Miasto Zieleni... o ekologii miejskiej słów kilka 26 komentarzy

Napisano dnia 20 czerwca 2008, w Ogólne

Koniec roku szkolnego- okazja do przejścia się z klasą "gdzieś". Po, tradycyjnym już, wspólnym obiadku, część z nas rozeszła się po domach, ale spora grupka została. Ostatni rok razem, w sumie na warto by na posiłku skończyć. Za owo "gdzieś" zaproponowaliśmy nieopodal leżący Park Żeromskiego- jedno z mniejszych "zielonych płuc" Szczecina. Niestety, wycieczce determinacji starczyło tylko do dojścia do Zamku Książąt Pomorskich. Zamek- fajna rzecz, ale to wciąż centrum miasta. W godzinach szczytu czuć tam to miasto (dosłownie i w przenośni), a ja właśnie tego "czucia miasta" serdecznie dość mam i odeń permanentnie uciekam. Nic więc dziwnego, że zabrałem swoje zabawki i prawie niezauważenie wyszedłem bocznym wyjściem.

Z Zamku do Parku Żeromskiego niedaleko, poszedłem piechotką oczywiście. Ścieżka ma przecięła się szybko z Trasą Zamkową - dużą, ważną przelotówką z lewo- na prawobrzeże (i na odwrót) Szczecina. Nade mną betonowa podstawa jezdni, wspierana betonowymi kolumnami, stojącymi na betonowej podbudowie. Idę przez umiejscowiony pod Trasą betonowy parking. Za mną betonowy chodnik, przede mną betonowe schody. Betonowa pustynia. Urozmaicana sterczącymi metalowymi prętami uzbrojenia konstrukcji.

W powietrzu unosi się znajomy zapach miasta- spaliny, spaliny i jeszcze raz spaliny. Przyśpieszyłem więc kroku, by wyrwać się z tej cywilizacyjnej marności. Idę dalej, prosta aleja. Po prawej restauracja, na wprost Wały Chrobrego. Nad głową okazałe korony drzew, obsadzonych wzdłuż całej alei. Zielono, przyjemnie, lecz zapach- wciąż miastowy. Po chwili widać już Okazały gmach Urzędu Wojewódzkiego bodajże- przed nim drzewa, on sam cały obrośnięty bluszczem. Widok- cudowny, zapach- brr...

W końcu dochodzę do mniejszej części Parku Żeromskiego. Wkraczając w "obszar zielony" spodziewam się oazy ciszy, spokoju i świeżego powietrza. Naiwny.

Różnicy nie czuć żadnej. Rzadkie drzewa nie stanowią skutecznej bariery dźwiękoszczelnej, nie chronią przed słońcem, nie dostarczają wystarczającej ilosci tlenu, by było to odczuwalne. Głośno jest, nieprzyjemnie jest. Na wprost samochody, po prawej samochody, po lewej samochody, pod nogami nadtłuczona butelka "Lecha". Żyć, nie umierać...

Niesprawiedliwym byłoby jednakże potępienie w czambuł włodarzy miasta- przy wejściu do parku stoją dwie toi-toiki, jeszcze dwa-trzy lata temu nie do znalezienia w mieście. W parkach jest relatywnie czysto, nie licząc bugów patcha "Dres" do "człowieka 2000". Mimo, iż obecnego Prezydenta szczególną sympatią nie darzę (zwłaszcza po obejrzeniu kwoty ostatniego stypendium), trzeba mu oddać, że Szczecin w końcu drgnął.

Idę dalej, w kierunku głównej, większej części parku. Tu już jest lepiej. Stoją ławeczki, są śmietniki. Po ścieżkach przechadzają się babcie z dziećmi, matki z dziećmi, ojcowie z dziećmi, gimnazjalistki z... przyjaciółmi!

Zagłębiwszy się dalej w park, można odnaleźć czystą (!!!) ławkę, przysiąść na niej i poczytać w spokoju. Po godzince pojawia się nawet moja charakterystyczna reakcja na dotlenienie- senność. Hałas jest mniejszy, powietrze czystsze. Irytujące jest kiepskie wykorzystanie powierzchni- większość parku ma więcej wspólnego z polem, niźli lasem. Doskwiera brak litej ściany drzew na styku parku i głównych arterii miasta. Niby rzecz oczywista, a w taki głupi sposób przeoczona.

