej przerost formy nad treścią... ale co kto lubi.
KP, 01 października 2008 o godzinie 18:41:29:
>Raczej przerost formy nad treścią... ale co kto lubi.
Piszmy pięknie. Albo zostawmy piękne myśli dla siebie.
A treść jest, jak sądzę, dość głęboka. Starałem się tu upchnąć trochę symbolizmu. Jeżeli komuś się nie podoba to, co piszę i jak piszę, to może mi być jedynie przykro. Idealnie się to wpasuje w dzisiejszy dzionek:)
Ika, 01 października 2008 o godzinie 18:42:30:
Polecam zatem wpisanie się w dzionek :->
Walker, 01 października 2008 o godzinie 20:53:14:
Buehehehe... Znów prześmiewczy Kuba. :)
KP, 01 października 2008 o godzinie 21:16:04:
Czy tak prześmiewczo? Mi w cale nie jest do śmiechu...
Wręcz przeciwnie, chciałoby się powiedzieć. Znając mnie już trochę dopasuj sobie postaci. Najchętniej to bym kogoś obtłukł dzisiaj. Jakiś ochotnik?
Walker, 01 października 2008 o godzinie 21:41:43:
Ale mi jest! ;)
Moarc/J-23, 04 października 2008 o godzinie 20:11:10:
To ja jestem jakiś odporny, bo mnie nie opętał. Za bardzo rozwleka i ględzi. Przewinąłem na dół do komentarzy :p
KP, 04 października 2008 o godzinie 20:47:07:
Ja już tak mam, że komentarze są ciekawsze od tekstów;)
Loriel, 20 października 2008 o godzinie 12:12:41:
Interesujące. Klamerkowo urocze :)
KP, 20 października 2008 o godzinie 21:39:13:
Dziękuję:)
Mogę prosić o przybliżenie znaczenia zwrotu "klamerkowo urocze"?:) Przekracza to me granice języka:)
Claudia92, 12 listopada 2008 o godzinie 21:19:37:
Klamerkowo urocze.
Loriel, 17 listopada 2008 o godzinie 19:53:17:
A tak, owszem. Z lekkim opóźnieniem, ale czymże jest czas? ;) "Klamerkowo urocze" znaczy, że po pierwsze: po prostu urocze ;) a po drugie: na początku notki i na końcu pojawia się dziecko w wózku. Klamra taka znaczy :)
KP, 20 listopada 2008 o godzinie 22:55:02:
O tak, klamry takie lubię. Gdy piszę teksty bez sensu (lub bez jasno określonego zakończenia, jak kto woli), to zazwyczaj powtarzam tekst z pierwszego akapitu. Jest to podkreślenie ciągłości opisywanych zdarzeń i... świetną metodą skończenia pisania, gdy są pilniejsze rzeczy do zrobienia:)
Dodaj komentarz:
Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.
Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809
Szukaj
KATEGORIE
ARCHIWUM
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
- Czerwiec 2008
- Maj 2008