Nie można jednakże całego dnia w parku przesiedzieć. Zmierzam więc ku skrzyżowaniu Wyzwolenia-Piłsudskiego, jednemu z najbardziej ruchliwych skrzyżowań miasta. Spaliny niczym obuch wybijają mi sen z głowy. Cel jeden- jak najszybciej znaleźć się w domu.

Z perspektywy przystanku widać da krzewy przy torach oraz kilka drzew przy Hotelu Radisson. W oczy rzuca się również kolumna drzew wzdłuż Niepodległości- Wyzwolenia. Zapachowo niewiele one zmieniają, lecz miasto wygląda z nimi dużo przyjemniej. Czekając na tramwaj na przemian podczytuję książkę i wypatruję coraz to kolejnych bezsensownych betonowych placów, na środku których można by upchnąć jakieś rozłożyste drzewko. Zawsze przyjemniej.

Nadziei takich na inwestycję w przyrodę miałem już kilka. Rok temu po mieście rozeszła się wieść, iż kultowy wręcz "Okrąglak" (kolista budowla przy bardzo ruchliwym skrzyżowaniu Wyszyńskiego- Niepodległości) zostanie wyburzony. Z jednej strony szkoda- był to jakiś symbol(ik) miasta. Z drugiej zaś dobrze- budynek stary i brzydki. Cieszyłem się niezmiernie- nowy włodarz miasta uchodził za osobę rozsądną. Sam liczyłem gorąco na nowy mini-park, który i przechodniom, i okolicznym mieszkańcom ulżyłby nieco w codziennym żywocie. Najbliższym parkiem jest wspominany Park Żeromskiego (w linii prostej kilometr na północny wschód), zaś główne płuco miasta- Cmentarz Centralny- dzieli od Bramy Portowej (mieszczącej się przy owym skrzyżowaniu) dwa kilometry linią prostą na zachód. Trzecie płuco- Park Kasprowicza- to w linii prostej tyle samo, lecz na północny zachód. Skrzyżowanie owo jest więc odległe od większych parków i leży dokładnie w centrum miejskiej pustyni ( a dwa kilometry to w bieżącym oczyszczaniu powietrza olbrzymi dystans, jak na Szczecin). Tak więc dwa dorodne buki, lub kasztany, obsadzone dookoła mniejszymi drzewkami (owocowymi?), z ławeczkami pośrodku, byłyby idealną inwestycją dla pobliskiej cukierni, czy sklepu, a przede wszystkim dla mieszkańców i przechodniów. Niestety, nasze zdrowie jak zwykle przegrało z pieniądzem. Z tego, co mi wiadomo, ma tam powstać jakaś galeria (handlowa?). Cóż. Wolny rynek.

O tym, że interes społeczny przegrywa z interesem czysto finansowym, przekonałem się raz jeszcze 350 metrów dalej. Od kilku lat rozgrywana była w Szczecinie kwestia budynku "Odry"- peerelowskiego producenta odzieży. Przy tej "Odrze" znajduje się całkiem pokaźny placyk. Ogrodzony. Można by go wyraźnie odgrodzić od ulicy, obsadzić drzewami, a w środku postawić jakiś plac zabaw, czy inną atrakcję- pobliskie bloki to jedna z bardziej ponurych (i niebezpiecznych) partii Szczecina. Zresztą, byłoby to przedłużenie pobliskiego terenu zielonego, którego drzewa nie sięgają jednak pobliskiego ruchliwego skrzyżowania.

Przedwczoraj przechodziłem obok "Odry". Wyburzanej "Odry". Starego, ale niebrzydkiego budynku (remonty czynią cuda), z którego można by zrobić jakiś budynek użyteczności publicznej- przekazać wspólnocie dzielnicowej do zagospodarowania dla dzieciaków, czy choćby sprzedać pod handel. Na miejscu okolicznych mieszkańców nie odpuściłbym "inwestorowi" ani na krok- chmura dymu i kurzu, która wzniosła się z wyburzanego budynku i od kilku dni nieprzerwanie unosi się ku pobliskim blokom (zaczęło właśnie padać, więc mieszkańcy będą mieli nieco wytchnienia), demolując niejednemu Szczecinianinowi codzienne życie była tak duża, że z początku doszukiwałem się płomieni na budowie. Widok był faktycznie niebywały. A wszystko w imię nowego centrum handlowego. Wszystko fajnie, ale największe w Szczecinie CH Galaxy znajduje się... 200 metrów dalej! Znów "kapitalistyczny" zysk ("money, money, money, must be... funny?") wygrywa z interesem lokalnych społeczności. A dzieciaki i ich plac zabaw? Cóż, pohasają sobie po klimatyzowanym i nowiutkim sklepie. Oglądając rzeczy, których 90% z nich nigdy mieć nie będzie. A od zazdrości i pożądania dóbr materialnych droga do kradzieży krótka. I wygodna.

Z rozważań wyrwała mnie dwójka, sympatycznych poniekąd Niemców, starających się rozszyfrować rozkład jazdy linii tramwajowej numer dwa. Z ich pełnych zakłopotania słów wynikało, iż nie mogli zrozumieć trasy tramwaju i interwałów pomiędzy kolejnymi przystankami (tłum: Czemu wszędzie jest ta sama "2" [minuty, przy tłumacza], a tu jest "1" [minuta, przyp. tłumacza]?! Przecież to ta sama linia...). Udało mi się wytłumaczyć Państwu, że na Bramę Portową w drugą stronę. Poniekąd sukces.

Pół godziny później szedłem już wzdłuż jedynej drogi, prowadzącej na nasze osiedle (twórczo nazwane przeze mnie mianem "Zawarszewia"). Kiedyśmy się wprowadzali tutaj pół roku temu, była to oaza ciszy i spokoju. Od miasta dzieliły nas z rzadka zalesione pola. Liczyłem, iż ten bufor pozostanie nietknięty. Od dwóch miesięcy drzew na tych polach już nie ma, rosną za to bloki mieszkaniowe. Gdzie bloki, tam samochody. Gdzie samochody, tam parkingi. Betonowe pustynie. A ja tylko na spacer chciałem...

 

pozdrawiam
KP

<<Poprzedni>> <<trackback>> <<Następny>>



26 komentarzy do wpisu pt. “Miasto Zieleni... o ekologii miejskiej słów kilka”

Walker, 20 czerwca 2008 o godzinie 22:56:57:

  • Z jednej strony, Twój wpis mnie rozbudził. Byłem już lekko śpiący, zmierzałem nawet w myślach do wyra. Mówię sobie: "O, Kuba coś napisał, przeczytam i idę.". Tylko żeś mnie, zmoro, obudził!

    Z drugiej strony jednak, czy można napisać coś więcej niż "ech..."?

KP, 20 czerwca 2008 o godzinie 23:07:43:

  • I bądź tu mądry, komentarz to był pozytywny, czy westchnienie zawodu?

Walker, 20 czerwca 2008 o godzinie 23:09:03:

  • I jedno drugie. A już z pewnością pozytywne było to, że styl Twojego pisania mnie obudził, a nie dołożył kolejnych ziewów. :)

remiq, 20 czerwca 2008 o godzinie 23:31:06:

  • Mnie przeciwnie, nużył i przeskakiwałem po ciekawszych fragmentach. Szczecin ma opinię miasta pełnego zieleni, co trudno jest odnaleźć w innych miastach. Tylko Szczecinianin wymyśli, by pójść na randkę przejść się po cmentarzu. Ruszając się w dowolnym kierunku od centrum, można dojść do parku. Napisałeś, że buduje się kolejne centrum, zamiast wybudować coś dla dzieciaków. Idąc w stronę Pleciugi, można dojść do placu zabaw dla dzieci, jakieś 50m spaceru.

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 00:36:25:

  • Oczywiście, ma taką opinię. Chodziło mi raczej o to, iż nawet tak duża ilość zieleni nie poprawia w sposób odczuwalny jakości życia w mieście i że spokoju trzeba szukać np na cmentarzu, czy w lasku Arkońskim.

    >Ruszając się w dowolnym kierunku od centrum, można dojść do parku.

    Owszem, ale co ze ścisłym centrum? Tam, z wyjątkiem niewielkiego skrawka za Bramą Portową, nie ma nic. I o to chodziło ;)

    A placów zabaw nigdy nie za wiele, u nas (w porównaniu z Niemcami na przykład) jest ich zdecydowanie zbyt mało.

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 11:05:32:

  • Och, to Twoje narzekanie :P
    Szczecin jest miastem zieleni, bo tej u nas nadzwyczaj dużo. Nie ma co się sugerować centrum, bo pomimo tego, że w centrum też są parki to chyba oczywiste, że taka garstka drzew nie poradzi sobie z taką ilością spalin ;)
    Poza tym to Odra jest chyba wyburzana pod coś innego, nie wiem. Remot takiego starego budynku pochłoną by pewnie więcej kasy i to wcale nie byłoby warte wydatków, tak myślę ;). Tak czy inaczej szkoda, że polazłeś, bo potem też było fajnie ;)

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 11:32:57:

  • Już nawet nie chodzi o to, że jest wyburzana, ale jak i pod co. Pobliskim mieszkańcom szczerze współczuję, zwłaszcza, jeżeli uprzykrza im się życie dla KOLEJNEGO centrum handlowego. Przecież dwieście metrów w jedną stronę jest Galaxy, trzysta w drugą Galeria Centrum. A pod bokiem monopolowy. A nie powiesz przecież, że kilka drzew by się tam nie przydało.

    I ja nie narzekam, tylko zdaję relację z przejścia przez miasto! ;P

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 15:48:26:

  • No wiesz, wyburzanie to wyburzanie - musi się odbyć tak a nie inaczej. Mogliby rozbierać cegiełka po cegiełce i wtedy nie byłoby tyle pyłu ale trwało by to 3 lata :P a tak raz dwa i po zabawie. Marudzić, że hałas, że pył, że piach, że gruz - nie ma sensu. Jakby się nigdzie nic nie działo to nie byłoby pyłu, ale to nie tędy droga :P

    Nie zdajesz relację tylko opisujesz swoje subiektywne odczucia z przejścia przez miasto :P a to jest różnica :P

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 17:44:03:

  • >Marudzić, że hałas, że pył, że piach, że gruz - nie ma sensu. Jakby się nigdzie nic nie działo to nie byłoby pyłu, ale to nie tędy droga :P

    Ciekawe, czy tak samo byś śpiewał, gdybyś tam mieszkał.

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 17:52:32:

  • Nie wiem jak ja bym śpiewał, ale znam Twoją skłonność do przesady :P

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 17:55:03:

  • Moją skłonność do przesady? Co masz na myśli?

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 17:57:52:

  • A to, że niewiele osób czuje zapach spalin a nawet jeśli to im to nie przeszkadza. Po prostu wyolbrzymiasz ;). Pył jest owszem - ale nie cały czas, bo i nie cały czas pracuje urządzenie wyburzające. Dziś tamtędy przechodziłem i widziałem, że soatało już bardzo niewiele do zrównania - de facto tylko frontowa ściana ;). Po prostu marudzisz i wyolbrzymiasz niektóre problemy (butelka Lecha? idziesz dalej i wsio :P) zamiast cieszyć się wakacjami, latem, piękną pogodą w gronie przyjaciół ;)

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 20:36:27:

  • >A to, że niewiele osób czuje zapach spalin a nawet jeśli to im to nie przeszkadza

    "Zapach spalin"- w ogóle źle to sformułowałem. Nie chodzi o spaliny same w sobie, lecz o ogólną charakterystykę powietrza miejskiego. Może powinienem był napisać "ciężkie powietrze". Cóż jestem nadwrażliwy. Wychowywałem się na wsi i na obrzeżach miasta, więc przywykłem do mieszanki azotowo-TLENOWEJ ;)

    >Pył jest owszem - ale nie cały czas, bo i nie cały czas pracuje urządzenie wyburzające

    A czyż nie można było na wstępie POMYŚLEĆ i dzień przed imprezą zalać wszystko wodą? Dlaczego zaczęli lać dopiero, jak juz pół dzielnicy wykurzyli?;P

    >butelka Lecha? idziesz dalej i wsio :P

    Ok, pójdę. Czy sprawi to, że ona zniknie, a wokół pojawią się śmietniki, a park zostanie sensowniej zaprojektowany? No chyba raczej nie. Nie jest sztuką, na widok problemu, zabrać swoje zabawki i dbać tylko o własną piaskownicę, udając, iż wszystko jest w porządku. Ten artykulik nie był potępieniem wszystkiego w czambuł- przedstawiłem własne pomysły na zagospodarowanie dwóch, pozbawionych wartości strategicznej dla miasta, skrawków Szczecina. Pomysłów, których realizacja dużo lepiej, moim zdaniem oczywiscie, przysłużyłaby się okolicznym mieszkańcom, zaś ich wartość byłaby społecznie dużo wyższa. Reszty pomysłów w tym poście nie zamieszczałem, bowiem całość byłaby równie strawna jak tosty, popite cherbatą z mlekiem;)

    >Nie zdajesz relację tylko opisujesz swoje subiektywne odczucia z przejścia przez miasto :P a to jest różnica :P

    Jedyne, co jest obiektywne w człowieku, to jego subiektywizm ;P

    >Szczecin ma opinię miasta pełnego zieleni

    Owszem i ważne jest, by taką opinię zachował. Ostatnio, w wyniku wichur i wycinek, poznikały stare i chore drzewa, lecz w ich miejsce nie pojawiają się nowe. A już na pewno nie w takiej samoej ilości. Doktryna "nie sadzimy, bo kiedyś spadnie" nie jest, jak sądzę, najzdrowszym podejściem do tematu.

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 20:43:24:

  • >A czyż nie można było na wstępie POMYŚLEĆ i dzień przed imprezą zalać wszystko wodą? Dlaczego zaczęli >lać dopiero, jak juz pół dzielnicy wykurzyli?
    Ej no, jakby zalali to wodą, to tam byłoby jakieś jedno wielkie muliste jezioro! Ciesz się, że lali w ogóle, bo inaczej byłoby jeszcze gorzej :D
    Parku już się nie przeprojektuje a to czy pójdziesz dalej ma sprawić, że butelki znikną 0 z Twojego pola widzenia :P wszystko zależy od spojrzenia - ja, idąc w dobrym towarzystwie, ulicami Szczecina widzę, że to jest fajne miasto. Park koło parku, pięke Wały Chrobrego i Zamek Książąt Pomorskich... moim zdaniem problem przedstawiony w Twoim artykuliku występuje w naturze, ale trochę mniejszy ;)

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 20:53:15:

  • Bez przesady... Wyolbrzymiasz problem i marudzisz, po pierwsze, ile tej wody?, po drugie, budynek chyba jest podpiwniczony, nie? To gdzie by ta woda sciekła?

    >wszystko zależy od spojrzenia

    Owszem, ale spojrzenie zmienia jedynie sposób postrzegania rzeczywistości, nie zaś jej istoty.

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 20:55:12:

  • No to ja Ciebie pytam ile tej wody? :D budynek nie jest podpiwniczony, bo widziałem dziś plac budowy :P woda ściekłaby na to samo miejsce gdzie stoi budynek i rozlała się po okolicznych ulicach :P

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 20:57:27:

  • >budynek nie jest podpiwniczony

    W to akurat trudno mi uwierzyć, bowiem była to fabryka odzieży. Magazynów w pobliżu chyba nie było, gdzieś materiały składować trzeba było. Bardzo prawdopodobne, iż gruz piwnice przywalił, ale nie wiem.

    >rozlała się po okolicznych ulicach

    Od czego są burzówki?

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 20:59:04:

  • Burzówki burzówkami, ale ostatnio widziałem jak wypompowywali wodę z kanałów. Wypompowywali na ulicę - żadan burzówka się tym nie zajęła :D (i znów zrobił się z joggera chat :D) no tak czy inaczej, kończąc wątek, Szczecin to fajne miasto i tyle :D

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 21:01:22:

  • >Wypompowywali na ulicę - żadan burzówka się tym nie zajęła :D

    Nie wiem, czy to był jakiś sakrazm, czy słowa "burzówka" nie rozumiesz? ;P Taka dziura w ulicy, przykryta kratą (żeby ktoś nie wpadł), przez którą woda z ulicy wpada do kanalizacji. Chyba ;P

    >Szczecin to fajne miasto i tyle

    Owszem, ale może być fajniejsze. I o to trzeba się starać, czynem i słowem. Pisanym również.

Trobin, 21 czerwca 2008 o godzinie 23:22:29:

  • To było upersonofikowanie burzówki. Chodziło mi o to, że woda do żadnej nie spływała :P

KP, 21 czerwca 2008 o godzinie 23:24:08:

  • Kolejny element wadliwej rzeczywistości, na który ponarzekać można.

    Zresztą, zalana ulica nie sprawiłaby miastu większych kłopotów. Samochody by przejechały i tyle, przejścia dla pieszych są tam wszędzie w koło, to duże skrzyżowanie.

Claudia, 22 czerwca 2008 o godzinie 21:03:46:

  • Widzę, że odłączenie się od ukochanej klasy jednak coś do Twojej twórczości wniosło. Natchnienie? Rzeczywiście, zniknęłeś praktycznie niezauważony. Nawet się ze mną nie pożegnałeś :D
    Pięknie napisane. Tylko Ty potrafisz w tak mistrzowski sposób skrytykować nasz piękny Szczecin:D Ale to dobrze, że nie wychwalasz naszych zielonych obszarów pod niebosa, ale dążysz do doskonałości;)
    Pozdrawiam, krótko skromnie ale nie mam czasu na więcej:)

Claudia, 22 czerwca 2008 o godzinie 21:08:24:

  • Aha! I zapomniałam zapytać Cię o kolejny post, którego nie mogę się już doczekać:) Kiedy napiszesz? I czy mogę liczyć na powiadomienie? Pozdrawiam.

KP, 22 czerwca 2008 o godzinie 21:12:55:

  • Kolejny post będzie nierozłącznie z tym związany;) I kolejny kolejny również;) Jutro idę przemierzyc Szczecin wzdłuż i wszerz, żeby materiału pozbierać;) A potem... potem czas na wpisy tematyczne (olimpiada, olimpiada...). Chyba, że mnie leń złapie...

    A co do powiadomienia- póki co, mój spambot funkcjonuje;)

Arietta, 25 czerwca 2008 o godzinie 19:08:43:

  • Czemu nie wyświetlają się godziny przy komentarzach?

KP, 25 czerwca 2008 o godzinie 19:10:40:

  • Nie mam pojęcia. Nie zwróciłem na to uwagi wcześniej, chyba nie było dotąd tego problemu... To importowany szablon, musiałbym w nim, brr, pogrzebać ;)


Dodaj komentarz:

Dyskutujesz z ludźmi, a nie maszynami, odnoś się więc do nich z należnym im szacunkiem. Jeżeli chcesz odnieść się do merytorycznej zawartości bloga i komentarzy, podzielić się jakimś swoim spostrzeżeniem czy uwagą- rób to śmiało i się nie krępuj. Jeżeli zaś nudzisz się w domu i zależy Tobie tylko na powkurzaniu innych użytkowników sieci- wracaj do klocków.

Kuba Pakulski
Szczecinianin. Fascynat filozofii, historii i nauk społecznych. Piszący dla przyjemności i praktyki. Lewicowiec, umiarkowany anarchista, skrajny antynacjonalista. Antyklerykał, którego serce bije po lewej stronie. Dziewiątkowicz z pięcioletnim stażem. Od lat aktywny w mikronacjach. Słucha wszystkiego, co da się zamknąć w trójkącie Judas Priest- Enya- Miles Davis.

Kontakt:
e-mail: kuba.pak666 wp.pl
jabber: kuba.pak666 jabber.wp.pl
gg: 9933809


Szukaj


KATEGORIE

ARCHIWUM

Linki

META